tak właściwie

 

Można by rzec Święta, święta i …….po świętach.
Bo już dzisiaj świętowaniu koniec nadchodzi. Jeszcze kilka wspólnych chwil i trzeba zapomnieć o dobrym czasie, znów do swoich codziennych obowiązków powrócimy.
Wczorajszy dzień nie należał do moich najlepszych dni, bo nieco się pochorowałam, było mi zimno, bolała mnie głowa i brzuszek, więc spędziłam go śpiąc pod kocykiem.
Wiem, nieładnie do kogoś w gościnę przyjechać i chorować, ale to była siła wyższa.
Rzeczywiście chyba nieźle mnie trafiło, bo nawet wieczorem papierosek mnie nie nęcił i nie wychodziłam na niego na to mokre, zapłakane pole.
A miało być tak pięknie….miały być piękne białe święta, a tu deszcz wszystko popsuł.
Dzisiaj zbieram się już do Krakowa, do domeczku, będę miała troszkę ciszy dla siebie, chociaż wczorajsze popołudnie było nadzwyczaj głośne, tyle ludzi przy stole, każdy coś ciekawego chce opowiedzieć, do tego dzieciaczki, które sobie latały po całym mieszkaniu wesolutko, właściwie taka nieco bardziej ruchliwa i ciut głośniejsza odmiana od czasu do czasu się przydaje. I chociaż było bardzo miło, jednak już troszkę tęsknię za swoim cichym mieszkankiem i tą niezależnością, chyba już za bardzo się do niej przyzwyczaiłam.
Dziękuję Magda i Jacek za przemiłą gościnę, ale ja już chcę do mojego domeczku jechać……..
W dodatku mam tu dość spore kłopoty z netem, który wiesza, mój laptop też dziwne harce wyprawia i nie bardzo szybko się strony otwierają, tak więc byłam zmuszona do ograniczenia mojej bytności na Face Booku, także i na innych stronach, więc i wiadomościami ze świata jestem uboga, ale przeczytałam o tej strasznej katastrofie samolotowej nad  Czarnym morzem, w której zginęli członkowie znanego rosyjskiego chóru Aleksandrowa – straszna tragedia, lecieli, aby dać koncert w Syrii i niestety zaraz po stracie samolot zleciał do morza, ani jedna osoba nie uratowała się ………
I tak sobie pomyślałam, jak to jedna sekunda, jedna zła decyzja może zamienić w tragedię losy wielu osób i ich rodzin. Jestem głęboko poruszona tą tragedia i wyrażam głębokie wyrazy współczucia dla tych rodzin, dla których zawsze Święta Bożego Narodzenia kojarzyć się będą z bólem i wielkim żalem.

Nie dla wszystkich te święta były serdeczne i rodzinne. Myślami jestem z tą częścią opozycjonistów, którzy Wigilię i świąteczne dni spędzali na sejmowej sali w proteście przeciwko łamaniu praw demokracji w naszym kraju.  Na szczęście  nie byli całkiem sami, opuszczeni, spotkali się bowiem w te ciężkie godziny z wieloma wyrazami serdeczności i poparcia osób, którzy te godziny spędzili w ramach współodpowiedzialności  i współczucia dla osób strajkujących w Sejmie. Tylko nasz rząd nie za bardzo w  jakichkolwiek  tym problemem się przejmował, oni po prostu świętowali………. troszkę jest to lekceważący sposób podejścia do sprawy, przesłanie ich było takie: skoro chcą strajkować, nie świętować, ich sprawa.
Nie, nie tylko ich, także, a właściwie można powiedzieć głównie jest to sprawa rządzących, by tak próbować wszystko urządzić, żeby do takich sytuacji nie doprowadzić.
Ale skoro  ten rząd ma całkiem inne priorytety…….skoro chcą rządzić niepodzielnie i według zasad jednego Naczelnika…… pewnie ich ten problem nie zainteresował, zasiedli za stołem i dobrocie tych świąt zajadali, sorry, to świadczy tylko o ich niesamowitej arogancji politycznej.
Na tym pozostawię już ten temat na nowe moje wpisy.
Życzę wszystkim miłego spędzenia tych świątecznych godzin.