Nadszedł kolejny dzień Twoich urodzin, Daria. Jeszcze sporo takich radosnych dni przed Tobą.
Wiesz, że może życzenia są niezmienne. A więc (dobra nie zaczyna się zdania od a więc), życzę Ci, by ten czas studiów zleciał Ci w miłej i serdecznej atmosferze wśród Przyjaciół, bo teraz, w oddali od Rodziców, będziesz ich na pewno potrzebowała. Żeby uwieńczony był doskonałymi wynikami.
Żeby Twoje serduszko zabiło ze wzajemnością dla drugiej ukochanej osoby, bo nie samą nauką wszakże życie płynie.
Bądź zawsze radosna i uśmiechnięta, a wszystkie czekoladki z tego pudełka niech będą miały smak sukcesów.
Wszystkiego najlepszego Daria.
Boże, trudno uwierzyć, to już 19 lat minęło od Twoich narodzin, a wydaje się tak, jakby to było wczoraj……..
Przecież całkiem niedawno śpiewałam Ci kołysanki do snu…….
Dzisiaj wstaje kolejny super gorący dzień. Jestem już całkowicie wykończona tymi upałami, nawet noc nie przynosi mi ukojenia.
Niby zmęczona upałem zasypiam w miarę szybko, ale potem za to budzę się i urzęduję w nocy.
Często zaglądam do lodówki i szukam miejsca, w którym mogłabym się schować chociaż na chwilę.
Najchętniej nie opuszczałabym tego miejsca przez cały dzień!!!!
Cóż z tego, że biorę sobie leciutki tusz, za chwilę i tak kąpię się we własnym sosie.
I pewnie za kilka miesięcy, gdy za oknem mróz zetnie szyby, w co raczej nie wierzę, będę marzyła o ciepełku i słonku, dzisiaj i przez najbliższe nadchodzące super upalne dni mam go dosyć. I znam wiele osób, które podzielają moje zdanie.
Bo umiar jest potrzebny we wszystkim, nawet w pogodzie, a szczególnie w osiągniętych temperaturach.
Wczoraj byłam jednak tak bardzo tą pogodą znużona, że zmuszona byłam odłożyć moją wizytę u fryzjera i u pedicurzystki na późniejszy, dogodny termin.
Ja naprawdę bardzo kiepsko znoszę takie upały!
Jest kilka minut po godzinie piątej. Za oknami robi się już jasno, Czyli dla mnie nowy dzień się już rozpoczął. Stanowczo za wcześnie poszłam wczoraj spać!
No to będę sobie odliczać dni do piątku, gdy znów do Modlnicy najpewniej pojadę. Już za nią zaczęłam tęsknić. Jednak lato w mieście różni się od tego lata na wsi. Tam przynajmniej nie ma asfaltu, od którego bije dodatkowy żar, jest za to wspaniała trawa, na której rano osiada zbawcza rosa.
Pamiętam, mój Tatuś zawsze uwielbiał chodzić w Zawoi boso rano po trawie i kąpać swoje stopy w porannej rosie. To przynosi ulgę, zwłaszcza dla zmęczonych stóp.
Życzę przyjemnego wtorku, z uśmiechem na buzi i z samymi dobrymi godzinami

