667

   

 

To moje miejsce w rankingu blogowym.

Słabo, bardzo słabo – spadłam na łeb i szyję.

A pomyśleć, że całkiem niedawno awansowałam aż do 524 miejsca.

Drabina kariery, nawet tej blogowej, jest bardzo niewygodna, wystarczy jeden uszczerbiony szczebel i już się w dól na złamanie karku leci…..

Dzisiejszy dzień był pod znakiem gier – Plemiona, Virus –  strony obu gier podałam w stopce blogu.

Kto ciekawy, niech tam zaglądnie.

Plemiona bardzo mnie wciagnęły, nawet mam już dwie wioski, na dwóch różnych światach, cóż, przy tej grze trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać, aż wystarczająca ilość surowców pozwoli na następne ruchy.

A cżłowiek tak bardzo już chciałby do przodu kroczyć…..

Ale co nagle, to po diable… tak przynajmniej mówią.

Więc uzbrajam się  w cierpliwość i gram dalej……..

Byleby mnie nikt nie zaatakował, i mojej wioski nie zlikwidował, bo chyba bym się wtedy załamała.!!!!

 

U Bimborka

Dzisiejsze popołudnie i wieczór spędzam u Bimborka, czyli u Muchomorka


Pierwsze kroki w kierunku imprezy czatowskiej – poczynione.


Prawdopodobny dzień naszej imprezy 7 lipiec – jeszcze do ustalenia.


Program imprezy  pomału w naszych  głowach ( tzn mojej i muchomorkowej) już się wykształtował,a to najważniejsze – pierwsze koty za płoty.


Reszta rozwninie  się w trakcie poszczególnych działań strategicznych,całkiem jak w mojej wiosce.


A  co mnie dzisiaj ominęło ???


1. Pewnie wizyta u Kaziutka- ale trudno, przeciez jestem RUDA, a on rudych nie cierpi.


2.Nie będę miała dzisiaj odebranego  z naprawy Videa- trudno, poniedziałek też jest dobrym do tego dniem.


3.Ominšł mnie też grill na wsi, ale co tam, jeszcze nie jeden taki przedemnš.


A ja  niczego, ale to niczego nie żałuję.


To była bardzo udana sobota.


I jeszcze cišgle trwa………


PS. Wcišgnęłam Muchomorka w grę Plemiona, hihi


 

Jak miło

Jak miło, za oknem świeci słoneczko, nigdzie spieszyć się nie muszę, żadnych nerwów, podjazdów,żadnej uwagi co i do kogo mówię i co do mnie kto mówi, pełny relaks, pełnia szczęścia……..

Tak mało do  sczęścia mi potrzeba !!!!

I tak niewiele takich chwil dla siebie mam.

Więc teraz cieszę się tym, co kołomnie i narazie po więcej nie sięgam.

SŁOWO JAK MUZYKA

A słowem tym jest  W E E K E N D!!!

W koncu cały tydzień na to z utęsknieniem się czeka, czyż nie?????

Koniec ze wstawaniem bladym świtem, przynajmniej przez najbliższe  dwa dni.

Teoretycznie, oczywiśie, bo znając siebie, napewno i tak przed szóstą  zwlekać  się z łóżka będę,  czując się całkiowicie wyspaną

Taka przekora losu..

Na jutrzejsze przedpołudnie mam plany – trochę wyrównać zaległości majlowych, oglądnąć " Na dobre i na Złe " – ( w zeszłą niedzielę z przyczyn oczywistych nie zdążyłam ostatniego odcinka ogladnąć).

A po popołudniu muszę nareszcie spotkać się z Muchomorkiem, by obgadać czatowskie, lipcowe spotkanie.

Ale co się tam jutrem już teraz  martwić będe, czekają mnie dzisiaj przyjemniejsze rzeczy.

A jakie?? na ten przykład W Y P O C Z Y N E K ,  L E N I U C H O W A N I E

JAK JA UWIELBIAM LENIUCHOWAĆ !!!

A NIE MÓWIŁAM???

MIAŁAM RACJĘ!!!

Ledwo wczoraj moja siostra włączyła internet, odrazu  swoje pierwsze kroki na mój blog skierowała.

Wiedziała, jak szukać, bo kiedyś  Magda już  jej pokazywała tą stronę, zapamietała.

No i odczytała o sobie prawdę, a co, niech ma za swoje!!!!

Wczorajszy wieczór minął mi pod znakiem  głośnych akcentów.

Najpierw ta biedna , młoda kobieta, która w autobusie wygłaszała swój monolog – mocno podniesionym, piskliwym głosem, trajkotała tak szybko, że nawet Hanna Bielicka nie potrafiłaby chyba ją w tym monologu prześcignąć.

Wdać, że choroba opanowała jej biedny mózg,

Pewnie wiele osób prowadzi sam ze soba też takie monologi, ale cicho, gdzieś tam w swoich myślach, u tej kobiety ta granica niestety się zatraciła.

Potem, po wysiadce z autobusu, niechcący dostałam się w grupę jakiś bardzo głośnych skandynawów,

czekaliśmy na zmianę swiatła,w dodatku wspólnie musieliśmy dwukrotnie przekraczac aleje i dwukrotnie

czułam się oblężona….czulam jakiś dziwny niepokój, irracjonalna sytuacja, jedna kobieta w otoczeniu tylu mężczyzn w różnym wieku, w dodatku szalenie głośnych mężczyzn………

Z ulgą czekałam, aż miną mnie i dopiero wtedy  odzyskałam wewnętrzną równowagę.

Obie te sytuacje zdecydowanie zaburzyły spokój mojej duszy….

