nie ma co się cieszyć bo…….

……prognozy pogody znów zapowiadają w przyszłym tygodniu olbrzymie upały, no może nie takie prosto z Sahary, ale temperatury mają oscylować  pomiędzy 27 a 30 stopni. No to ładnie, nie ma co. A już pomału przyzwyczajałam się do nieco niższej temperatury. Poprzedniej nocy udało mi się nawet nieco zmarznąć, spałam przy otwartym oknie, przykryta tylko samą poszwą na kołdrę , musiałam nad ranem przeprosić się z moją kołderką, z całą radością wtuliłam się w jej ciepełko i spokojnie sobie znów zasnęłam.

Wczoraj opróżniłam swoją szafę, ale pustki teraz w niej się zrobiły.
Praktycznie mogę powiedzieć: nie mam w co się ubrać!!!.
Stopniowo muszę zacząć uzupełniać swoją garderobę.
Przez najbliższe 2 miesiące jakoś sobie dam radę, potem muszę o cieplejszych sweterkach pomyśleć.
Na całe szczęście odkryłam 2 płaszcze, jeden na jesień, drugi na zimę, które teraz pasują na mnie jak ulał. Nawet całkiem „przystojnie” w nich wyglądam, chociaż przedtem na pewno w nie bym się nie zmieściła. Ot, taka mała radość – niespodzianka.
Zrobiłyśmy wczoraj z Renią całkiem niemały pakunek i teraz czekam na odbiorcę moich obszernych ciuchów, czyli na  koleżankę, która przekaże je dalej.
Mam nadzieję, że komuś sprawią przyjemność, bo rzeczy nie są wcale zniszczone, tylko są po prostu stanowczo za obszerne.
Z jednej strony to przyjemność, że mogę pożytecznie zużytkować te rzeczy, z drugiej czasami żal było mi się rozstawać z ciuchami, które po prostu lubiłam nosić. Ale coś za coś. No i mam nadzieję, że zdecydowanie nigdy by mi się już nie przydały!!! Nie ma takiej opcji!!!!!!

Słowo do Uli (chociaż dzisiaj już czwartek) ; Widzisz Ulu, jak ten czas pędzi, cieszę się, że już po 3 miesiącach wszystkie dolegliwości już Ci odpuściły i możesz, jak piszesz, ganiać jak fryga. Podobnie jest u mnie, chociaż do frygi raczej ciągle jeszcze mnie porównać nie można, ale jest całkiem dobrze, wreszcie po to obie poddałyśmy się Ty 3 miesiące, a ja 4 miesiące temu tym „torturom”, aby teraz mogłyśmy świętować swoje małe sukcesy. Ale to już było i nie wróci więcej….
A można i dośpiewać też: i choć tyle miesięcy minęło, wciąż do przodu się wyrywa nasze serce…. Prawda, widzę, że i w Twoim przypadku jest podobnie, jak i w moim. Więc obie teraz mamy tylko powody do zadowolenia. Życie jest po prostu piękne.

No tak, dzień za dniem pędzi jak szalone i jutro znów będziemy mieli weekend. Ten zapowiada się całkiem sympatycznie, z korzystnymi temperaturami i ze słonkiem, ale pewnie na razie bez kąpieli w basenie. W ten weekend jeszcze żadnych pogodowych szałów nie zapowiadają.
Jutro znów mi się mieszkanie zaludni, przyjeżdża Monika z Tomkiem i z Mią, już trochę za tą trzpiotką się stęskniłam, zawsze jest jej pełno wszędzie
Teraz nie powiem, też życie w domu tętni, są dwie dziewczynki, Pola i Zojka i zawsze do nich przyjdzie a to  jakaś koleżanka,  a to jakiś kolega, są śmiechy i chichy, oj, ta młodość, chyba im troszkę zazdroszczę………. ale to dobrze, że młode osoby mają w sobie tyle radości i tyle werwy. Myśmy też kiedyś byli tacy sami i gdzie to wszystko z nas wyparowało?
Akurat przypomniał mi się kawał na podobny temat:  Dziecko pyta mamy : Mamo, a co się stało z miodem z miodowego miesiąca? Ano miód już wyparował i z taty zrobił się teraz stary piernik – odpowiedziała mama.
Kiedyś ta energia z tej dzisiejszej młodzieży też gdzieś wyparuje i z czasem też staną się starymi piernikami, ale na razie oni o tym jeszcze nie wiedzą. I oby o tym dowiedzieli się jak najpóźniej. Na razie mogę co wieczór posłuchać ich koncertów karioki i przyznaję, że całkiem fajnie im to wychodzi. Czasami mam takie zapędy, a może i ja bym spróbowała, ale…….. nie, głupio by to raczej wyglądało, wstydzę się.

