Bo to był naprawdę wspaniały dzień, dawno chyba nie obchodziłam tak miło dnia moich Urodzin.
I co najważniejsze, dzisiaj będą one nadal trwać, albowiem mam zapowiedzianych na popołudniu kilku gości.
Skoro swoje 67 urodziny obchodzę aż dwa dni, to ile będą trwały moje setne urodziny????? 🙂
Oczywiście na Urodzinowym obiedzie był V.I.P., od którego dostałam piękne róże ( te, których zdjęcie zamieściłam u góry) i ptasie mleczko.
Co prawda wcześniej złożyłam mu zapotrzebowanie jako prezent urodzinowy ….puszkę zielonego groszku, który potrzebny mi był do obiadu, a zapomniałam go kupić, ale na szczęście i o nim nie zapomniał jako dokładkę do kwiatków i czekoladek. Taki żart……
A pod wieczór przyszła do mnie Magda – niespodzianka i dostałam od niej przepiękne storczyki.
Oczywiście miałam wiele życzeń złożonych mi na Facebooku, ale i też wiele SMS – ów i telefonów, przede wszystkim od tych osób, o których myślałam.
Nikt mnie nie zawiódł (no, prawie nikt!).
W sumie mogę powiedzieć, że był to naprawdę bardzo udany i miły dzień.
Co prawda do szczęścia brakowała mi jeszcze wygrana w Lotka, ale nie można od życia żądać zbyt wiele, miłość Najbliższych nie można przeliczyć na żadną mamonę.
Ale każda radość może być smutkiem przeplatana.
Takim wielkim smutkiem była wczoraj dla mnie wiadomość o śmierci Dziadka Lucjana Mostowiaka, czyli nieodżałowanego Witolda Pyrkosza.
Znany z wielu wspaniałych filmowych ról, chociażby Pyzdry w „Janosiku”, Balcerka w „Alternatywy 4”, czy sprytnego, Duńczyka w Va Bank I i Va Bank2, ale najbliższa chyba naszym sercom była rola właśnie Ludwika Mostowiaka w „M jak Miłość”. Grał tam osobę ciepła, mądra, pogodną i zawsze sprawiedliwą, nieznane mu było uczucie nienawiści, złości na kogoś, czy uczucie zawiści. Grał tam jakby samego siebie, bo właśnie takim ciepłym, mądrym człowiekiem był Witold Pyrkosz, oddany rodzinie i przyjaciołom.
Odchodzą niestety kolejno następni wspaniali artyści, których trudno będzie kimkolwiek zastąpić, pozostaje wielka pustka i żal, że ich życie dobiegło swojej granicy, że nie będą cieszyć nas swoją wspaniałą grą.
Wiedziałam, że pan Witold osiągnął już swój piękny wiek, ale jednak mimo to dotrwał do końca, tak jak zapowiedział, grał do ostatnich swoich chwil.
Nie spodziewałam się, że tak prędko od nas odejdzie, jeszcze niedawno, w grudniu obchodził hucznie swoje 90 – ste urodziny, jeszcze dopiero co oglądałam Go w kolejnych odcinkach. Te kilka następnych będą niestety już ostatnimi z postacią Dziadka Lucjana, jakoś trudno jest mi wyobrazić sobie ten serial bez seniora rodu Mostowiaków….a jednak……..
To jest to przemijanie, ale na szczęście w wypadku aktorów zawsze pozostaje trwały ślad w postaci niezastąpionych ról.
Żegnaj Dziadku Lucjanie, mogę tylko napisać, że jest mi bardzo, a to bardzo smutno. :-(
Znów coś się skończyło, znów ktoś odszedł daleko, poza nasze ziemskie bytowanie…….. Wielki i szczery Żal !!!!!!!
Ale takie jest właśnie życie, przeplata dni wesołe ze smutnymi, pogodne z deszczowymi…..
Moje święto już minęło, ale w duszy nadal trwa, ponieważ i dzisiaj, jak już pisałam spodziewam się gości.
Najważniejsze jest to, że ten wczorajszy dzień przeszłam bez żadnej traumy upływających lat, wręcz przeciwnie, miałam calutki dzień wspaniały humor, na pewno sprawili to moi mili goście, jak i liczne życzenia, które dostałam i….same pozytywne myśli.
Może tez dlatego, że chociaż już odesłałam tamtą nieszczęsną sukienkę, zamówiłam sobie podobną w zupełnie innym sklepie, ale już o ten numer większa, więc tym razem na pewno nie będzie żadnych niepowodzeń. Trudno, muszę się pogodzić z myślą, że talii jak osa nie będę już nigdy posiadała 🙂
Dzisiaj znowu wietrzna i nieco chłodna pogoda nastała, a akurat muszę jeszcze na momencik wyjść z domu i malutkie zakupy zrobić, pewnie jednak nie zamarznę 🙂
Życzę wszystkim bardzo przyjemnego dnia i…….znów będziemy czekać, aż ta wiosna się nam namyśli i w całej swojej okazałości do nas powróci.
Mam nadzieję, że chociaz ostatnio zima nieco narozrabiała, szczególnie w górach, gdzie tak sypnęła śniegiem, tak, że zablokowała wszystkie trasy do tatrzańskich schronisk. Pewnie tylko narciarze są zadowoleni, bo zamiast w Alpy wystarczy, że pojada w nasze Tatry. Ale na pewno są to ostatnie już podrygi zimy w tym sezonie, wreszcie zrobią nam się prawdziwie wiosenne dni.
Jeszcze raz miłej niedzieli życzę

