dzisiaj……….

 

Dzisiaj…… mam nadzieję, że dzisiaj, w moją ukochaną środę, Blog nie będzie już psikusów robił i wpis będzie czytelny.
Nie wiem, co się w nim wczoraj nawyrabiało, chyba jakiś wirus mój blog opanował, A KYSZ wirusie, dzisiaj nie figluj, nie przeszkadzaj, bo dzisiaj jest za bardzo ważny dzień, aby był czymkolwiek zakłócany, dzisiaj mamy środę, więc i spotkanie z moją Uleczką.
Przykro mi Ulu, że nie dałaś rady wczorajszego blogu odczytać, ale nic nie jest w życiu doskonałe, więc i blog ma prawo na swoje fanaberie.
Dzisiaj na pewno będzie inaczej, tym bardziej, że to już jest ta przedświąteczna środa, taka dla nas przecież ważna.
To czas na życzenia świąteczne, a więc i dla Ciebie i dla Magdy, Jej męża i dzieciaczków życzę dużo radości ze wspólnego świątecznego spotkania, miłych godzin, spędzonych na kolędach przy pięknie przystrojonym drzewku, ciepła i miłości no i oczywiście przepięknych świątecznych prezentów od…. nie wiem, kto przynosi prezenty pod choinkę w Poznaniu, u nas w Krakowie robi to Aniołek,
Może ten naprawi błąd Mikołaja i tym razem jakiś skromny prezencik dla siebie znajdę pod choinką???
Aha i jeszcze uściski łapki dla Oli – Żaby, niech też się z Wami weseli i nabierze sporo siły przy wigilijnej uczcie, by potem  o północy, mogła  przemówić do Was ludzkim głosem, mam nadzieję, że nie nawtyka Wam  żądnych przykrości, wszak jesteście dla niej Wspaniała Rodzinką.
Wesołych i Szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia 2016 Uleczko, proszę przekaż te życzenia Najbliższym, a Agrafkę szczególnie ode mnie ucałuj (chyba dobrze pamiętam jej nik??).

Wczoraj późno wieczór w ogóle nie można było wejść na mój blog, coś tam majstrowali przy nim, a ja biedna i naiwna myślałam, że przynajmniej naprawią mi ten wczorajszy wpis, który nie będzie tylko edytorem, ale faktycznym wpisem. Ale tkwiłam w błędzie, nikt się nie przejął moim wpisem, nie wiem, czy tylko ja tak miałam, czy inni też, nawet nie sprawdzałam. Ale mam cichą nadzieję, że to nie Pani Cenzura zadziałała.
Na wszelki wypadek nie będę dzisiaj politykowała, nie, nie dlatego, że się przestraszyłam  bo…

– Ja nikogo się nie boję!

Choćby niedźwiedź… to dostoję!

Wilki?… Ja ich całą zgraję

Pozabijam i pokraję!

Te hieny, te lamparty

To są dla mnie czyste żarty!

A pantery i tygrysy

Na sztyk wezmę u swej spisy!

Lew!… Cóż lew jest?! – Kociak duży!

Naczytałem się podróży!

I znam tego jegomości,

Co zły tylko, kiedy pości.

Szakal, wilk,?… Straszna nowina!

To jest tylko większa psina!…

(Brysia mijam zaś z daleka,

Bo nie lubię, gdy kto szczeka!

Po prostu znudziło mi się pisać w koło Macieju (właściwie dlaczego Macieju, a nie na przykład Piotrze, czy Pawle) o tym samym.
A co do tego psa to coś w tym prawdy jest. Dwa dni temu weszłam sobie do sklepu i po zrobionych zakupach wyszłam spokojnie na zewnątrz, a tu nagle i niespodziewanie „rzucił się” na mnie jakiś pies z okropnym wrzaskiem.
Pies co prawda był nie duży i w dodatku przywiązany, ale miotał się  splątany na tej smyczy w prawo i w lewo, widać, że był zły, że na zimnie musi stać i czekać potulnie na swojego pana. A ponieważ akurat ja mu się nawinęłam pod łapy, no to sobie na mnie po naużywał.
Ominęłam wściekające się zwierzę i poszłam dalej spokojnie, ale przyznam, że lekko się zdenerwowałam, bo nie lubię, gdy ktoś znienacka mnie atakuje.

