Ostatnia róża roku 2016

 

 

Tak, to już końcówka roku i muszę zamknąć swoje rozarium aż do następnej  środy Uleczko, ale dzisiaj jeszcze jedną, najpiękniejszą z pięknych róż dla Ciebie specjalnie zamieszczam.
Za tydzień, ale już będzie to w następnym roku, znów dla Ciebie otworzę moje rosarium, aby powitać Cię w Nowym Roku i w każdą środę przyszłego roku, piękną różą.
Tak więc dzisiaj żegnam Cię różyczką Ulu, aby znów za tydzień serdecznie Cię powitać i mieć dla Ciebie na następne 365 dni dużo uśmiechu i przyjaźni.
I przecież wiem doskonale, że Ty ją właśnie odwzajemniasz, nie tylko w środy, gdy się tu spotykamy, ale codziennie, bo jesteś u mnie zawsze w blogu i czytasz to co tam wypisuję, wymyślam i może czasami nie koniecznie się do końca zgadzasz, ale przynajmniej wiem, że mnie rozumiesz.
I chciałabym, by tak pozostało nam i na przyszły rok.
A teraz przyszła pora na noworoczne życzenia Uleczku.
Na pewno będą się one zaczynały pd słów dużo, dużo zdrowia. Ono jest każdemu potrzebne, a nam, zaopatrzony, w specjalny numer peselu, jest ono tym bardziej potrzebne, aby nadal móc  spełniać swoje życiowe plany.
Właśnie, życzę Ci wielu Przyjaciół, tych serdecznych, którymi się otaczasz i pośród których spełniasz swoje może nieraz szalone plany. Ale człowiek, który takie plany posiada wciąż jest młody duchem, co wiem, że doskonale to rozumiesz.  Bo prawda jest taka, że mu stanowczo za wcześnie przyszłyśmy na ten świat, czyli to oznacza to, co kiedyś moja Darka tak kiedyś  pięknie powiedziała: Ciociu, ty nie jesteś stara, ty po prostu wcześnie się urodziłaś. I miała rację, prawda Ulu??? Przed nami jest tyle jeszcze ciekawych rzeczy do zrobienia…….
Bądź szczęśliwa i na co dzień i od święta, gdy jesteś zarówno ze swoimi Najbliższymi Magdą i jej rodziną i gdy jesteś wśród swoich Przyjaciół, z którymi dobrze się czujesz, świetnie z nimi się rozumiesz i wiesz, że na nich możesz polegać. Życzę Ci mnóstwo wspaniałych podróży w Nowym roku, możliwości poznania jeszcze wielu ciekawych miejsc, a także życzę Ci, aby Twoje kijki tak zawsze dobrze Ci służyły, byś mogła z nimi obejść cała kulę ziemską.
DOSIEGO ROKU Uleczku. POMYŚLNOŚCI !!!!!

A w górach sypnęło śniegiem. Ci, którzy tam się wybierają pewni są z takiej sytuacji bardzo zadowoleni. A niech im tam, byleby tylko w Krakowie nie było tego białego puchu za wiele.
Najwyżej co można tylko współczuć tym, którzy w rejon Zakopanego chcą dzisiaj się dostać. Co chwilę w TVN -24 pokazują olbrzymie korki, które panują na popularnej zakopiance.
Czas podróży z Krakowa do Zakopanego, a jest to około tylko 100 km trwa aż 3,5 do 4  godzin. Przykro siedzieć w takim samochodzie, który porusza się z prędkością 1 kilometrów na 5 godzin. Chyba odechciałoby mi się takiej podróży. A co muszą czuć kierowcy, zwłaszcza Ci, którzy lubią sobie dodać gazu na drodze?
Ale potem, gdy już szczęśliwi turyści dotrą na miejsce, pogoda wszystko im wynagrodzi. Ale narciarze muszą bardzo uważać, albowiem zapowiedziany jest trzeci stopień zagrożenia lawinowego. Wystarczy moment nieuwagi, złe ustawienie nart i olbrzymia siły śnieżnej lawiny może porwać nawet najbardziej wytrawnego narciarza. Zagrożenie lawiną jest też niebezpieczne dla turystów, szczególnie nierozważnych  i lekkomyślnych wędrowców, dla których obce są wyznaczone trasy i często usiłują iść trawersem, na ukos.
Ej ludkowie przebywający teraz w górach, uważajcie na siebie, szkoda tracić życia, skoda tracić zdrowia.
Ja w każdym bądź razie nigdzie się  poza Kraków nie ruszam, nawet do Modlnicy nie jadę, będę się cieszyła sylwestrowa nocą w swoim mieszkanku.
Swoją drogą, ciekawe, czy jakieś fajerwerki do mnie tutaj dotrą. Ja co prawda nie jestem ani psem, ani kotem, a za bardzo ne lubię, gdy nadmiernie strzelają.
A co mogą właśnie o tym myśleć bojący się takich odgłosów zwierzątka. Tym bardziej, że wszystkie odgłosy, które docierają do ich uszu są o wiele intensywniejsze niż te,, które do ludzkich uszu docierają.
Dlatego dołączam się do apelu tych, którzy występują w obronie naszych czworonożnych przyjaciół : nie bądźcie samolubni i bezmyślni, może fajerwerki ucieszą Wasze oczy, ale pomyślcie o tych bezbronnych istotkach, których serca będą zamierały ze strachu przy każdym takim wystrzale.
A jeżeli już koniecznie musicie te fajerwerki puszczać, zabezpieczcie wcześniej swoje zwierzaczki tak, by te okropne dla ich uszu odgłosy do nich nie docierały, by rozbłyski ognia nie drażniły ich oczu. Bądźcie w pobliżu, żeby móc ich pogłaskać, przytulić, tak by czuły się one bezpieczne.
To taki mój osobisty apel, albowiem zawsze żal mi tych naszych czworonogów, czuję podobnie jak i oni strach.

Miłej środy