Dla Kamili

 

 

 

10 kwietnia jest dniem urodzin mojej kochanej Kamilki. Kamilki? nie to już jest dorosła Kamila, chociaz czas dla mnie stanął te dwadzieścia parę lat temu, gdy ta Kruszynka przyszła na świat. Przeżywaliśmy wtedy to wszyscy, wszak to była przecież najstarsza Wnuczka mojej Kochanej Siostry Ani.
Kamilka urodziła się dwa tygodnie wcześniej, niż miała na ten świat przyjść i w dodatku była bardzo, bardzo malutka, miała zbyt małą wagę, jak na noworodka i w dodatku przyczepiła się do niej jakas wstrętna bakteria Ecoli , więc pierwsze dwa czy trzy tygodnie musiała przeżyć w szpitalu, a w jej malutkiej główce tkwiła igła, która podawali jej kroplówki, niestety, jej rączki były zbyt wątłe, aby przyjąć iniekcje.
 Magda cztery razy dziennie ganiała do szpitala, by ją karmić piersią, by dziecko szybko się wzmocniło i nabrała sił do samodzielnego życia. A my, domownicy cierpliwie czekaliśmy, przygotowując jej malutki pokoik. Pamiętam, ze pewnego dnia wróciłam do domu i okazało się, że rodzice zabrali już małą ze szpitala.
Ale żeby moc zbliżyć się do dziecka musiałam najpierw porządnie  umyć ręce, a na usta założyć specjalną maseczkę.
Boże, jakie to było śliczne maleństwo, aż łzy szczęścia pokapały z moich oczów i już wiedziałam, że moje serce do niej należy.
I tak było, bo gdy przez pierwsze miesiące jej życia Magda szła na wykłady, ja rano pozostawałam z Kamilką w domu, tak sobie ułożyłam pracę w Szpitalu, że brałam  w szpitalu tylko popołudniowe dyżury, więc przedpołudnie mogłam poświęcić Kamilce.
Lata mijały, Kamila rosła, dzisiaj już jest dorosłą, mądrą i  śliczną dziewczyną. Skończyła studia psychologiczne, teraz kończy specjalizację i……..zaczyna samodzielne,  już całkiem dorosłe życie.
Czego mam Ci życzyć w tym pięknym dniu Twych Urodzin Kamilko? Żebyś była szczęśliwa i uśmiechnięta, żeby życie poukładało Ci się po Twoich myślach, byś zawsze miała siłę pokonywać wszelakie przeciwności, których oby było jak najmniej, byś zawsze dla mnie pozostawała moją Ukochaną Kamilką.
Właściwie to dzisiaj powinno się  składać również i życzenia Mamie Kamilki, niech zawsze będzie dumna ze swojej najstarszej córki.

