wspomnienia

Wiele, wiele lat temu, o tej właśnie  porze roku, spędzałam we Władysławowie wczasy z małymi jeszcze wtedy Marcinem i Magdą.
I właśnie 1 sierpnia otrzymałam wiadomość, że oto nasza rodzina się rozrosła, a Marcinowi i Magdzie urodził się brat Maciek. Były z tej okazji specjalne toasty w kawiarni, oczywiście bezalkoholowymi drinkami i były wspaniałe lody jagodowe, których smak do tej pory pamiętam.
A kilka dni później wróciliśmy już do Krakowa, aby podziwiać nowo narodzone dziecię.
Aż dziw pomyśleć, że to dziecię, Maciek, dzisiaj właśnie kończy 38 lat.
Maciek! Tak jak już pisałam Ci na Face, jedno z wielkich Twoich  marzeń się spełniło, Twoja córka dostała się na medycynę.
A jedno spełnione marzenie pociąga za sobą szereg następnych spełnionych marzeń, czego właśnie Ci życzę.
Niech Ci się wiedzie i w Rodzinie i w pracy, miej zawsze koło siebie prawdziwych przyjaciół, na których zawsze możesz liczyć i bądź zawsze taki pogodny i uśmiechnięty jak dotychczas. Zmartwienia są naszym chlebem powszednim, ale te niech raczej  z daleka Cię omijają, nie przysparzając trosk i bólów.
Jednym słowem 100 Lat Maćku, bądź zawsze zdrowy i  szczęśliwy.

Poza tym nic specjalnego się nie dzieje, no może prócz polityki, bo tam zawsze coś wypływa na wierzch, przede wszystkim głupota, ale nie będę tym sobie głowy zawracać. Będzie, co będzie. Nie, moje opcje polityczne ani na grosz się nie zmieniły, ale skoro ktoś na siłę pcha rękę w ogień, by sprawdzić, czy się naprawdę poparzy, to jego własna, prywatna sprawa. Chociaż, w wypadku polityki, będzie ona niestety tyczyła nas wszystkich.
Raz, przy wyborach prezydenckich zrobiliśmy okrutny błąd, może teraz nadejdzie czas, gdy wiele osób swój popełniony błąd zrozumie, a może nie?
Wszystko okaże się przy wyborach w październiku, jaką Polskę przygotujemy sobie na następne cztery lata.
Ale wtedy będzie można powiedzieć: to Polakowi Polakowi ten los zgotował.

Dzisiejsza sobota zapowiada się ciepła i słoneczna, z temperaturą, która mi odpowiada, czyli około 25 stopni. Wystarczy, więcej mi nic do szczęścia nie jest potrzebne.
Gorzej będzie w przyszłym tygodniu, gdy znów kanikuła do nas ma zawitać, ale przynajmniej od kilku dni bezrobotny mój wiatraczek nareszcie sobie trochę popracuje.

Wypada więc mi wszystkim życzyć miłego, radosnego sobotniego odpoczynku, bez stresów i kłopotów, bez rozmyślań o jutrze.
Jutro dopiero nastąpi, wtedy dopiero przyjdzie czas na rozważania i konkluzje.
Trzymajcie się dzisiaj cieplutko.