Dobrego dnia życzę

wczoraj szczęście, dzisiaj szczęście…

 

Dzisiaj to chyba wszystkim wiadomo, skąd tyle szczęścia na mnie spada. Tak jest przecież w każdą środę, gdy najpierw zamieszczam dla Ulki śliczną różę,  a potem niecierpliwie czekam, kiedy dostanę od Niej odpowiedź. A każda Jej odpowiedź jest tak miła i serdeczna, że od razu moje serce się raduje, a uśmiech rozjaśnia me oblicze od ucha do ucha.
Tak samo jest i dzisiaj Ulu! Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo serdecznie ze słonecznego Krakowa. Co prawda już nie takiego okropnie gorącego, jak jeszcze tydzień temu, ale za to można spokojnie sobie po Rynku pospacerować.
Wiesz, ile wspaniałych piwnych ogródków i kawiarenek jest teraz na Rynku? Całe mnóstwo, wszędzie pełno ludzi, cieszą się, że mogą podziwiać to, co się akuratnie na Rynku dzieje, a dzieje się tu zawsze sporo. Ale myślami oczywiście wracałam do takiego jednego kawiarnianego ogródka, umieszczonego na rogu Rynku i ul św. Jana, pamiętasz??? Na pewno pamiętasz. Co prawda nie poszłam w to miejsce wczoraj, bo samotnie nie byłoby sensu tam usiąść, ale wspomnienia same na myśl przyszły.
Pamiętaj, moje zaproszenie do naszego kawiarnianego ogródka jest ciągle aktualne.
Nie byłam ostatnio w Modlnicy, wiem nie mogłam stamtąd przesłać Ci róży dzisiaj, ale za to wynalazłam w necie tę, także bardzo piękną, bijącą świeżością, jakbym dopiero co ją w ogródku dla Ciebie zerwała i z uśmiechem i całuskami radośnie Ci dzisiaj tutaj przekazuję.
Same radosne, wciąż jeszcze letnie pozdrowienia z Krakowa  posyłam Ulu,  życząc Ci wszystkiego najlepszego na każdy następny dzień.
Co prawda już powyżej  raz Cię pozdrawiałam, uśmiechy i całuski posyłając, ale tych „składników” chyba jednak nigdy nie jest  za wiele.

No a teraz trochę o dniu wczorajszym. Otóż po pracy umówiona byłam z panią Krysią i panią Elą, więc zrobiłam wreszcie sobie porządek i z nogami (pedicure) i z włosami, czyli „byłam pod kosiarką” i teraz mam znów krótką fryzurkę. Co prawda na farbę jakoś nie mogłam się zdecydować, ale już sama nowa fryzurka od razu poprawiła mi humor. Co do ewentualnego koloru włosów, muszę się jeszcze skonsultować z Magdą, sama boję się ryzykować, a co dwie głowy, to nie jedna!

Oczywiście w związku z tym zabiegiem na stopach od razu nogi przestały mnie boleć i same potem poniosły mnie na Rynek, gdzie akurat odbywała się Cepeliada, a więc były i występy regionalne, kramy, całe mnóstwo osób, a z każdej strony roznosiły się drażniące mój nos zapachy grilowanych i smażonych specjałów.
Ale nie dałam się skusić, bo…. pamiętałam o moich nowych zasadach, a poza tym  ceny były wprost zabójcze.
Na przykład porcja odsmażanych pierogów, różnych zresztą smaków, w ilości 6 pierogów na porcję kosztowała 18 zł – obłęd, 3 zł za jednego pieroga????
No, może chciałam skusić się na szklankę naturalnego soku, z wyciskanych  na oczach klienta pomarańczy, ale postanowiłam, że nie dam się oszukać i nie dam 12 zł za niecałą szklankę tych pyszności. Jednym słowem rozbój w biały dzień. Dziękuję, nie skorzystam!
Oczywiście same różności można było na tej Cepeliadzie kupić, ale moją uwagę przykuł olbrzymi bochen chleba, który można było kupić w całości, lub w kawałkach.

Pięknie się prezentował, prawda?

Oczywiście ani takiego bochna, ani nawet kawałka tego chlebusia nie kupiłam, ale za to z radością go na zdjęciu uwidoczniłam.
Na chwile przycupnęłam nawet na kamiennej ławce umieszczonej na środku Rynku, ale harmider, który wokoło się rozchodził i te wszelakie zapachy grilowanych potraw szybko mnie z Rynku przegoniły. Wolałam przejść na pobliskie Planty, gdzie już w ciszy mogłam sobie trochę posiedzieć na ławce i spokojnie poczytać gazetę.
Przyznam, że wróciłam naprawdę bardzo szczęśliwa, bo tak dawno nie byłam już na Rynku (chociaż wcale nie mam daleko) i tak dawno nie siedziałam na Plantach. I co najważniejsze, wcale nie czułam się zmęczona, bo wiał lekki, nieco chłodnawy wiaterek, ale bardzo przyjemnie orzeźwiał moje już przepalone słonkiem ciało.
No i co najważniejsze, wcale nie bolały mnie nogi, a nawet nie bolała mnie głowa. Czy czegoś więcej do szczęścia potrzeba????
Tak, ten wtorek był naprawdę bardzo miłym i sympatycznym dniem, no może nieco był „boleśnie” zaakcentowany niezbyt miłym procesem usuwania różnych nieprawidłowości na moich stopach, a już na pewnego tego wielkiego, umieszczonego poniżej palców prawej stopy bolesnego dosyć  odcisku, który jest tak głęboko zakorzeniony, że praktycznie jest nie do usunięcia. Ale nawet częściowe jego zniwelowanie przynosi mi ulgę, co widać było właśnie wczoraj na moim  spacerku po Rynku Głównym.
W sumie biedna jestem, bo nie dość, że dokuczają mi zmiany zwyrodnieniowe stóp (wczoraj akurat było O.K. bo byłam po swojej porcji zbawiennego Nimesilu), to jeszcze te odciski……. całe szczęście, że  chociaż tych kilogramów jest mniej do dźwigania. Za to, co ciekawe w ogóle nie dokuczał mi podczas spaceru ani kręgosłup, ani nawet kolana nie dawały o sobie „znać”.
A dzisiaj musiałam wstać bardzo wcześnie, albowiem Renia przychodzi dzisiaj ogarnąć mój pokój i łazienkę, będziemy też jeszcze odkładać rzeczy, które nadają się do oddania w inne ręce. Więc będę miała raczej zajęte  całe przedpołudnie.

