wspominkowa niedziela

 

Czekałam wczoraj na wizytę pana Józia, który miał mi przeskanować mój komputer i wywalić niepotrzebne programy, który mi  wyłącza komputer, niestety na tę wizytę się nie doczekałam. No cóż, pan Józio jest naprawdę zapracowanym człowiekiem i nawet w niedzielę nie bardzo ma czas na jakieś komputerowe zawiłości. Musi mieć trochę czasu dla siebie, dla rodziny, a szczególnie dla syna, którego kiedyś, podczas ostatniej ich wizyty u mnie poznałam – fajny, inteligentny młodzieniec.
Ale za to odebrałam wczoraj telefon od koleżanki z lat młodzieńczych, od Ali,  która zresztą była  bratową mojej zmarłej kilka lat temu przyjaciółki, Majki.
Kiedyś wszyscy stanowiliśmy wspaniałą paczkę, Ala, jej brat Mundek, Majka, Janusz, razem chodziliśmy na wycieczki, razem robiliśmy wspaniałe kolejowe wypady  do Szarowa, albo do Niepołomic, co mam udokumentowane, dzięki Januszowi, na zdjęciach, które wgrałam sobie kiedyś na komputer.
Wspomnień było wiele i tych miłych i tych niestety smutniejszych, wspominając chociażby właśnie Majkę, od śmierci której minęło już prawie 7 lat. Wtedy, na jej pogrzebie widziałam się poprzedni raz z Alą z Mundkiem i z Januszem, już  teraz niestety  poważnie chorym.
Ale tak jest, życie ucieka, każdy zajęty jest swoimi własnymi sprawami, swoim życiem, wszystkie dni  przelatują gdzieś między naszymi krokami, pozostają tylko wspomnienia. I bardzo dobrze, że spotkałyśmy się z Alą ot tak, bez żadnej smutnej cmentarnej uroczystości, można było sobie spokojnie porozmawiać, pooglądać stare zdjęcia, na których jesteśmy jeszcze wszyscy młodzi, mieliśmy wtedy po 17-18 lat i świat stał przed nami otworem.
A teraz……… no cóż. Ze smutkiem przyjęłam wiadomość o bardzo poważnym już stanie Janusza, można się niestety spodziewać wszystkiego co najgorsze.
Dlaczego tak musi być? Dlaczego ludzie, którzy mogli by jeszcze troszkę cieszyć się życiem, muszą odchodzić????
Najpierw Majka, przecież miała wtedy tylko niewiele ponad 60 lat, to nie jest wcale wiek do umierania. Niestety białaczka jest chorobą bezlitosną, podobnie teraz na nowotwór, niestety już z przerzutami choruje Janusz.
Czy nie można by tak  cofnąć jakoś  ten czas i raz jeszcze mieć te beztroskie 18 lat, tę radosną świeżość, wesołość i całkiem szalone pomysły??
Zamykam oczy i znów jestem z nimi w moich myślach w Szarowie, siedzimy na trawie, w koszykach mamy przywiezione ze sobą wiktuały, gdzie główną rolę odgrywają oczywiście jajka na twardo, które z braku noża rozbijam na głowie Mundola. O fajnie, powtórz to jeszcze raz, woła Janusz i swoją kamerką filmuje ten podniosły moment.
Janusz miał fioła na punkcie filmowania i robienia zdjęć. Dlatego mam jeszcze swoistą dokumentację z tych czasów – czarno białe zdjęcia, filmy gdzieś zaginęły, może je Janusz posiada? Może jeszcze kiedyś uda mi się do nich powrócić????
Dobrze, że są jeszcze wspomnienia, chociaż okazało się, że każda z nas pamiętała jakiś inny moment , który w głowie się szczególnie zapisał, Jak odbitka fotograficzna, jakiś film, który wiele klatek posiada, ale tylko ta jedna szczególnie w mózgu się zapisała.
A potem……….odłożyłyśmy  zdjęcia na bok, przeszłość znów gdzieś odeszła,  a my powróciłyśmy  do teraźniejszości i znów miałyśmy te swoje  już” pod tę siedemdziesiątkę”, swoje codzienne troski, bolączki,  a młodość?  już jej nie ma, już nie powróci………. znów znikła……. bezpowrotnie……