Tylko sen mógł go ukoić.

A ten przyszedł szybki i mocny, przespałam calutką noc bez żadnych przebudzeń, niestety budzik znów dał o o sobie znać o 4.50  :-((

A dzisiaj na szczęście już piątek, to znaczy, że jutro już napewo się wyśpię !!!

 

 

XXI wiek na wsi

A konkretnie w domu mojej siostry

Ale heca, nareszcie doczekała się internetu.

Co prawda jej syn, Maciek, mieszkający obok, już dawno takie wspaniałe wynalazki posiada, ale moja siostra zawsze była oportunistką i….

Przekonała się.

Dzisiaj zatelefonowała do mnie z taką właśnie informacją i odrazu …….oszalała.

Kazała sobie założyć skypa z mikrofonem i… ..kamerką.

Ciekawe. komu chce się pokazywać.

Ale UWAGA !!!!! pewnie stanie się następną czytelniczką, mojego bloga,  znów muszę uważać, co piszę i za bardzo jej tu nie obgadywać.

I ciekawa jestem, czy będę u niej mogła "urzędować" na jej komputerze, pewnie teraz mnie  do niego nie dopuści…..

czemu dobroć popłaca?

 

Dobroć jest jak wiosna, pięknie rozkwita, dając radość wszystkim tym, którzy są obok nas.

Egoizm jest  jak  mroźna zima, mrozi zlodowaciałego serca ,siejąc spustoszenie i grozę.

Ten, kto jest samolubny, nie potrafi dawać dobra innym, bo jego serce podobne jest do bryły lodu, jest nieczuły na czyjąś krzywdę.

I nigdy też tego dobra  nie dostanie, bo nawet nie umiałby go od kogoś odebrać, jest przez to nieszczęśliwy

Ten  kto jest radosny, umie dawać i dostawać od innych  szczęście i potrafi cieszyć się nawet najmniejszą  radością, która spotyka jego i jego najbliższych.

Dlaczego dobroć popłaca?

Bo zawsze dając komuś swoją dobroć masz szansę, że kiedyś ta dobroć wróci do ciebie w momencie, kiedy i ty będziesz potrzebować czyjejś pomocy.

A poza tym obdarowując kogoś swoją radością równocześnie i sobie sprawiasz radość, widząc, że ten  ktoś jest szczęśliwy.

Trochę filozoficznie rozpoczynam ten dzień, ale tak trzeba, dla poprawy samopoczucia.

Zbyt surowa i  bezlitosna jest rzeczywistość, zbyt mało tych  przyjemnych chwil i na codzień.

A czasami tak niewiele potrzeba, by sprawić komuś radość i rozpromienić jego liczko.

Tak jak wczoraj ucieszył mnie pewien sms, który odebrałam na telefon stacjonarny….

Całe wczorajsze zmęczenie odrazu prysnęło jak bańka mydlana, a i noc przyniosła spokojny, relaksujący sen……

Oby i ten dzień równiez był dla mnie też tak samo miły i takim miłym akcentem się zakończył.

Czego sobie i wszystkim z serca całego życzę.

 

Ciągle w pośpiechu

Ten pośpiech mnie kiedyś dobije.

Dzisiaj biegałam jak kot  wkoło swojego ogona, tyle było wszystkiego naraz.

Na początku nawet znosiłam to spokojnie, pod koniec nerwy mnie nieco poniosły, bo jakoś czas szybko uciekał, a roboty było coraz wiece i więcej……

Na szczęście przyszedł konoiec bieganiny i . . . . .

Znów się muszę spieszyć, bo o 19.15 umówiłam się z panem od naprawy mojego Video, w moim domu, muszę na czas zadążyć, tylko jak, skoro do 19 pracuję???

Ale od czego są taksówki.

No tak, naprawa kosztuje, taksówka  kosztuje.

Ale coś za coś.

Pozory

    

Pozornie dzień jest dłuższy, gdy wstaje się tak wcześnie, jak teraz, w tym tygodniu wstaję, czyli przed 5-tą rano.

To tylko pozornie, bo przez to o wiele szybciej jestem śpiąca i przez to zmuszona iść wcześniej spać.

Ale to tylko pozornie, bo wieczorem mam tak niewiele czasu na swój ukochany komputer.

Ale to tylko pozornie, bo i tak tracę zbyt duzo przy nim czasu, szczególnie przy grze w Plemiona.

Mam już tam dwie wioski, na dwóch różnych światach i trochę muszę już kombinować przy tej grze.

Oczywiście przykro mi, ale już całkiem nie mam czasu na czatowanie.

Ale to tylko pozornie, bo rano zawsze tam jestem, by topik założyć.

Lubię wyszukiwać aforyzmy, które potem jako topic wieszam.

Ale to tylko pozornie, bo gdy nie bedę tam wchodziła na rozmowy, zostanę pozbawiona opowania.

No więc konkluzja jest taka, jak na początku, że tylko pozornie mój dzień jest dłuższy  i tak mi ciągle na wszystko czasu brakuje……

No a teraz juz całkiem niepozornie uciekam do pracy Pa pa

 

 

Straszy

Straszy burzą………..

Groźne pomruki i nieliczne błyskawice to się oddalają, to się przybliżają.

Niebo pokryte szarymi, ciężkimi chmurami, czasami lekko się przejaśni i nieliczne promki słonka zza

chmurnej zasłony.Chłodniejszy nieco wiaterek ostudza rozpalone czoła.

Wiosenny, burzowy dzionek.

tylko, żeby przestało już padać, bo jak  dojdę w moich nowych,wspaniałych klapkach do domu?