Życzę wszystkim bardzo miłej środy. Nareszcie jest taka pogoda, jak lubię, świeci od rana słonko, niebo jest niebieściutkie bez żadnych chmurek, a temperatura powietrza jest typowo polska, czyli waha się od 15 do 20-25 stopni.
I tak trzymać

nie jest źle

 

No może rewelacyjnie też nie jest, ale dobre sobie. Niech będzie jak jest.
A mówię nie tylko o pogodzie, bo a daje wreszcie człowiekowi oddech, o którym pewnie nie tylko ja ostatnimi, gorącymi dniami marzyłam.
Ale postanowiłam znów odsunąć się na przykład od polityki, bo ta mnie i denerwuje i dołuje ostatnio.
Więc nie będę, chociaż nie jest to dla mnie takie łatwe, albowiem na Face Booku mam sporo odnośników do stron, poruszających te tematy, a bynajmniej wcale nie zamierzam ich kasować. Więc, gdy mi jakiś taki temat wpadnie, tylko rzucę okiem, ale postaram się nie nie wgłębiać i nie zabierać zdania. Tak będzie zdrowiej dla mojego umysłu, już nieco polityką  zmęczonym.
Ale to nie znaczy wcale, że zmieniam swój punkt widzenia, pozostaję nadal przy swoim.

Podejrzewam, że jesień w tym roku nadejdzie szybciej, niż się tego spodziewamy. Już spalone słońcem liście żółcieją i spadają z drzew.
Nie mam nic przeciwko jesieni, bo i ona potrafi być piękna, ale niestety zapowiada ona, że wkrótce znów trzeba będzie ciepło się ubierać.
Nie będzie jak teraz, szybko sukienka ubrana i już człowiek gotowy do wyjścia.
Ale póki co, ja znów czekam na następną wiosnę, chociaż po drodze jeszcze przed nami będą i dni przyjemne, np, Wigilia, Święta Bożego Narodzenia….
Może trochę za szybko już do przodu biegnę myślami, ale ten czas przecież tak szybko leci…….
Na razie jednak wciąż tkwimy w lecie, ostatnio z zagrażającymi nas burzami.
Jednego, czego na pewno będzie brak, to niektórych owoców, na przykład borówek, których już praktycznie nie ma, chociaż jeszcze nadal kupić można borówki amerykańskie, ale o jednak innym nieco smaku niż nasze rodzinne, ale każda pora roku przynosi swoje nowe smaki, jesień bogata jest przede wszystkim w śliwki, moje ulubione zresztą, ale nieco za bardzo bogatych w cukier, no i jabłek, które też lubię.

Ostatnio zasmakowałam się w jeżynach, Te owoce posiadają wiele antyoksydantów, zapobiegających chorobom nowotworowym Posiada też sporo błonnika, który wspomaga zatrzymywane tłuszczów i przyśpiesza przemianę materii, dzięki czemu działa jako świetny środek odchudzający, a równocześnie wspomaga pracę serca. Równocześnie posiada kojący wpływ na jelita, co ważne jest, gdy są one w stanie zapalnym.
Posiada też sporo witaminy C i E, więc działa na wzmocnienie pracy oczu, zapobiega zapaleniom siatkówki i zwyrodnieniom plamki żółtej.
Równocześnie jest to owoc o bardzo niskim indeksie glikemicznym,  więc jest wskazana w diecie dla diabetyków (a to dla mnie akurat jest bardzo ważne), bo ma zdolności regulowania poziomu cukru.
Pewnie odnalazłabym jeszcze wiele innych zalet tych owoców, ale dla mnie ma jeszcze jedną, też ważną, przez ich lekką kwaskowatość przynosi bardzo przyjemne orzeźwienie w buzi.
Więc dopóki jeżyny  jeszcze są na krzewach, jedzmy je w dowolnych ilościach (nie tuczą) i nimi się rozsmakujmy.

Życzę przyjemnego wtorku. Robi się coraz bardziej pogodniej i cieplej za oknem

Jeżyna posiada wiele prozdrowotnych właściwości. Dzięki zwartości silnych antyoksydantów, które są inhibitorami substancji rakotwórczych, stanowią jeden z głównych elementów diety antynowotworowej. Jeżyny są także bogatym źródłem błonnika, który ogranicza wchłanianie niezdrowych tłuszczów, a tym samym zmniejsza ryzyko chorób serca. Poza tym przyspieszają przemianę materii, dzięki czemu są pożądanym składnikiem diety odchudzającej

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jezyna-wlasciwosci-zdrowotne-w-jakie-witaminy-i-mineraly-sa-bogate-jez_41748.html



JEŻYNA – właściwości zdrowotne. W jakie witaminy i minerały są bogate jeżyny?