10 kwietnia jest też dniem rocznicowym dla strasznej, tragicznej katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem w której zginęła 96 ludzi w tym prezydent Polski, Lech Kaczyński.
Straszne to były  godziny, gdy wiadomość o tej katastrofie doszła do naszych uszów i oczów. Pokazywali ten wrak zniszczonego samolotu, pokazywali rozpacz tych wszystkich najbliższych, którzy nagle zostali osieroceni, pokazywali współczucie Polaków. którzy z wielką pokorą i z olbrzymim współczuciem  przyjęli tę smutną wiadomość.
A co teraz, po siedmiu latach pozostało z tamtych dni?
Partia Pis w bezczelny sposób przywłaszczyła sobie te katastrofę dla podgrzewania złej atmosfery, skierowanej przeciwko tamtejszemu rządowi, aby następnie wykorzystać to jako paliwo wyborcze dla swojej partii. I co najgorsze, udało im się to świetnie, dolewając jeszcze do tej tragedii całą masę bzdur, kłamstw, którymi karmił tak zwany ciemny lud, czyli ludzi, którym łatwo wmówić jest to, czego wcale nie było. Udało im się to dzięki poparciu kościoła, który wykorzystał ten fakt aby zapewnić sobie niemałe pieniądze, którymi rząd teraz im się opłaca.
Kiedyś Jarosław  Kaczyński stwierdził, że najwyższa pora zniszczyć w Polsce układy i korupcje, które panują, nic więcej obłudnego nie mógł powiedzieć, przecież układy z Rydzykiem, któremu rząd  za sianie pisiej propagandy i za poparcie opłaca się co miesiąc jest największa korupcją polityczną, która dotąd nie była  aż tak rozpowszechniona, rozdmuchana do niebotycznych rozmiarów i która. mam nadzieję, już więcej nie będzie trwać, kiedyś i na nich przyjdzie kryska.
Ale póki co, dzisiaj w Warszawie smoleńska hucpa, smoleński teatr – fatale  pod  Pałacem Prezydenta przybiera olbrzymie rozmiary, groteska macabre, której najwyższy czas powiedzieć  S T O P.  Bo to wszystko co tam się dzieje nie ma nic wspólnego z szacunkiem dla osób, które wtedy straciły życie, jest to następna przedwyborcza hucpa, w której biorący udział uczestnicy, przybierając powykrzywiane maski z fałszywymi uśmiechami i fałszywym udawaniem troski nadają kształt tej tragifarsie tylko w jednym celu – zaspokoić EGO pewnego nienawistnego, małego polityka , któremu rozum już całkowicie się pomieszał i wydaje mu się, że jest Wielkim Naczelnikiem, broniącym Naród przed…no właśnie przed kim? Przed jakimś wyimaginowanym wszechobecnym wrogiem, który nie istnieje. Kaczyński to taki współczesny Don Kichot, walczący z wiatrakami, otoczony swoimi wiernymi giermkami, takimi żałosnymi Sancho Pansa, którzy wiernie mu służą i czerpią korzyści w świecie rządzonym przez obłęd i iluzję.
Mam odczucie, jakby ten XVI wieczny hiszpański pisarz Miguel Cervantes teraz zza grobu pisał dalsza część swojej epopei Don Kichot, rycerz z La Manchy zatytułowany Zły Gnom z Żoliborza.
Tylko niestety zło, które obecny, żałosny Don Kichot czyni przynosi i jeszcze przyniesie  dużo większe i bardziej niebezpieczne dla Polski i dla Polaków skutki.
Składam wyrazy współczucia tym wszystkim Rodzinom, którzy dzisiaj prawdziwie, z wielkim bólem rozpamiętują tamtego 10 kwietnia, dla których ten dzień jest prawdziwym cierniem boleśnie w serce kłującym, którzy nie udają rozpaczy dla poklasku, czy co gorsze dla korzyści politycznych, czy materialnych, którzy po prostu czują prawdziwą gorycz, szczery ból.
Wtedy. 10 kwietnia 2010 roku polska delegacja udawała się do Katynia, aby uczcić rocznicę bestialskiego mordu dokonanego przez NKWD na polskich oficerach. Takie było przesłanie tej delegacji, która miała złożyć kwiaty na grobach poległych oficerów.
Teraz już o tym nawet się nie wspomina, ważniejsza jest całkiem inna tragedia, bo na niej można zbudować polityczne zaplecze. Prawdziwa tragedia, ta katyńska, dotycząca Polskiego Narodu poszła w zapomnienie.  Jest to HAŃBA dla dzisiaj rządzących,  ich całkowity moralny upadek, przekładanie własnych interesów ponad to, co jest naprawdę ważne, to o czym powinno się pamiętać, co było dla nas boleśnie prawdziwe, nie udawane.
Przykre słowa dzisiaj napisałam, ale po prostu tak czuję, myślę, że wiele osób podpisało by się pod moimi słowami.
Straciliśmy w Polsce poczucie powagi, bezpieczeństwa, rozmieniliśmy nasze życie na drobne. I co gorsze, nie potrafimy, nie mamy siły i odwagi na tyle, by z tego upadku się podnieść. Mam nadzieję, że do czasu…….

Dla tych, którzy dzisiejszy dzień będą obchodzić jako kolejny poniedziałek, życzę wiele słonka, uśmiechów i brak trosk.