Jestem od wczoraj w Modlnicy

Uciekłam z dusznego Krakowa do Modlnicy. I mimo, że temperatura w dzień oscylowała około 34 stopni, było bardzo przyjemnie, bo powiewał orzeźwiający wietrzyk i można było sobie cały czas siedzieć na tarasie.

Kawał wczorajszego dna : kuria biskupia rozpatruje sprawę „skandalu”, który rzekomo nastąpił podczas mszy św w intencji Bronisława Komorowskiego, a podczas której kapłani przeprosili prezydenta za wszystkie złe słowa, które padły z ust arcybiskupów na głowę Komorowskiego. Argumentacja kurii jest zaiste pokrętna : na Mszy świętej nie ma miejsca na politykę. Boże, co za szczyt hipokryzji, mówią to ci, którzy podczas Mszy św agitują, by głosować tylko na Pis, mówi to ci, którzy pozwolili przemawiać Jarosławowi Kaczyńskiemu na Jasnej Górze, czy pozwolili przemawiać Andrzejowi Dudzie z ambony.
Rzeczywiście, Kościół nie miesza się do polityki. Tylko czemu ma to działać tylko w jedną stronę????

 

Mój komentarz może być tylko jeden: Boże, widzisz i nie grzmisz????
Rzeczywiście takim postępowaniem biskupi doprowadzą do tego, że kościoły zaczną świecić pustkami, tace też będą bardzo ubogie. A gniew ludzki odwróci  się przeciwko tej instytucji, bo tak teraz śmiało można Kościół Katolicki nazwać.  A tak się wczoraj w moim blogu cieszyłam, że czasami wśród kapłanów panuje normalność.
Teraz obawiam się, że ci księża, którzy jawnie sprzeniewierzyli się biskupom, biorąc udział w tej mszy św, albo ci, którzy nie mogli w niej uczestniczyć, ale poparli słowo głoszone  podczas tej Mszy św podzielą losy księdza Lemańskiego.
Arcybiskupi i biskupi nie odpuszczą, bo są za bardzo mściwi, a zresztą taka postawa księży nie leży w ich interesach.
Jest to jawne naruszanie prawa kanoniczego, ale na przykład ksiądz Lemański też został niesłusznie osądzony.
Zaprawdę, nic o nie ma wspólnego z Bożą miłością, którzy tak chętnie biskupi szafują.
Pytam zatem : dokąd zmierzasz Kościele? Czy pycha całkowicie ci przesłoniła oczy???
Przecież Kościół to my wszyscy, a nie tylko wybrani.

Dosyć, moje ( i okazuje się, czytając fora, nie tylko moje) oburzenie na nic się nie  przyda.
Lepiej zatem powrócę do tematu: Modlnica.
Popatrzcie, jakie piękne hortensje wyrosły w Magdy ogrodzie!
Rano za to podziwiałam krzak przepięknej żółtej róży, tej samej, który kupiłam rok temu Magdzie na imieniny, ale pięknie i wysoko się rozwinął.
Gdy popatrzyłam o godzinie siódmej na termometr na tarasie, już było na nim 25 stopni. Czyli zapowiada się słoneczny, acz bardzo gorący dzień.
Niestety,wbrew pierwszych prognoz pogody, następny tydzień też będzie bardzo gorący, wszystko dzięki napływającej gorącej fali znad Sahary.
No i po co wyjeżdżać na Szeszele? Wystarczy teraz pojechać nad Bałtyk i cieszyć się letnimi dniami, chociaż nasze morze na pewno jest o wiele zimniejsze, w porównaniu nawet chociażby z morzem Śródziemnym.
Miłej soboty życzę

miła niespodzianka

 