 
 
2 komentarze
Autor: Monika Majewska

Jeżyna posiada wiele prozdrowotnych właściwości. Dzięki zwartości silnych antyoksydantów, które są inhibitorami substancji rakotwórczych, stanowią jeden z głównych elementów diety antynowotworowej. Jeżyny są także bogatym źródłem błonnika, który ogranicza wchłanianie niezdrowych tłuszczów, a tym samym zmniejsza ryzyko chorób serca. Poza tym przyspieszają przemianę materii, dzięki czemu są pożądanym składnikiem diety odchudzającej. Sprawdź, jakie jeszcze właściwości z

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jezyna-wlasciwosci-zdrowotne-w-jakie-witaminy-i-mineraly-sa-bogate-jez_41748.html



Jeżyna posiada wiele prozdrowotnych właściwości. Dzięki zwartości silnych antyoksydantów, które są inhibitorami substancji rakotwórczych, stanowią jeden z głównych elementów diety antynowotworowej. Jeżyny są także bogatym źródłem błonnika, który ogranicza wchłanianie niezdrowych tłuszczów, a tym samym zmniejsza ryzyko chorób serca. Poza tym przyspieszają przemianę materii, dzięki czemu są pożądanym składnikiem diety odchudzającej. Sprawdź, jakie jeszcze właściwości zdrowotne mają jeżyny.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jezyna-wlasciwosci-zdrowotne-w-jakie-witaminy-i-mineraly-sa-bogate-jez_41748.html



Jeżyna posiada wiele prozdrowotnych właściwości. Dzięki zwartości silnych antyoksydantów, które są inhibitorami substancji rakotwórczych, stanowią jeden z głównych elementów diety antynowotworowej. Jeżyny są także bogatym źródłem błonnika, który ogranicza wchłanianie niezdrowych tłuszczów, a tym samym zmniejsza ryzyko chorób serca. Poza tym przyspieszają przemianę materii, dzięki czemu są pożądanym składnikiem diety odchudzającej. Sprawdź, jakie jeszcze właściwości zdrowotne mają jeżyny.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jezyna-wlasciwosci-zdrowotne-w-jakie-witaminy-i-mineraly-sa-bogate-jez_41748.html



Jeżyna posiada wiele prozdrowotnych właściwości. Dzięki zwartości silnych antyoksydantów, które są inhibitorami substancji rakotwórczych, stanowią jeden z głównych elementów diety antynowotworowej. Jeżyny są także bogatym źródłem błonnika, który ogranicza wchłanianie niezdrowych tłuszczów, a tym samym zmniejsza ryzyko chorób serca. Poza tym przyspieszają przemianę materii, dzięki czemu są pożądanym składnikiem diety odchudzającej

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jezyna-wlasciwosci-zdrowotne-w-jakie-witaminy-i-mineraly-sa-bogate-jez_41748.html



po burzy

Wczoraj po godzinie 12 zrobiło się pochmurnie, a o 13 rozpoczęła się regularna burza. Oj, ale się działo.
Zrobiło się ciemno, nieomalże noc wokoło się nastała, przerywana tylko błyskami rozrywających niebo błyskawic i gwałtownym hukami, czasami nawet wzdrygającymi człowiekiem. Do tego ulewa była tak silna, że trzeba było okna zamknąć, z powodu wyładowań wiatraczek też wyłączyłam, więc trochę było duszno. Na szczęście burza wreszcie odeszła od Krakowa, można było więc okno otworzyć i całą piersią odetchnąć z wielką ulgą.
No tak, burza odeszła, ale trochę szkód po sobie pozostawiła, a to zalane piwnice, a to  rwące „rzeki” płynące ulicami i tak dalej i tak dalej.
Ale jednak po tych wielu dniach bez opadów taki świeży powiew przyniósł orzeźwiającą ulgę, a temperatura oscylowała w całkiem przyzwoitej granicy 20 stopni.