Każdy z nas ma swój Dzień Świra. Mówisz, że Ty nie? Nie wierzę, każdy obciążony jest jakimiś  dziwnymi przyzwyczajeniami, zabobonami, niewidzialnym przymusem pod tytułem „muszę to zrobić, bo inaczej….” Niektórzy do tego się może nie przyznają, ale gdzieś tam głęboko w jego czy jej duszy to tkwi.
Oglądałam wczoraj film z Markiem Kondratem pod tym właśnie tytułem. Znany film, tylko jakoś nigdy nie udało mi się  do wczoraj na niego trafić. Fakt, Kondrat jest wspaniałym aktorem, właściwie to był, bo teraz już całkiem od aktorstwa się odsunął i zajął się sprowadzaniem i sprzedawaniem bardzo dobrych, markowych win. Pewnie czuł się wypalony, podobnie jak  ów Adaś Miauczyński, którego rolę w tym filmie zagrał. W tej roli  wypadł znakomicie, grał tak naturalnie, że czasami wydawało się, że to nie jest aktor,  że to  ten prawdziwy Adaś do nas przemawia.
Ze wszystkimi swoimi dziwactwami, które pewnie i nie jednemu z nas nie są obce, próbował walczyć, z marnymi zresztą skutkami, chociaz były momenty, które potrafiły go nawet wzruszyć W dzisiejszych, zabieganych czasach trudno nie denerwować się, co zresztą sama bardzo często przerabiam na sobie.
A potem przychodzi refleksja : o i po co ci to wszystko? niech każdy robi to co chce i tak jak chce, ma do tego prawo i nikt wcale nie musi naginać swoich poczynań do twoich wyobrażeń i vice versa, ty nie koniecznie musisz zawsze robić to, co ci narzucają.
To może jeszcze tak całkiem źle ze mną nie jest? Mam momenty, które wyprowadzają mnie z równowagi, szczególnie, gdy coś nie układa się po mojej myśli (a musi??), albo jakiś kłopot mnie mocniej „użądli”, ale znalazłam na to wspaniały sposób : sen. On zawsze przynosi jakąś ulgę, chociażby nawet tę najmniejszą, bo przecież kłopot nie od razu się  całkowicie niweluje, ale człowiek po takim dobrym śnie robi się spokojniejszy, umysł robi się bardziej klarowny i potrafi się wtedy  znaleźć  jakieś całkiem niezłe wyjście z kłopotliwej sytuacji.
Ale jednak czasami, tak dla kosmetyki własnego umysłu, można sobie pozwolić na niewielkie grymaszenie, na jakieś niewielkie dziwactwo.
Życie przecież tak szybko ucieka, nie można cały czas być napiętym jak ta sprężyna i nie można calutki czas się kontrolować, trzeba podarować sobie od czasu do czasu tę chwilę luksusu.
Ale wszystko musi odbywać się rozsądnie, bez większych odchyłów, które mogą przynieść innym tylko  szkodę, czego przykładem może być chociażby  obecna nasza polska polityka.
Teraz w Polsce codziennie obchodzimy taki Dzień Świra.  Niestety przy pozwoleniu niecałych  30 procent ogłupionych propagandą Polaków nasza polska polityka idzie na żywioł, pozbawiona jest jakiejkolwiek kontroli, co powoduje tylko jeszcze  większą samowolę rządzących, wbrew woli przeważającej ilości Polaków, którzy niestety nie potrafią się na tyle zmobilizować, aby stanowczo ukrócić poczynania zmierzające do samounicestwienia.
Naczelny Świr Polski w swoich pomysłach pełnych nienawiści i żądzy zemsty  całkowicie stracił panowanie nad swoim umysłem, ogarnęło go nieokiełzane  szaleństwo, a najgorsze w tym jest to, że otoczył się ludźmi albo podobnie szalonymi jak on sam, albo takimi, dla których poczynania wodza są metodą na łatwe i dostatnie życie, w związku z tym nic nie robią ku temu, żeby zapobiec katastrofie. Dla tych drugich sytuacja jest wprost wymarzona, komfortowa i w ich interesie jest to, by jak najdłużej ją w takim stanie utrzymać, nawet kosztem innych.
Dziwne jest jednak to, że nie są to ludzie całkowicie pozbawieni rozumu i doskonale zdają sobie z tego sprawę, że przyjdzie moment, że za te wszystkie ich czyny kiedyś odpowiedzą. Nie zrozumiałe jest więc tym bardziej to, dlaczego w tym ciągle tkwią, czemu nie potrafią się od tego odsunąć i dać początek naprawdę czemuś nowemu, lepszemu.
Żaden poprzedni rząd, zarówno ten SLD-owski, czy PO nie był doskonały, każdy z nich miał mnóstwo wad , złych, nierozważnych czynów i za to zapłacili przy następnych wyborach. Czy to nie powinno być w takim razie nauczką dla obecnie rządzących? Tamci byli delikatnie mówiąc niedoskonali, ale obecny rząd przechodzi już wszelakie możliwe  granice, których przekraczać im nie wolno.
Powinien pośród rządzących znaleźć się ktoś, kto powie STOP. Bez przyzwolenia nawet sam Kaczyński wiele przecież nie zdziała.
Czy znajdzie się chociaż tam ktoś taki odważny, skoro opozycja nadal, mimo, że jest nazywana totalną, śpi ?????

WIOSNA……

Nie wierzcie pogodzie,
gdy deszcze trzydniowe zaciągnie wśród drzew,
Nie wierzcie piechocie,
gdy w pieśni bojowej odwaga i gniew.
Nie wierzcie, nie wierzcie,
gdy w sadach słowiki zakrzyczą co sił –
wy jeszcze nie wiecie,
co komu pisane i kto będzie żył.

Wiosna szaleje, jeszcze może nie od bzów, dopiero zielone listki się pokazały, dopiero złoty deszcz forsycji oblał krzewy w parkach.
Ale w ludziach zaczyna się tlić ten malutki ogień złości, może z końcem wiosny już całkiem ogarnie światłe  umysły i dobro i rozwaga powrócą na nasze polskie ziemie…… właśnie wiosna to dobry czas na takie zmiany!

Zapowiadali na dzisiaj przelotne opady, może i przyrodzie przyda się  troszkę takiej ożywczej wody, listkom i nowo wyrosłej trawce, ale czy koniecznie musi padać akurat przez cały dzień?  Niekoniecznie…
Dlatego życzę Wam pięknego i słonecznego poniedziałku i w pełni wiosennego tygodnia