Kwiecień plecień

 

Ale ponury dzień dzisiaj wstał. Nic, tylko trzeba ratować się kawką od samego ranka. A może potem jeszcze  trzeba wypić jedną kawkę, i jeszcze jedną i… nie dosyć, sama kawa nie pomoże.
RUCH, tylko RUCH nam pomoże.
No to może biegusiem do pracy, albo chociaż na rowerze?
Teraz bardzo wiele osób na rowerku jeździ, szkoda, że głównie po chodnikach i rozjeżdżają biednych przechodniów.
No ale z kolei trudno w tym ruchu samochodowym, pełnym spalin, dać sobie radę na rowerową podróż.
Właściwie to powinni zabronić autami jeździć po mieście, byłoby o wiele zdrowej dla wszystkich mieszkańców.
Tylko wytłumacz tym wszystkim bizneswomen i biznes manom żeby poruszali się środkami komunikacji. Im zawsze wszędzie się śpieszy , nie zdążyli by pozałatwiać swoich spraw. A poza tym wyobrażacie sobie pana w garniturku, pod krawatem na rowerku??? Chyba śmiesznie by wyglądali.
A nasza komunikacja też nie zapewnia tego, że można na czas wszędzie się znaleźć . No i przede wszystkim to wszechobecne wygodnictwo, zjedzie taki man windą w dół (schody są dla plebsu), wsiądzie do samochodu zaparkowanego prawie pod bramą i już jest w drodze, Potem co prawda zaliczy kilka korków, trochę się podenerwuje, napluje tym ołowiem w powietrze i już pod swoje biuro z fasonem zajeżdżą. A tam na ogół każdy ma już wyznaczone swoje miejsce do parkowania, oczywiście ci z górnej półki mają najbliżej do wejściowej bramy biurowca, znów winda i już można zasiąść za biurkiem i wypić hektolitry porannej kawusi, którą dyrektorska sekretarka, jeżeli takową się posiada, przygotuje, reszta pracowników sama ją musi zaparzyć,  żeby móc potem pracowicie dzień rozpocząć. Przy okazji trzeba przeglądnąć prasę, dawniej czytało się gazetę, dzisiaj wystarczy zaglądnąć do internetu, gdzie wszystkie najnowsze newsy są umieszczone i tak mija pierwsza godzina urzędowania, a potem to już leci z górki, czas mija i znów można zasiąść w swojej karecie, by udać się na  obiadek ugotowany przez żoneczkę i na dobrze zasłużony odpoczynek.
No coś się tak Ewa od rana tych biznez women i biznes manów czepiła, zazdrość Ci?
W pewnym sensie tak, bo albo muszę z autobusu do i z pracy per pedes się udawać, czasami mam okazję zostać kawałek do autobusu podwieziona.
Gdy tak wczoraj stałam sobie przed przychodnią i podpalałam papieroska,  zobaczyłam dziewczynę, która wychodzi z biura obok naszej przychodni, a ona sobie nie przejęła się padającym deszczem, tylko podeszła do swojego auta, wsiadła i odjechała, poczułam taką malutką igiełkę zazdrości.
I tak sobie pomyślałam, że gdybym była młodsza, na pewno kupiłabym sobie jednak to auto i nie koniecznie musiała czekać na autobus, czy na podwiezienie mnie przez kogoś w jakieś miejsce. Są jeszcze taksówki, z których od czasu do czasu (teraz już rzadko) korzystam, ale to jednak jest drogi interes, chociaz utrzymanie własnego samochodu też raczej do taniej sprawy nie należy. Ale takie jest życie.
Za to wczoraj niemiłosiernie zmarzłam. Zwiedziona dotychczasową poprawa pogody zdecydowanie zbyt lekko się ubrałam. Co prawda, gdy słoneczko na moment wyszło zza chmur robiło się całkiem przyjemnie i ciepło, ale to trwało na ogół bardzo krótko, zaraz zrywał się chłodny wiatr i zaczynał padać deszcz. W każdym bądź razie po powrocie z pracy do domu musiałam wypić aż dwie gorące herbaty z cytryną, żeby trochę się rozgrzać.
Dzisiaj niestety pogoda znów jest całkiem do niczego, zimno, ponuro i łzawo, a temperatura waha się w okolicy 5 stopni Celsjusza, można powiedzieć….mróz. Ale swoją zimową kurtkę zdecydowanie już schowałam w szafie i wcale nie chcę jej wyciągać, bo jakbym zresztą wyglądała w kurtce podbitą sztucznym kożuszkiem? – raczej głupio.
Na wiosenną kurtkę za zimno, na zimową kurtkę za gorąco, to jak mam się do licha ubrać.???
Bociankom też chyba jest zimno, bo jeszcze nie złożyły nawet jajeczek, oczywiście te w Przygodzicach, bo te gniazdo czasami sobie obserwuję.
Są razem od 31 marca i jeszcze nic z tego nie wynika, być może czują, że to jeszcze nie pora?, że jeszcze za zimno na jajeczka i potem na bocianiątka?
Może czekają na cieplejszy rzut wiosny?
My też na taki czekamy, bo ten deszcz i chłód już jest nie do zniesienia. Wokoło zielono, drzewa już kwitną, a tu masz babo placek, wiosna kaprysi jak panna młoda przed ślubem.
Mam nadzieję, że na tę wspaniałą i ciepłą wiosnę w końcu się doczekamy, wszak w poniedziałek kończy się (już) pierwsza dekada miesiąca kwietnia i najwyższa pora, żeby było już ciepło.
W polityce jest co prawda nawet nie tyle ciepło, co wręcz gorąco, emocje sięgają zenitu, dzisiaj odbędzie się głosowanie nad votum nieufności wobec obecnego rządu. Nie będzie pewnie żadnych sensacji, bo jednak Pis wraz z przystawką Kukizem i jego ferajną  mają zdecydowaną przewagę głosów i pozostanie tak jak jest, Kukiz zbyt wiele by zaryzykował, gdyby sprzeciwił się obecnemu rządowi, w nowych wyborach najprawdopodobniej by przepadł. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, że Kukiz nie jest żadnym liczącym się politykiem, właściwie to on nie jest żadnym politykiem, przez przypadek, głosząc wielkie, ale puste, bez pokrycia  hasła zyskał poparcie wystarczające mu na zajęcie sejmowych ław i….nic z tego nie wynika, raz jest za nowym rządem, raz udaje, że jest przeciwny niektórym posunięciom rządowym, ot taka chorągiewka na wietrze
Ale zostawmy politykę na boku i tak na razie nie ma widoków, żeby mogło coś raptownie w niej się zmienić, jeszcze widać wciąż do takiej decyzji jeszcze nie dorośliśmy.

Więc póki co życzę wszystkim przyjemnego piątku i może w miarę ciepłego nadchodzącego weekendu
Dzisiaj mamy 7 kwietnia, w dawniejszych czasów obchodziło się w tym dniu Święto Pracowników Służby Zdrowia.
Nie wiem, czy takie święto i teraz obowiązuje, ale wszystkim tym, którzy naszym zdrowiem się zajmuję życzę wiele wytrwałości i radości na co-dzień, mimo  naprawdę coraz trudniejszych warunków pracy i …płacy. Wszystkiego dobrego