A jednak spotkała mnie wczoraj niespodzianka i to bardzo miła niespodzianka.
Księża, którzy odprawiali mszę św w intencji Bronisława Komorowskiego  p r z e p r o s i l i  prezydenta za wszystkie obelgi, kłamstwa i za wszystkie złe słowa, które w ostatnim czasie na niego padły i podziękowali mu za 5 lat dobrej, spokojnej i rzetelnej prezydentury.
Przyznam, że gdy to przeczytałam ( a sprawdzałam w kilku gazetach, czy to prawda) bardzo się tą wiadomością ucieszyłam, przynajmniej na sam koniec prezydent Komorowski doczekał się też i dobrych, ciepłych  słów, które potępiały wszystkie niecne głosy, przede wszystkim biskupów o zakazie przystępowania jemu do sakramentu Komunii św. Ale nie tylko, również o te wszystkie głosy potępiające całą działalność prezydenta i wszystkie pomyje wylewane przez prawicę i Kościół na głowę Prezydenta, który znosił to wszystko wprost z zadziwiająca pokorą.
Uznałam, że ci postawieni  niżej w kościelnej hierarchii dobrze rozumieją słowo Boże i dobrze go interpretują, natomiast tych, którzy piastują urzędy biskupa i arcybiskupa ponosi grzech pychy, który niestety nie jest przez Boga mile widziany i kiedyś za ten grzech odpowiedzą. Bo Pan na Sądzie Ostatecznym im powie : to, coście uczynili jednemu z tych małych  i mnie uczyniliście. A oni zatrwożą się i nie będą mogli znaleźć odpowiedzi.
Już nieraz tu w blogu wyrażałam swoje obawy o prawdziwej wierze biskupów i arcybiskupów,  którzy zamiast napełnieni   Bożym miłosierdziem,  przesączeni są pychą, jadem nienawiści, brakiem pokory, a przede wszystkim chęcią bezustannego bogacenia się. Tak, jakby zapominali, a może nawet i nie wierzyli, że kiedyś za swoje czyny popełniane tu na ziemi odpowiedzą w niebie?
Jednak nie można podłączać wszystkich kapłanów pod tą samą kategorię. Ale to prawda, różnych pasterzy Bóg posiada, ale potem ich z tej posługi rozliczy.
Może ktoś uzna, że piszę jak  jakaś nawiedzona, nie, ja po prostu inaczej wiarę pojmuję niż właśnie wymienieni wyżej biskupi i arcybiskupi.
Dzień przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta modliłam się: Panie, nie pozwól, by Polsce stała się krzywda.
Odpowiedzią było właśnie to wspaniałe kazanie.
A widocznie Bóg dał panu prezydentowi Dudzie jeszcze jedną szansę poprawy i zezwolił, by do tej uroczystości jednak doszło. Może nowy prezydent wyciągnie jednak wnioski z dzisiejszego dnia. Bo jak jest powiedziane w Piśmie nie ten, który mówi Panie, Panie wejdzie do Królestwa Bożego a także napisane jest : Poznacie ich po ich owocach (Mt 7,20), Te słowa  nie oznaczają, że poznamy ich po chwilowych sukcesach, po doraźnym porywach i zachwyconych tłumach. Zazwyczaj Boża budowla rośnie wolno i to nie bez trudności – Zły przeszkadza, niemniej królestwo Boże zawsze rośnie solidnie i owocuje pokojem. Jakie są owoce pochodzące od Boga, mówi św. Paweł:
Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierp­liwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowa­nie (Ga 5,22n).
Przepraszam za ten wpis, ale wszystkie uroczystości dnia wczorajszego, ta  pompa urządzona dla nowego prezydenta, w której on z zachwytem brał udział, ten postawiony przez fałszywych katolików Krzyż pod Pałacem, a równocześnie ta skromna, pożegnalna Bronisława Komorowskiego  msza św  zmusiły mnie do takich refleksji. Jeden prezydent odchodził wczoraj z wielką pokorą, drugi przyszedł z butą, zadufaniem nad swoją doskonałością, a przecież obydwoje są katolikami.
Przynajmniej potem mogłam spokojnie zasnąć, wiedząc, że Opatrzność nad Polską czuwa.
Że ten zły czas jest tylko chwilowy, przejściowy, ale w końcu w dobro się obróci.

Sama zadziwiłam się tym, co powyżej napisałam. Ten, kto mnie dobrze zna wie, że pisałam to z prawdziwego porywu serca.
Bo nawet zastanawiałam się, czy w takim razie warto chodzić do Kościoła, który nie jest świątynią dobra, raczej jest przybytkiem zła.
Ale to byłoby wielkie uproszczenie tematu. Muszę sama nauczyć się rozdzielać  dobro od zła i nie dawać ponosić się niepotrzebnym emocjom.
I myślę, że tak samo powinien to uczynić ten katolik, który naprawdę w Boga wierzy.