Zresztą orzeźwienie ostatnio przyszło całkiem  znienacka, ku zdziwieniu wielu Polaków i w polityce. Nie tylko Prezydent A.Duda zmienił zdanie o Polsce i zauważył, że jednak jest ona piękna, ale i te słowa za nim powtórzył Zbigniew Ziobro i…nawet Jacek Kurski, który już wszystko gotowy jest zrobić, aby dostać się na listę wyborczą. Tylko poczekam cierpliwie, gdy te słowa padną  też z ust prezesa, a może i nawet samej Szydło. Wtedy przyznam, że ten cud nad Wisłą z 1920 znów się pojawił i przemienił oblicze najbardziej zaciekłych polityków. Tylko niestety też wiem, że jest to obraz fałszywy, zakłamany, człowiek tak nagle nie zmienia swoich poglądów, no chyba, że tylko na potrzebę wyborczej kampanii. Zresztą to już nie tak całkiem dawno też przerabialiśmy.
Dlatego wybaczcie, że nie zmienię swoich politycznych poglądów, będę przy nich trwać, gdyż umiem przewidzieć, czym ta cała wyborcza szopka może się skończyć.
A inni? Cóż, do nich decyzja należy i wybiorą taką opcję, którą uznają za słuszną, tylko niestety nie tylko oni będą potem tego konsekwencje ponosić.
Jedni o to „potem” już się martwią, a jak widzę po postach nie tylko we Face, ale i na  różnych forach jest bardzo duża liczba takich osób, inni beztrosko poddają się indoktrynacji , propagandzie, ulegając pokusie obiecanego raju na ziemi. Tylko czas przyniesie rozwiązanie, czy dobre, zobaczymy.
Ja całkiem świadomie dokonałam wyboru, chociaż wiem, że obecnie rządząca partia ma wiele wad, wiele zaniedbań, pewnie niesiona na fali niezniszczalności. Ale wierzę, że w końcu powstanie całkiem nowa partia, która nie będzie posługiwać się samymi pustymi sloganami, która rzeczywiście będzie dążyć do pozytywnych zmian. Przecież w Polsce mamy sporo naprawdę mądrych osób. Skoro potrafimy odnosić sukcesy w przeróżnych naukowych dziedzinach, coraz częściej się czyta o bardzo zdolnych, młodych polskich  wynalazcach, którymi zachwyca się świat, to czemu niby nie moglibyśmy znaleźć pośród nas politycznych geniuszy, którzy będą wiedzieć, jak  dalej poprowadzić Polskę? Nie trzeba może nawet użyć radykalnych zmian, tak jak to wymyślił sobie PIS, trzeba tylko dokonać większe czy mniejsze korekty, aby Polskę ruszyć z posad świata.
Naprawdę nas na to stać. Mieliśmy nie łatwy czas w dziejach naszego kraju i to od wielu już pokoleń niełatwy, a potrafiliśmy i tak dojść bardzo daleko.
Pomału zaczynamy doganiać zachód, potrzebny jest tylko dobry i rozsądny manager, któremu Polacy zaufają, a on będzie wprowadzał wszystkie swoje zamierzenia powolutku w realne działania.

Może źle, że nowy tydzień od politycznych wynurzeń zaczynam, ale naprawdę staram się trochę  tonować, a jednak zawsze coś takiego wypływa, że aż mną porządnie wstrząśnie i wtedy wybucham.

A tu poniedziałek właśnie się zaczął. Normalnym polskim latem się zaczął, z temperaturą normalności, ba nawet z burzą, która gdzieś nad samym ranem nad Kraków naciągnęła. Cóż więc przyniesie dzień? Jeszcze nie wiadomo, wszystko przed nami.
Miłego i spokojnego poniedziałku życzę i spokojnego tygodnia, który może wreszcie uspokoi nieco sfermentowane polityczne nastroje w Polsce.
Jest, jak jest, chyba na razie nic nie da się zrobić, zmienić. Czekam na lepsze jutro!

P.S. ciekawostka zaczęłam ten wpis burzą i kończę burzą, ale w między czasie tyle się przecież działo……

nudno było

Trochę nudno było wczoraj. Ksawer z Dianą zaraz po (pysznym) śniadanku pojechali sobie do Mielca, zostawiając mnie i Pepę samopas. Myślałam, że to będzie fajna okazja do drzemki, ale było znów tak upalnie, że nawet drzemać się nie dało, poduszka paliła w głowę. Więc znów siedziałam sobie przy wentylatorku, z ręcznikiem na karku i dumałam nad różnymi momentami z mojego życia. Nie wiem, czemu ostatnio takie życiowe refleksje przychodzą mi do głowy, stanowczo za dużo mam tych przemyśleń, przecież jeszcze wcale nie chcę się żegnać z tym światem, może dlatego właśnie tak często okropnie boli mnie głowa?.
Pola przyjechała wieczorem, oczywiście zaraz wyprowadziła Pepę na spacer. Porządna sunia, wiedziała, że mnie na spacer raczej nie wyciągnie, więc wstrzymywała się ze swoimi potrzebami, dopiero na wieczornym spacerku dała sobie upust :-).
Dzisiaj powinno być weselej, pewnie Pola razem ze swoim chłopakiem pójdą gdzieś na spacer, ale wiem, że wrócą., nie będę już taka osamotniona.
Właściwie nie wiem, niby założyłam sobie, że gdy wygram w lotka, natychmiast wyprowadzę się „na swoje”, a teraz widzę, że jednak jestem człowiekiem stadnym i dłuższa samotność mi doskwiera.
A zresztą już przestałam wierzyć, że kiedykolwiek wygram w tego lotka. W piątek zapomniałam nadać lotka w kolekturze, a w sobotę niestety wszystkie kolektury były zamknięte, a ja myślałam, że święto kolektury będą jednak czynne, bo tam gdzie chodzi o pieniądze, a przy takiej wysokiej puli na pewno wczoraj byłoby wielu chętnych do odwiedzenia punktów lotto, święto nie obowiązuje. Rozumiem, Tesco, Carrefour Kaufland i itp, one w świąteczne dni są zamknięte, ale kolektury? Do niedawna tak nie było.
Nie miałam innego wyjścia, więc postawiłam swoje numery w eLotku (czyli na stronie internetowej Lotka), ale nic to nie dało, tylko dwie cyfry były trafnie przeze mnie wytypowane, a to oczywiście jest za mało. A to oznacza, że wcale strat większych nie poniosłam, chociaż…na pewno oprócz moich stałych liczb postawiłabym jeszcze jeden kupon na chybił trafił, a wtedy…….
Zresztą sprawdzałam, szóstka padła tylko w plusie, czyli w drugim losowaniu, a ta główna, największa pula została nie naruszona i znów urosła.
Czyli znów jakaś szansa jest! Teoretycznie, ale jest! Głowa do góry Ewusiu,niepoprawna optymistko!
Na razie temperatura powietrza jest przyzwoita, da się żyć. Słyszałam, że w wielu miejscach w Polsce wczoraj przeszły burze i nawałnice, które znów zdemolowały niektóre miejscowości, na szczęście te Małopolskę, a zwłaszcza Kraków omijały, ale nie mówmy hop.
Ciekawa jestem, jaka pogoda była i jest w Zawoi, Magda pojechała tam z Jackiem w odwiedziny do swojej kuzynki Basi, myślę, że miło spędzili tam wszyscy czas.
Przed nami długa niedziela. No może nie aż tak bardzo długa, bo słońce dzisiaj zajdzie już o 19.57 i dzień jest już krótszy od tego najdłuższego dnia o 2 godziny 5 minut, ale za to od najkrótszego dnia jest dłuższy o 6 godzin, 58 minut i trwał będzie 14 godzin 41 minut.
Trochę coś tu namąciłam z tymi liczbami, ale jeszcze do końca astronomicznego lata pozostało nam 37 dni, więc cieszmy się latem póki co.
Miłej niedzieli

