miła niespodzianka

 

A jednak spotkała mnie wczoraj niespodzianka i to bardzo miła niespodzianka.
Księża, którzy odprawiali mszę św w intencji Bronisława Komorowskiego  p r z e p r o s i l i  prezydenta za wszystkie obelgi, kłamstwa i za wszystkie złe słowa, które w ostatnim czasie na niego padły i podziękowali mu za 5 lat dobrej, spokojnej i rzetelnej prezydentury.
Przyznam, że gdy to przeczytałam ( a sprawdzałam w kilku gazetach, czy to prawda) bardzo się tą wiadomością ucieszyłam, przynajmniej na sam koniec prezydent Komorowski doczekał się też i dobrych, ciepłych  słów, które potępiały wszystkie niecne głosy, przede wszystkim biskupów o zakazie przystępowania jemu do sakramentu Komunii św. Ale nie tylko, również o te wszystkie głosy potępiające całą działalność prezydenta i wszystkie pomyje wylewane przez prawicę i Kościół na głowę Prezydenta, który znosił to wszystko wprost z zadziwiająca pokorą.
Uznałam, że ci postawieni  niżej w kościelnej hierarchii dobrze rozumieją słowo Boże i dobrze go interpretują, natomiast tych, którzy piastują urzędy biskupa i arcybiskupa ponosi grzech pychy, który niestety nie jest przez Boga mile widziany i kiedyś za ten grzech odpowiedzą. Bo Pan na Sądzie Ostatecznym im powie : to, coście uczynili jednemu z tych małych  i mnie uczyniliście. A oni zatrwożą się i nie będą mogli znaleźć odpowiedzi.
Już nieraz tu w blogu wyrażałam swoje obawy o prawdziwej wierze biskupów i arcybiskupów,  którzy zamiast napełnieni   Bożym miłosierdziem,  przesączeni są pychą, jadem nienawiści, brakiem pokory, a przede wszystkim chęcią bezustannego bogacenia się. Tak, jakby zapominali, a może nawet i nie wierzyli, że kiedyś za swoje czyny popełniane tu na ziemi odpowiedzą w niebie?
Jednak nie można podłączać wszystkich kapłanów pod tą samą kategorię. Ale to prawda, różnych pasterzy Bóg posiada, ale potem ich z tej posługi rozliczy.
Może ktoś uzna, że piszę jak  jakaś nawiedzona, nie, ja po prostu inaczej wiarę pojmuję niż właśnie wymienieni wyżej biskupi i arcybiskupi.
Dzień przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta modliłam się: Panie, nie pozwól, by Polsce stała się krzywda.
Odpowiedzią było właśnie to wspaniałe kazanie.
A widocznie Bóg dał panu prezydentowi Dudzie jeszcze jedną szansę poprawy i zezwolił, by do tej uroczystości jednak doszło. Może nowy prezydent wyciągnie jednak wnioski z dzisiejszego dnia. Bo jak jest powiedziane w Piśmie nie ten, który mówi Panie, Panie wejdzie do Królestwa Bożego a także napisane jest : Poznacie ich po ich owocach (Mt 7,20), Te słowa  nie oznaczają, że poznamy ich po chwilowych sukcesach, po doraźnym porywach i zachwyconych tłumach. Zazwyczaj Boża budowla rośnie wolno i to nie bez trudności – Zły przeszkadza, niemniej królestwo Boże zawsze rośnie solidnie i owocuje pokojem. Jakie są owoce pochodzące od Boga, mówi św. Paweł:
Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierp­liwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowa­nie (Ga 5,22n).
Przepraszam za ten wpis, ale wszystkie uroczystości dnia wczorajszego, ta  pompa urządzona dla nowego prezydenta, w której on z zachwytem brał udział, ten postawiony przez fałszywych katolików Krzyż pod Pałacem, a równocześnie ta skromna, pożegnalna Bronisława Komorowskiego  msza św  zmusiły mnie do takich refleksji. Jeden prezydent odchodził wczoraj z wielką pokorą, drugi przyszedł z butą, zadufaniem nad swoją doskonałością, a przecież obydwoje są katolikami.
Przynajmniej potem mogłam spokojnie zasnąć, wiedząc, że Opatrzność nad Polską czuwa.
Że ten zły czas jest tylko chwilowy, przejściowy, ale w końcu w dobro się obróci.

Sama zadziwiłam się tym, co powyżej napisałam. Ten, kto mnie dobrze zna wie, że pisałam to z prawdziwego porywu serca.
Bo nawet zastanawiałam się, czy w takim razie warto chodzić do Kościoła, który nie jest świątynią dobra, raczej jest przybytkiem zła.
Ale to byłoby wielkie uproszczenie tematu. Muszę sama nauczyć się rozdzielać  dobro od zła i nie dawać ponosić się niepotrzebnym emocjom.
I myślę, że tak samo powinien to uczynić ten katolik, który naprawdę w Boga wierzy.

Ale musimy pamiętać, że w Polsce nie żyją sami katolicy, mieszkają tu ludzie innej wiary i ci, którzy może kiedyś wierzyli, ale zwątpili i od wiary odeszli, a także ci, którym nie dane było poznać Boga.
Każdy z nas jest Polakiem i ma takie same prawa żyć w swojej Ojczyźnie według własnego modelu, nikt nie ma prawa czegokolwiek mu narzucać, bo taką wolność sumienia dostaliśmy właśnie jako łaskę od Boga. Bo właśnie Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze i każdy z nas pojedynczo stanie przed Panem i wysłucha Jego werdyktu. Nie będzie żadnej zbiorowej odpowiedzialności.
I wcale do końca nie wiemy, jaką miarką będziemy rozgrzeszani.
Bo trudno powiedzieć, że ten, który codziennie chodzi do kościoła, przyjmuje sakrament, a potem wychodzi z kościoła i bluźni, czy biję swoją żonę, albo co gorsze kradnie, czy cudzołoży, jest lepszy od tego, który może nie chodzi do kościoła, ale jest uczynny, życzliwy i pomocny ludziom i zawsze prostą drogą dąży do celu, nie pozostawiając po sobie zła i zgorszenia.
Nie nam jest dane to oceniać.

Kończę już te moje religijne dywagacje, kto był cierpliwy przeczytał je do końca, kto nie, trudno.
Dzisiaj mamy „gorący” piątek, jeden z tych już ostatnich dni kanikuły, potem przyjdzie lato, które już znamy, z normalnymi ciepłymi dniami, bez żadnych  afrykańskich tropików.
Życzę miłego weekendu i dobrego odpoczynku. Dbajcie przez te nadmienie upalne dni o siebie, aby znów spokojnie zacząć następny tydzień.