ZAUFAŁAM ….
Dzisiaj miało być trochę ponad 20 stopni Celzjusza, więc odpowiednio do tego się ubrałam, nie za lekko, nie za ciepło i…
Zmarzłam jak cholera.
Nie dość, że był zimny wiatr, to jeszcze siąpiło.Tak nie padało, a siąpilo, co jest chyba jeszcze gorsze.
No więc wsiadłam pomiędzy dwoma pracami w taxi i pojechałam do domu, aby nieco cieplej się ubrać.
Przecież nie będę wieczorem wracała szczękając zębami – pomyślałam.
No i dobrze zrobiłam.
Niestety widać było, że nie tylko ja zaufałam prognostykom, mijałam wiele osób z krótkimi rękawkami i ze trzęsącymi się z zimna brodami.
Patrzyłam na nich z góry, z pobłażliwością……
Co tam, że wydałam nieplanowane 20 zł, grunt, że mi ciepło jest i BASTA.
No, ale jak można planować oszczędzanie, jak zawsze coś w paradę wejdzie?
Wybrałam wg.mnie lepsze zło, pieniądz wszak rzecz nabyta, ale fakt, bez niego jest całkiem źle, oj źle.
A jak planować poranne ubieranie, skoro prognoza pogody nie spełnia się nawet w granicach kliku godzin????
Jakichś marnych tych pracowników mają w metereologii.
Zaoszczędziłam za to na totolotku, obojętnie minęłam kolekturę, chociaż pierwotnie miałam zaplanowane tam wstąpienie.
Cóż i tak bym pewnie nie wygrała.
Pozostawiam to szczęście innym.
