jak to dobrze, że dzisiaj znów mamy środę

I chyba wszyscy czytający mój blog wiedzą dlaczego tak napisałam.
Oczywiście, dzisiaj znów  jest dzień mojego spotkania w blogu z Ulką.
Uleczko, serdecznie Cię pozdrawiam z niemożebnie gorącego Krakowa, jest taki upał, że z tego gorąca  prawie mi się mózg lasuje.
Ale nie na tyle, żebym o Tobie dzisiaj zapomniała 🙂 Co to, to nie.
Może i trochę Ci zazdroszczę, ze jesteś teraz na łonie natury, poza miejskim kurzem i oparami samochodów i zapachów  rozklejającego się od bardzo wysokiej temperatury asfaltu. Ale bądź tam szczęśliwa, pośród łąk, lasów i szemrzących potoczków. Życzę Ci jeszcze więcej miłych spacerków z Olą – Żabą, świeżego powiewu wiaterku i przede wszystkim dobrego humorku, który na ogół i tak nigdy Cię nie opuszcza. Życzę Ci samych pogodnych i wesołych dni.

Jestem już umówiona z Magdą na weekendowy wypad do Modlnicy, bardzo się z tego cieszę, bo w sobotę ma przyjść apogeum wysokich temperatur, może być nawet do 40 stopni. Co prawda cały czas wieje mi wiatraczek, ale przy tak wysokiej temperaturze nie przynosi bardzo zbawiennych skutków, albowiem raczej nie chłodzi, a miesza to gorące powietrze, ale dobre i to, bez niego na pewno bym w domu nie wytrzymała.
Na szczęście to już ostatnie podrygi takiej letniej kanikuły, od poniedziałku ma przyjść normalne polskie lato, z temperaturami, do których nasze organizmy są już przyzwyczajone.

Nie dawno skończył się w naszym mieszkaniu remont hydrauliczny, dzisiaj zacznie się nowy, tym razem będą wymieniane wszystkie przewody elektryczne, co też będzie pewnie wiązało się z kuciem i  ogólnym zamętem. Ale przeżyłam tamten remont (też zresztą jak pamiętam w kanikule), przeżyję i następny. Najgorsze jednak jest to, że związane jest to z wyłączeniem elektryki, a więc i z brakiem dostępu do internetu. To znaczy mogę sobie laptop podłączyć do rutera w telefonie, ale już ten czas używania będzie bardzo ograniczony zarówno ilością posiadanych kilobajtów w telefonie, jak i ograniczone rozładowującą się baterią w laptopie. Już wczoraj załadowałam baterię na full, zobaczymy na ile starczy, najwyżej będę doładowywała laptop u sąsiadów :-).
Dlatego dzisiejszy wpis zamieszczam tak wcześnie, zanim panowie jeszcze zaczną majstrować przy elektryce.
Nie mam pojęcia, jak długo ten remont będzie trwał, ale ponieważ mieszkanie jest dość spore, myślę, że zajmie to nawet kilka dni,
Chociaż może tak zrobią, że gdy będą wychodzić, podłączą nam elektrykę na trochę, nie wiem sama. Najgorszy problem jest z tym, co zrobić z jedzeniem z zamrażarki, przecież, gdy wyłączą prąd, wyłączy się też zamrażarka i wszystko co w niej jest po prostu się rozmrozi i  będzie nadawało się tylko do wyrzucenia. Muszę przemyśleć ten temat.
A na razie patrzę za okno, gdzie budzi się kolejny, gorący dzień lata. Dzisiaj znów temperatura da się nam we znaki, pewnie szczególnie mnie, bo właśnie uświadomiłam sobie, że z braku prądu mój wiatraczek też nie będzie działał i będę musiała dusić się we własnym sosie, miła perspektywa, co? Ale jakoś ten dzień trzeba przeżyć, jutrzejszy będzie dla mnie jeszcze bardziej nieprzyjemny, pełen fałszywych uśmiechów nowego prezydenta, może i dobrze, że nie będę miała dostępu do telewizji????? Zresztą i tak pewnie bym żadnej z tych transmisji nie oglądała, nie cierpię obłudy!!!
Dzisiaj wpisałam komentarz na Face pod zdjęciem tego człowieka z fałszywym, przyklejonym wymuszonym  uśmiechem : Czy te oczy mogą kłamać? raczej TAK, czy on obietnice może złamać ?  – a to na pewno, mamy to, jak w szwajcarskim banku.
Ale to dopiero albo i już jutro, jakoś z czasem trzeba będzie się z tym pogodzić i poczekać na lepsze czasy.

Życzę przyjemnej środy nie tylko Uli, ale nam wszystkim. Niech się Wam dzisiaj darzy.