a to piątek właśnie

 

Bardzo dobrze, że dzisiaj nie jest chociaż trzynasty dzień miesiąca, przynajmniej pech podzielony jest na dwa:-) Trzynastego już mamy za sobą!
Ale za to dzisiaj mija już 4 miesiące od mojej operacji i co? no nic, „tylko” 30 kg mniej 🙂
Dzisiaj do pracy idę bardzo wcześniej, bo muszę tam być już przed ósmą rano. Będę w rejestracji zastępowała urlopującą się dzisiaj Jadzię.
Oczywiście namówiłam Magdę, by otwarła dzisiaj przychodnię, bowiem gdzieś tak mocno schowałam klucze, że nie mogę ich odnaleźć. Nie, na pewno ich nie zgubiłam, tylko bardzo dobrze schowałam, kiedyś, gdy będzie mi to zupełnie niepotrzebne, same się odnajdą.
Oczywiście zaraz włączę klimatyzację i jakoś do tej godziny czternastej wytrzymam.
Wczoraj popołudniu znów upał mi tak dał w kość, że sięgnęłam (prócz oczywiście zbawczego wiatraczka) do metody VIP-a, czyli założyłam na kark ręcznik zmoczony w zimnej wodzie i od razu poczułam ulgę. Nie ma to jak ludowe zwyczaje, zawsze się przydają.
Na szczęście (podobno) niedziela ma być zdecydowanie ostatnim tak gorącym dniem tego lata, od wtorku  przychodzą bowiem „normalne”  obowiązujące w Polsce letnie temperatury. Oby tylko nie okazało się, że ktoś tam się pomylił, albo, żeby znów nad Sahary czegoś gorącego nam nie przywiało 🙂 Ale już się cieszę na tą zmianę. Tylko o czym teraz będę pisała w swoim blogu?, na  co będę narzekała?

Dzisiaj chcę tylko jeszcze (politycznie) wspomnieć o trzech wspaniałych kobietach, które na Face Booku założyły stronę Polska w Ruinie.
Wiele osób podłapało ten temat i od tamtej pory na stronie rozpoczęli  zamieszczać zdjęcia z naszej pięknie rozwijającej się Polski, wszystko z prześmiewczymi komentarzami „ruina, kompletna ruina” Dzięki tej stronie poznałam wiele ślicznych miejsc z całej Polski, nie tylko z wielkich konglomeracji, ale również i z tych uroczych małych urokliwych jej  zakątków. Strona została przyjęta z wielkim aplauzem przez wielu centrowo myślących Polaków, w tym przez wielu profesorów, a równocześnie okrutnie zdenerwował partię Pis, której hasłem przewodnim kampanii wyborczej A. Dudy, a obecnie B. Szydło było właśnie Polska w runie. Wszystkim wmawiali, że Polska jest zbudowana z dykty i teraz ulega już całkowitej rujnacji  i degradacji, że Polska się zwija,niestety zamieszczane przez ludzi zdjęcia pokazują całkiem inne fakty. Nawet pisowski pijar wynalazł w Nowej Soli  jakieś ruiny już nie istniejącej niciarni, przed którą B.Szydło udowadniała upadek polskiej gospodarki. Tym czasem owa fabryka nici została przeniesiona w zupełnie inne miejsce i nadal działa, a Nowa Sól okazała się pięknym miastem z kolorową,rozwijającą się infrastrukturą. Czyli B.Szydło wyszła na….idiotkę!. I bardzo dobrze, trzeba wciąż pokazywać, jak Pis wszystkich oszukuje, na szczęście w Polsce jest tylko około 30 procent ciemnego luda, który nadal niestety wierzy w pisie opowieści. A ta założona na Face strona „dobiła” już całkowicie Pis na tyle, że nagle zaczęli się wycofywać z tych słów, ba, nawet zaprzeczali, że kiedykolwiek takie słowa wymawiane przez jakiegokolwiek pisiego działacza nigdy nie padły. A nawet wódz kampanii wyborczej Pisu, niejaki Mastalerek stwierdził, że te słowa padły z…… ust PeOwców. To już całkowita perfidia Pisu, pokazująca, jak strasznie na siłę chcą z Polaków zrobić idiotów.
Nawet Pis zamieścił sondaże, w których omalże zbliżali się do 50 procent poparcia, tym czasem okazuje się, że ich poparcie oscyluje tylko w granicach  30 – 35 procent, a z takim poparciem nie mają co myśleć o samodzielnym rządzeniu. Jest podejrzenie, że Pis chce wejść w sojusz z grupą Kukiza, ale poparcie tego ostatniego ostatnie dramatycznie spadło. coraz mniej ludzi mu ufa. A zresztą, gdyby jednak Kukiz zgodził się na taką koalicję, sam pogrążyłby swoją polityczną karierę, przecież w takim przypadku Kaczyński natychmiast pożarłby taka „przystawkę”, bo chyba nadal nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie, w razie wygranych wyborów, Kaczyński będzie rządził.
To tyle mego politycznego słowa na dzisiaj.
Przesyłam gratulację dla tych trzech odważnych pań,  które „ośmieliły się” tak jawnie wystąpić przeciwko zadającemu kłam Pisowi i co najważniejsze, odniosły tym bardzo pozytywny wydźwięk.