Dzisiaj rano gotowałam już pszenicę do mojej kutii. Wczoraj w południe umyłam ją, zalałam zimną wodą, a dzisiaj skoro świt postawiłam na malutkim ogniu, stale mieszając, by przypadkiem mi się nie przypaliła. Czyli jednym słowem już rozpoczęłam świąteczne przygotowania. Co prawda nie wiele ich będzie, ale muszę jeszcze posiekać wszystkie bakalie do maku, przyrządzić masę makowa, którą następnie z bakaliami i miodem połączę z pszenicą. Na razie pszenica  otulona ręcznikami „dochodzi” -sobie na piecu w kuchni  – przynajmniej mam jakiś pożytek z pieca akumulacyjnego, chociaż w poprzednim mieszkaniu dogrzewałam kaszę, czy pszenicę na kaloryferze. Wtedy jest fajnie sypka, a ziarenka nie lepią się do siebie.
Dzisiaj wieczorem zrobię jeszcze sałatkę z mięsa indyczego, kukurydzy, zielonego groszku i tartego żółtego sera, a jutro dopiero doprawię go majonezem, śmietaną, musztardą i przyprawami: solą, czosnkiem w kostkach, pieprzem  i do smaku odrobiną cukru (w zależności, ile musztardy zużyję, żeby wyrównać zbyt ostry jej smak w sałatce)
Pozostanie mi tylko tort, ale już Olcia zobowiązała się, że mi w piątek pomoże go piec.
Jutro rano przychodzi do mnie Renatka na przedświąteczne porządkowanie, będziemy też wystrajać już świątecznie moje mieszkanko. Oczywiście nie będę miała dużej choinki, po co mi ona, skoro i tak przez całe święta będę w Modlnicy, ale tradycyjna mała choinka będzie stała, jedna w kuchni, a druga w pokoju.
Czyli jutro wieczorem będę już mogła powiedzieć sobie „Wesołych Świąt Ewelinko”. A może Ewelko – bo tak ładnie zawsze do mnie Ulka mówi?
Dzisiaj jeszcze przed pracą idę na „polowanie” – upatrzyłam sobie w jednym sklepie fantastyczną wędlinkę –  schab z tłuszczykiem i pan obiecał mi, że na pewno przed świętami ją kupię, zobaczymy Bardzo mi ona smakowała, jest lekko wędzona, a tłuszczyku tam praktycznie prawie w ogóle nie ma. od razu przypomina mi się ongiś kupowana przez mojego Tatę szynka z kością, ona też miała troszkę tłuszczyku, który na ogół Tata gotował wraz z tą kością z kapustą, z czego stwarzał,  po dodawaniu jeszcze i innych mięsiw i kiełbas), wspaniały bigos, ale o tym już kiedyś w moim blogu wspominałam.
Chyba już wszystkie zakupy, prócz tego schabu i oczywiście zapasu papierosów, których nie może zabraknąć, mam zrobione.
No chyba, że jeszcze  w ostatniej chwili jakiś szalony pomysł   do głowy mi wpadnie.  Nawet prezent dla wylosowanej osoby też już jest zakupiony, zresztą zgodnie z moim wcześniejszym pomysłem na niego.

No to co? szykujemy się już do Świąt? Będą one spokojne, czy znów będą przepełnione polityką?
Przydałby się spokój, bo politykom też on się należy i myślę, że rodziny strajkujących opozycjonistów nie byłyby szczęśliwi, gdyby ich najbliżsi byli nieobecni i na Wigilii i przy świątecznym stole w pierwszy, czy drugi dzień świąt, obojętnie, jakie ideały będą im wtedy przyświecały.
Narodzony Jezus przynosi światu spokój, ciszę, miłość, czy uda się to otrzymać naszym politykom z opozycji, czy będą ciągle pod ostrzałem politycznych rozgrywek rządowych?
A miałam nic nie wspominać o polityce………. Widać tak już mam, po prostu nie umiem milczeć, gdy zło się szerzy.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie w ten dzień przed, przed świąteczny, wiedząc, że teraz nadchodzą trudne godziny dla wszystkich bardziej i mniej ambitnych gospodyń domowych. Każda z naszych pań chce zabłysnąć przy świątecznym stole, zwłaszcza, gdy będą siedzieli przy nim i goście i domownicy. No, a gdy gośćmi są w dodatku Teściowie……..  nie, nie mam nic złego na myśli, nie jestem kontra teściom, ani kontra gościom, ale drogie Panie, uważajcie na siebie przez ten wzmożony czas przedświątecznych przygotowań i znajdźcie  chociaż moment dla siebie, aby nie zapracować się teraz „na śmierć”, bo potem święta będą nie takie już wesołe, gdy  zamiast zabawiania gości  fajnymi dykteryjkami będziecie przysypiać ze zmęczenia przy stole.

Dobrej środy