a jednak środa, a jednak róża, a jednak Ula….

 

 

 

Nierozerwalne, połączone ze sobą te trzy fakty : Ula, różą i środa są  takie ważne dla mnie w każdym tygodniu.
Jak zwykle pozdrawiam Cię Uleczko, tym razem przed świątecznie  i bardzo wiosennie, chociaż pogoda raczej  jest mało wiosenna. Nie narzekam jednak, bo jak na razie deszcz nie pada, kto wie, jak w święta będzie, zwłaszcza ten Lany Poniedziałek ma być podobno całkiem mokry i to nie tylko z powodu obfitego polewania wodą, ale i z powodu deszczowej pogody.
Ale co mamy wybiegać w przyszłość, cieszmy się Ulko, że znów dzisiaj tutaj się spotykamy.
Wszystkiego najlepszego na te Wielkanocne święta Ci życzę, dużo zdrowia, radości z przebywania z Rodzinką, pięknych spacerów z Oli i wszystkiego, wszystkiego najlepszego.
Proszę przekaz tez moje życzenia Magdzie, a także Jej Najbliższym, pieska ode mnie wygłaskaj i uściskaj koniecznie prawa łapkę 🙂
Na pewno spędzisz te święta u Magdy, podobnie jak i ja do swojej Magdy już w Wielką Sobotę skoro świt pojadę, będziemy jeszcze musiały przygotowywać pyszności na świąteczny  stół.
No ale dwa dni świąteczne szybko miną i trzeba będzie wracać do rzeczywistości, na szczęście wiosna tak szybko nie przeminie…
Raz jeszcze wszystkiego najlepszego Uleczko 🙂 🙂 🙂

Wczoraj podglądała bocianki w Przygodzicach, już jedno jajeczko bieliło się w ich gniazdku, może jeszcze i więcej ich się jeszcze wkrótce znajdzie.
Ale bardzo wytrwali są ci rodzice, pomimo chłodu dzielnie w gniazdku jajeczko wygrzewają, mimo, że widać, że wiaterek jest spory, piórka bocianicy falują na wietrze w prawo w lewo, ale ona jest niewzruszona, nie opuszcza swojego mieszkanka, nie wyrzeka się swojego macierzyństwa, mimo, że tata bocian czasami ją na dłuższy czas opuszcza, ale fakt, wiernie wraca do domu i pomaga w budowlanych poprawkach remontowych gniazda, czuwa nad bezpieczeństwem swojej ptasiej małżonki i nienarodzonych potomków, a potem  pomaga w wychowywaniu i opiece nad dzieciakami.  To może być wzór dla nie jednego małżeństwa już rodzaju ludzkiego,  taka wierność, takie pełne oddanie….. Nie wiem, czy miałabym tyle zaparcia, żebym tak siedziała i siedziała bez ruchu na tych jajeczkach przez dzień i przez noc, dobrze, że nie jestem ptakiem 🙂
A swoją drogą tak sobie pomyślałam, że jak to jest, że te biedne bociany opuszczają te wspaniałe ciepłe kraje i tyle tysięcy kilometrów lecą do Europy, żeby tu właśnie wydać swoje potomstwo, mimo, że narażają się najpierw na trudy niebezpiecznej podróży, a potem i na niezbyt korzystne, przynajmniej na początku wiosny, dla nich warunków. Ale cóż, zew natury tak im nakazuje, cykl, który rok rocznie się powtarza, a nas cieszy.
No może nie wszystkich, bo są zwyrodnialcy, którym przeszkadza bociani klekot, zresztą nie tylko bociany, ale i wszystkie inne ptactwo a nawet zwierzyna, nawet ta domowa jest dla nich wrogiem, więc ją niszczą.
Często na Face  Booku widzę takie wzmianki o ludzkiej brutalności wobec domowych zwierząt, nawet nie mogę tego czytać, od razu się okropnie denerwuję.
Nie każdy musi lubić zwierzęta, zgadzam się, ale żeby od razu je niszczyć? brutalnie traktować? Przecież one też odczuwają ból, podobnie jak my.
Ciekawa jestem, jak reagował by taki zwierzęcy oprawca, gdyby ktoś i jego tak potraktował? Dlatego ucieszyła mnie wiadomość, że do Sejmu wpłynął wniosek o zaostrzenie kar dla zwierzęcych oprawców, przynajmniej jakieś jeden pożyteczny wniosek tej rządzącej drużyny.

Wczoraj zrobiłam już część świątecznych zakupów, takich najważniejszych, chociaz paru drobiazgów mi zabrakło i jutro muszę je uzupełnić.
Mam w planie przygotowanie Wielkanocnej Paschy, ale nie wiem, czy mi się uda. Ale ten specjał pozostawiam sobie dopiero na sobotę.
Mam też w planie zrobienie pysznej  jarzynowej sałatki, tak by na wielkanocnym stole było smacznie i wiosennie.

Patrzę za okno i widzę słoneczko, cieszę się, bo dzisiaj w planie mam mycie okiem. Oczywiście nie sama, przyjdzie do mnie popołudniu Renia  i rzem będziemy ogarniać moje mieszkanko. Przykro mi tylko, że niestety jeden kwiatek całkowicie mi padł, jedna z paprotek też nieco po tym ostatniumprzesadzaniu jest osłabiona i nie za dobrze się rozwija, za to moja juka i dracena rosną jak szalone.
A i moja krzewinka za oknem w kuchni wypuściła już całkiem jeszcze małe, ale kolorowe listki, są one niby zielone, ale przebijają  od spodu czerwona żyłki, ciekawie to wygląda, Zauważyłam, że ta moja balkonowa roślinka jest samosiejką, bo taki sam krzew rośnie kawałek dalej w ogrodzie, pewnie akurat pod moim oknem znalazł odpowiednie miejsce, aby tam się zagnieździć  i teraz wyrósł na tyle, że może zaglądać do mojej kuchni.

Życzę Wszystkim pięknej i słonecznej środy i dobrego humoru i siły, aby sprostać wszystkim przedświątecznym obowiązkom.
Wszystkiego dobrego