jeszcze….

Tak, tak, jeszcze tylko 2 dni i wieczorem możemy spodziewać się wizyty bardzo sympatycznego, starszego Pana.
Ja już list napisałam, za okno wsadziłam i chyba już ptaszki go porwały i przed oblicze Świętego zaniosły, a teraz tylko grzecznie czekam…..
Bardzo jestem ciekawa, czy idąc ulicą Szymanowskiego, spojrzy na pewne okienko na parterze i …… na wszelki wypadek zostawię okienko uchylone, chociaz ziąb taki na dworze i śnieg znów pada malutki. Dobra, malutki, ale swoje zrobił, bardzo często tej nocy się budziłam, a to bolał kręgosłup, a to kolano, a to stopy…
Doczekałam wreszcie jakoś rana i napoiłam się moim Nimesilem, no teraz będzie już tylko dobrze.
Gdyby nie Lotek, pewnie bym dzisiaj nosa z domu nie wyściubiła, wszak wszystkie zakupy można przez internet załatwić, ale nie mogę takiej okazji, jak przeszło 20 milionów,  przegapić. Tyle forsy, wyobrażacie sobie, jak to jest taką fortunę posiąść?
Tylko jakie abra kadabra trzeba odprawić, żeby wylądowały one na moim koncie? No dobra, podzielę się ewentualnie z kimś, ale niech chociaż spora część tej fortuny do mnie spłynie.
Szkoda, że nie mam złotej rybki, bo może ona spełniłaby moje marzenia…..

Rybko, złota rybko, spełnij tylko to jedno moje marzenie, ale za to jakie wielkie marzenie: chcę wygrać w Lotka i to nie trójkę, czwórkę, czy piątkę, chcę trafić tę główną wygraną.
Czy to naprawdę aż takie trudne do spełnienia jest dla Ciebie???

A co tam jeszcze słychać?
Nic specjalnego, bo w każdym dniu dzieje się to, co się dzieje, raz jest dobrze, raz trochę gorzej, ale zawsze, gdy człowiek ma nie farta, myśli sobie, a przynajmniej powinien sobie tak pomyśleć, że to, co jest niedobre, w końcu kiedyś się skończy, a wtedy wyjdziemy już na prostą.
Tak jest w życiu osobistym, w pracy, w Rodzinie, tak jest i w końcu w sprawach państwowych…. Wydaje mi się, że coraz bardziej osiągamy w tym ostatnim dna, że już gorzej być nie może, ale codzienność pokazuje nam, że jeszcze wiele niedobrego da się wymyślić.
No to opadajmy szybciej na to dno, bo im szybciej tam spadniemy, tym szybciej się od niego odbijemy i wypłyniemy na powierzchnię.
Nie będzie to jednak takie prosto, sporą porcję reanimacji będzie nasze przy topione w bagnie państwo potrzebowało, by z powrotem w dobrej formie  było, sporo brudów i świństw będzie musiało być stopniowo usuwane, ale damy radę. Polacy nigdy upodlić się nie dali, mam nadzieję, że i tak będzie tym razem.
No to głowa do góry, cieszmy się na razie sobotnim wypoczynkiem, bo to jeszcze nie ta pora, gdy gospodynie ze szmatką po mieszkaniu latają, pyłki ścierając i w kuchni urzędują, by potem mogły się roznosić wspaniałe świąteczne zapachy. Na to jeszcze troszkę czasu mamy.Nie dużo, bo nie dużo, ale stopniowo, powolutku i do takiego przedświątecznego etapu dobrniemy.
Jednym słowem : życzę miłej soboty