Kończę wpis, bo godziny na zegarze niemiłosiernie prą na przód, pora już pomału opuszczać domowe pielesze.
Nastawiłam budzik dzisiaj na szóstą rano, ale obudziłam się już tuż przed godziną piątą, czyli mój „wewnętrzny budzik” zareagował wcześniej, niż ten w telefonie. Zawsze tak jest, że gdy muszę wstać wcześniej niż zazwyczaj , mój wewnętrzny budzik jest nie omylny, ale i tak na wszelki wypadek normalny budzik i tak nastawiam. Złego nie należy kusić.

Dobrego i pogodnego piątku wszystkim życzę. Jeszcze bardzo gorącego, ale…..  🙂

patrzcie ludzie…..

Jak ten czas szybko mija. Znów mamy kolejną środę.
Uleczku! W ostatni  weekend jak pewnie wiesz z moich postów) byłam u Magdy w Modlnicy i wypatrzyłam dla Ciebie piękną różę.
Oczywiście schowałam ją dla Ciebie.
To ciągle ten sam krzew żółtych róż, który Magda dostała ode mnie zeszłego roku, ale co chwilę daje on nowe, wspaniałe kwiaty.
I te właśnie dzisiaj Ulu Ci daruję z serdecznymi pozdrowieniami z okropnie gorącego Krakowa.
Już dłużej nie da się tu wytrzymać. Czyżbym do piekła trafiła jeszcze za życia?

A niedługo to „piekło” nam się szykuje, bo ludzie ciągle wierzą Pisowi, nawet, gdy ten idzie w zaparte.
Wczoraj szef sztabu wyborczego Pisu, niejaki  Marcin Mastalerek we Faktach powiedział:
My nigdy nie mieliśmy hasła „Polska w ruinie” i dalej: To zostało wymyślone przez…….Platformę
Ręce ( i broda też) opadają, gdy się to słyszy. Przecież od wielu miesięcy w wywiadach i gdzie tylko się da opowiadali o Polsce w ruinach
Dopiero gdy na Face Booku prześmiewczy pokazywali zdjęcia z pięknie rozwijającej się Polsce i wyśmiewali to pisie hasło, doszli do wniosku, że jednak ich hasło, to jednak wielkie przegięcie i z tego starali się wycofać, tylko po cholerę zrzucili to hasło na PO.????
Ilu ciemniaków jest w Polsce, która ciągle Pisowi wierzy? Okazuje się, że około 35 procent. To wszyscy ci nieudacznicy, którzy nie potrafią (lub nie chcą) za siebie wziąć odpowiedzialności i czekają, aż manna sama z nieba im spadnie do nóg. Tylko są na tyle ciemni, że nie rozumieją, że Pis nie da im tego wszystkiego, czego od nich oczekują. Gdy tylko wybory skończą się na przykład wygraną Pisu, ci odwrócą się od oczekujących na cuda, wręcz ich „oleją” i zajmą się tym, o czym marzą: budową pomników i zemstą za Smoleńsk.
Żal mi was wyborcy Pisu, zostaniecie brutalnie obudzeni z ręką w nocniku. Ale skoro mądrzy ludzie wam tłumaczą, jak sprawy wyglądają, a wy idziecie w zaparte….. Czasami trzeba się sparzyć, żeby zmądrzeć. Tylko czemu kosztem innych Polaków, kosztem całej Polski.
Koniec polityki na dzisiaj. Za ładny dzień mamy na to. Co będzie, to będzie. Przeżyliśmy socjalizm, przeżyjemy i kaczyzm.

