czy to na pewno już wiosna?????


 

 Zimno jakoś tak, nieprzyjemny wiaterek wieje, ale już jest całkiem zielono. Tylko słonko jakoś jest bardzo uparte i rzadko zza tej chmurki chce wyjść.
Dzisiaj później niż zazwyczaj blog mój piszę, bo…poszłam sobie na zakupy, a i po drodze na maleńką przechadzkę po Parku.
I…są, dwie malusie kaczusie, ledwo, ledwo widoczne, ale są, pływają sobie gdzieś blisko brzegu, jakby wyczekiwały, aż jakiś łaskawca rzuci im okruszek chleba, czy ziarna. Biedne, pewnie i wychłodzone, bo woda musi być okrutnie zimna i głodne, no bo czym mają się niby pożywiać?
Fakt, mają teraz całkiem nowy basenik, tuż przed napuszczeniem wody był wyremontowany, na nowo zabetonowany, teraz nawet i fontanna w nim działa.
Niestety nie udało mi się chwilkę posiedzieć na ławeczce, może i temperatura dla normalnych ludzi nie jest taka zła, ale dla takich zmarzluchów jak ja…… nie do wytrzymania.
Poszłam więc szybko do punktu Lotto, gdzie odebrałam wygraną (!), a jednak trafiłam całą trójkę za całe 10 zł, które natychmiast wsadziłam w następny kupon i poszłam sobie spacerkiem do oddalonego nieco  sklepu. Głównym moim nabytkiem było dzisiaj…….chrupkie pieczywo, bo w czwartek nagle odkryłam, że ono do chrupania tak między posiłkiem jest całkiem dobre, ale i na śniadanie też używać można. Ale na wszelki wypadek, gdybym już znudziła się „tekturą”, kupiłam też normalny chleb, tylko tyle, że ciemny, żytni, z nasionami.
Oj ciężko jest być i pięknym i chudym, no bo młoda niestety już nigdy nie będę, nie ma niestety takiej diety,  ani nawet takiej metod, aby cofnąć zegar biologiczny. Zresztą niech wiek sobie będzie jaki jest, tylko, żebym tych reumatycznych dolegliwości nieco mniej miała….. troch mi wstyd, gdy schodzę, lub wchodzę po tych schodkach przed sklepem, a potem u siebie w kamienicy. Co prawda w kamienicy  nikt nie widzi tego mego niezdarnego wspinania się, ale na ulicy jestem niestety dosyć wciąż widoczna. A może sobie sprawić jakąś czapkę niewidkę?
Pewnie znowu nikt mnie aż tak nie podgląda, ale zawsze wydaje mi się, że wszyscy się na mnie patrzą i się ze mnie śmieją. A co ja poradzę na to, że kolanka (i biodra) już nie są pierwszej młodości?????? Musze po prostu przestać tym się przejmować i już. Ale faktem jest to, że chodzę coraz gorzej, schody to dla mnie olbrzymi problem. Pesel Ewuniu, Pesel. !!!!!
Oczywiście zrobiłam już dzisiaj większe zakupy, i rybę i wędlinę i białe sery, jarzynki, tak więc   prowiantu (i oczywiście papierosków) nie powinno mi na cały długi weekend zabraknąć.

Dzisiaj z wielkim bólem przeczytałam wiadomość o rzekomej śmierci Artura Barcisia, bardzo lubianego, komediowego, polskiego aktora.
Wszędzie szukałam potwierdzenia tej smutnej wiadomości, na szczęście natrafiłam na artykuł,  w którym wspomniano, że ktoś dla głupiego żartu podał tę wiadomość, aby sobie zwiększyć ilość wejść na jego stronę.
Głupi żart, nie tylko głupi, ale makabryczny i trudno powiedzieć, że to żart, ktoś zakpił sobie z poważnej wiadomości, puścił dziennikarką kaczkę, narażając tym i najbliższych i przyjaciół, a także wielbicieli aktora na wielkie stresy.
Mam nadzieję, że odpowiednie urzędy zajmą się tą sprawą i tym  „wesołkiem” i odpowiednio zareagują i ukarzą winowajcę, a panu Arturowi życzę co najmniej 100 lat zdrowia i wspaniałych następnych  ról filmowych i teatralnych.

Zaczynamy dzisiaj bardzo długi weekend, niektórzy, nie pracujący we wtorek, który rozdziela dwa kolejne po sobie świąteczne dni, będzie miał przed sobą fantastyczny,  pięciodniowy czas  odpoczynku.
Ale czy na pewno fantastyczny, jeżeli chodzi o pogodę???

 

Oby nie było tak, jak nam ktoś z uśmiechem podał powyższa prognozę pogody.
Niech ciągle świeci słonko i nareszcie niech będzie ciepło

NIECH !!!!!!!!
A na razie życzę przyjemnej soboty