Ale ło!!!!

 

Ja to nie wiem w czym mam szczęście, ale na pewno  nie mam go w grach liczbowych.
Posłałam wczoraj aż dwa kupony, jeden na chybił trafił, drugi na moje stałe numery. W dodatku oba kupony były wysłane na losowanie z plusem, czyli w sumie czterokrotnie te cyfry brały udział w losowaniu i…… na pewno był chybił, ale nie trafił.
Jak można w sumie na tyle możliwości  obstawić dobrze tylko jedną, jedyną cyfrę? To pech?, nie raczej zdecydowanie brak szczęścia
To w takim razie, po co ja wczoraj skoro świt wstawałam i leciałam do tego punktu???
Już wiem, po co, jak mawiał mój szwagier, zapłaciłam podatek od głupoty, na całe szczęście wynosił on tylko 8 zł.
Ale co za te 8 zł sobie  przez całą długą sobotę pomarzyłam, to moje!

Nareszcie mam naprawiony telefon miejski, tzn mam wymienione akumulatorki, a to dzięki VIP-owi, który wziął mi słuchawkę do miasta i wymieniał stare akumulatorki na nowe i teraz aparat działa bez zarzutu. Przedtem ledwie słuchawkę podnosiłam z matki, natychmiast  się wyładowywała,nie było żadnej możliwości porozmawiać przez ten telefon, teraz chyba ponad godzinę trzymałam go poza matką i słuchawka nadal była załadowana. Porządny jednak jest ten VIP, muszę go tu pochwalić. Bo ja wybierałam się i wybierałam, ale w sumie nigdzie nie doszłam.
A co ciekawe, gdy nie mogłam odbierać telefonów, dzwoniły co chwilę, a wczoraj, już  telefon naładowany  do końca milczał jak zaklęty.
Bardzo się ucieszyłam, że miałam akurat świeżo ugotowaną  na skrzydełkach kurzych zupę szczawiową z jajkiem, przynajmniej mogłam Go ugościć.

Wczoraj miałam miły dzień towarzyski, bo prócz Vipa przyszła jeszcze koleżanka Magda, którą poznałam tu w moim blogu, a przyszła po moje niepotrzebne już ubrania, które przygotowałam dla mamy jej koleżanki. Oj ciężki był jednak ten worek, z trudem go zniosła na dół do samochodu. Mam nadzieję, że pani, która dostała moje rzeczy będzie zadowolona.
Dostałam od Magdy piękny koszyczek z różami i potem cały dzień (dzisiaj zresztą też) pachniało mi w pokoju, jakbym była w różanym ogrodzie.
Niestety Magda spieszyła się wczoraj, tak że nie miałyśmy czasu na dłuższe ploteczki, ale umówiłyśmy się na wspólny obiad w następny czwartek i wtedy wreszcie będziemy miały okazję sobie porozmawiać do woli.
A inna sprawa, jak internet potrafi zbliżać  do siebie ludzi, Ona mieszka we Włoszech ( chociaż rodem  jest Krakowianką i często do naszego miasta przyjeżdża),  ja jestem tu w Polsce i jakoś nasze drogi się zeszły.
Zresztą wiele osób poznałam i polubiłam przez internet. Chociażby właśnie Ulkę, którą poznałam na czatach, tak samo do tego samego czatowskiego pokoju  pokoju przychodziła i Basia i Halinka i Zosia i wiele innych osób, z którymi też od czasu do czasu mam kontakt, zresztą kilkakrotnie spotykałyśmy się całą nasza paczką za różnych czatowskich zlotach, między innymi i w Krakowie..
W Garnku poznałam też inną Halinkę z Warszawy, teraz trochę nam się kontakt urwał, bo do Garnka nie wchodzę, Elusię, która przysyła mi piękne zdjęcia i przeźrocza, które za jej pozwoleniem wykorzystuję i tutaj w blogu i na Face Booku, ( zresztą z Elą spotkałyśmy się też w realu, gdy byłam kiedyś na wczasach świątecznych w Ustroniu i Ona specjalnie przyjechała, żeby się ze mną spotkać) ), a także w necie poznałam  Grzesia, z którym ongiś grałam w Plemiona. Poznaliśmy się bardzo ciekawie, mianowicie ja odbiłam mu jedną wioskę, a on napisał, że życzy mi powodzenia. Zdziwiło mnie to trochę, że nie miał żadnych pretensji  oto do mnie, więc mu odpisałam i tak zaczęła się nasza korespondencja, która trwa już chyba 4-5 lat, mimo, że ja już na Plemionach nie gram, ale mam tam  jedną malutką wioskę, do której wchodzę nie po to by grać, ale  by chociaż przez chwilę z Grzesiem porozmawiać, ot tak sobie, o tym i o owym. On pracuje w Telewizji w Warszawie, ale mieszka poza Stolicą i do niej musi dojeżdżać. Opowiada mi o swoich dzieciaczkach (ma parkę), o swojej żonce (tak ją czule nazywa), o rodzinie, o wakacjach, na które jeżdżą, o swojej pracy, która jest bardzo ciekawa i jest jej bardzo oddany.. Lubię te nasze rozmowy i zawsze czekam, czy na Plemionach pokaże się biała kopertka z wiadomością od niego.
Tak więc prawdą jest, że internet jest oknem na świat, byleby tylko mądrze go używać.
Sporo poznałam osób również na Face, polubili moje niektóre komentarze i poprosili mnie o zgodę do przyjęcia ich w poczet znajomych.
Pewnie, że można się też narazić na jakieś nieprzyjemności, ale zawsze jest taka możliwość zablokuj znajomego, zresztą kilkakrotnie z takiej blokady skorzystałam.

Za oknem kolejna piękna i słoneczna niedziela. Tylko ja dzisiaj wstałam chyba nie tą, co potrzeba nogą i jakoś mi tak „dziwnie”. Trzeba będzie jeszcze chwilkę się położyć i może po przebudzeniu ten dzień zacznie mi się w końcu wydawać normalny?