Jak już pisałam dzisiaj mamy kolejny upiornie gorący dzień z temperaturami ponad trzydziesto stopniowymi
To jest powyżej moich możliwości, od dzisiaj zaczynam się modlić o deszcz.
Życzę przetrwania dzisiejszego gorącego dnia lata śpiewając wraz ze mną:
Dzień gorącego lata…… https://youtu.be/RmRzqxhsm64


Dla Ciebie Darka

Nadszedł kolejny dzień Twoich urodzin, Daria. Jeszcze sporo takich radosnych dni przed Tobą.
Wiesz, że może życzenia są niezmienne. A więc (dobra nie zaczyna się zdania od a więc), życzę Ci, by ten czas studiów zleciał Ci w miłej i serdecznej atmosferze wśród Przyjaciół, bo teraz, w oddali od Rodziców, będziesz ich na pewno potrzebowała. Żeby uwieńczony był doskonałymi wynikami.
Żeby Twoje serduszko zabiło ze wzajemnością dla drugiej ukochanej osoby, bo nie samą nauką wszakże życie płynie.
Bądź zawsze radosna i uśmiechnięta, a wszystkie czekoladki z tego pudełka  niech będą miały smak sukcesów.
Wszystkiego najlepszego Daria.
Boże, trudno uwierzyć, to już 19 lat minęło od Twoich narodzin, a wydaje się tak,  jakby to było wczoraj……..
Przecież całkiem niedawno śpiewałam Ci kołysanki do snu…….

Dzisiaj wstaje kolejny super gorący dzień. Jestem już całkowicie wykończona tymi upałami, nawet noc nie przynosi mi ukojenia.
Niby zmęczona upałem zasypiam w miarę szybko, ale potem za to budzę się i urzęduję w nocy.
Często zaglądam do lodówki i szukam miejsca, w którym mogłabym się schować chociaż na chwilę.

Najchętniej nie opuszczałabym tego miejsca przez cały dzień!!!!

Cóż z tego, że biorę sobie leciutki tusz, za chwilę i tak kąpię się we własnym sosie.
I pewnie za kilka miesięcy, gdy za oknem mróz zetnie szyby, w co raczej nie wierzę, będę marzyła o ciepełku i słonku, dzisiaj i przez najbliższe nadchodzące super upalne dni mam go dosyć. I znam wiele osób, które podzielają moje zdanie.
Bo umiar jest potrzebny we wszystkim, nawet w pogodzie, a szczególnie w osiągniętych temperaturach.
Wczoraj byłam jednak tak bardzo tą pogodą znużona, że zmuszona byłam odłożyć moją wizytę u fryzjera i u pedicurzystki na późniejszy, dogodny termin.
Ja naprawdę bardzo kiepsko znoszę takie upały!

Jest kilka minut po godzinie piątej. Za oknami robi się już jasno, Czyli dla mnie nowy dzień się już rozpoczął. Stanowczo za wcześnie poszłam wczoraj spać!
No to będę sobie odliczać dni do piątku, gdy znów do Modlnicy najpewniej pojadę. Już za nią zaczęłam tęsknić. Jednak lato w mieście różni się od tego lata na wsi. Tam przynajmniej nie ma asfaltu, od którego bije dodatkowy żar, jest za to wspaniała trawa, na której rano osiada zbawcza rosa.
Pamiętam, mój Tatuś zawsze uwielbiał chodzić w Zawoi boso rano po trawie i kąpać swoje stopy w porannej rosie. To przynosi ulgę, zwłaszcza dla zmęczonych stóp.

Życzę przyjemnego wtorku, z uśmiechem na buzi i z  samymi dobrymi godzinami

cóż, ponedziałek…….

Trzeba troszkę popracować

Ale do następnego, gorącego wekendu tylko 5 dni
Tylko niestety bardzo gorących dni.
Dobrze, że w pracy jest przynajmniej klimatyzacja.
Dzisiaj stanęłam na wadze i znów rekord : od początku odchudzania jest już 40 kg mniej, a od operacji 30kg. HURRA!!!!!!
A za 4 dni minie już 4 miesiące od zabiegu. Szybko mija ten czas, kilogramy w miarę też.
Ale przecież  od razu nie mogę zostać miss :-), na to trzeba zapracować.
Dzisiaj wybieram się do fryzjera, muszę obciąć te swoje niesforne kłaczki i do pedicure, będzie mi się troszkę lepiej chodziło.
Powodzenia na poniedziałek i na cały nadchodzący tydzień.

P.S. ciekawe, czy dzisiaj pod Pałacem Prezydenckim odbędzie się miesięcznica, czy A.Dudzie odpuszczą?
Ale  z kolei taka manifestacja przed wyborami jest dla Pisu wspaniałym paliwem.

letni urok weekendu w Modlnicy trwa

A więc poranna kawka, a potem śniadanko  na tarasie i ten spokój, chociaż wolałabym, bym nie musiała w pobliżu słyszeć tego pomruku przejeżdzających samochodów, szmer leniwie płynącego strumyka najpewniej więcej by mnie satysfakcjonował.
Niby działka Magdy jest kawałek oddalony od szosy, ale niestety jest to dosyć ruchliwa droga, nawet w niedzielę.
No i troszkę nachalne muchy i osy przeszkadzają, ale taka już ich natura, nic na to człowiek nie pomoże.
Siedzę sobie więc szczęśliwa na tarasie,słonko na razie operuje poza domem, więc jest przyjemny poranek, którego nic mi zamącić nie może, a na pewno nie brudna polityka, co to to nie, na pewno nie dzisiaj.
Popatrzcie na tą uśmiechniętą hortensję Magdy, od razu weselej na duszy się robi.
Miłej niedzieli.