Ale musimy pamiętać, że w Polsce nie żyją sami katolicy, mieszkają tu ludzie innej wiary i ci, którzy może kiedyś wierzyli, ale zwątpili i od wiary odeszli, a także ci, którym nie dane było poznać Boga.
Każdy z nas jest Polakiem i ma takie same prawa żyć w swojej Ojczyźnie według własnego modelu, nikt nie ma prawa czegokolwiek mu narzucać, bo taką wolność sumienia dostaliśmy właśnie jako łaskę od Boga. Bo właśnie Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze i każdy z nas pojedynczo stanie przed Panem i wysłucha Jego werdyktu. Nie będzie żadnej zbiorowej odpowiedzialności.
I wcale do końca nie wiemy, jaką miarką będziemy rozgrzeszani.
Bo trudno powiedzieć, że ten, który codziennie chodzi do kościoła, przyjmuje sakrament, a potem wychodzi z kościoła i bluźni, czy biję swoją żonę, albo co gorsze kradnie, czy cudzołoży, jest lepszy od tego, który może nie chodzi do kościoła, ale jest uczynny, życzliwy i pomocny ludziom i zawsze prostą drogą dąży do celu, nie pozostawiając po sobie zła i zgorszenia.
Nie nam jest dane to oceniać.

Kończę już te moje religijne dywagacje, kto był cierpliwy przeczytał je do końca, kto nie, trudno.
Dzisiaj mamy „gorący” piątek, jeden z tych już ostatnich dni kanikuły, potem przyjdzie lato, które już znamy, z normalnymi ciepłymi dniami, bez żadnych  afrykańskich tropików.
Życzę miłego weekendu i dobrego odpoczynku. Dbajcie przez te nadmienie upalne dni o siebie, aby znów spokojnie zacząć następny tydzień.



smutny dla mnie dzień

 

I pewno nie tylko dla mnie czwartek będzie smutny.
Na pewno taki będzie dla tych myślących i umiejących przewidywać Polaków.
Coby nie mówić, sprzedaliśmy polskie ideały za garstkę srebrników.
Może akurat nie my, nie ja, nie Ty, ale sporo było takich głupich (naiwnych), jak to widać na internetowych forach , którzy łatwo ulegli  pokusie łatwego zarobku. Niestety ten proceder nadal trwa. Co można o takich „ludziach” powiedzieć? to zwyczajne sprzedawczyki.
Ciekawa jestem, czy potem bez obrzydzenia popatrzą na swoją twarz w lustrze.
Owszem, są wyznawcy partii Pis,  którzy w Pis wierzą, wolno im, mamy wszak demokrację. Bardziej chodzi mi o tych, którzy zdecydowali się hejtować przeciwko Komorowskiemu, bo jak inaczej można wytłumaczyć, że jeszcze niedawno prezydent Komorowski miał ponad 80 procent poparcia, a teraz, mimo, że nic się nie zmieniło, to poparcie spadło na łeb i na szyję? Widać że ze  specjalnymi działaniami mieliśmy do czynienia, z ohydną, brudną kampanię  anty PO, a szczególnie anty Komorowskiemu. Ohydne, pełne pogardy posty pisowskich hejterów wygrały. Ale jest to pyrrusowe zwycięstwo. Nigdzie na świecie, żaden prawdziwy i szanujący się polityk do takich nizin moralnych by się nie schylił.
Ale niech PIS pamięta, że każdy kij ma dwa końce i łatwo można polec od broni, którą się samą szafuje.

 

Więc zamiast wpisu załączam tylko dzisiaj zdjęcie z życzeniami wszystkiego najlepszego dla Prezydenta Komorowskiego.
Szkoda, że tak się skończyło. To nie wróży niestety nic dobrego dla Polski. Powróci tylko horror z 205-2007r. Ale niektórzy nie pamiętają tego okresu, inni udają, że nie pamiętają. No to wkrótce się przekonają, gdzie prawda leży.

Wierzę, że to nie jest pożegnanie, więc też mówię DO ZOBACZENIA PANIE PREZYDENCIE !!!!
I ŻYCZĘ PANU , PANA ŻONIE I CAŁEJ RODZINIE POMYŚLNOŚCI NA DALSZE LATA.

jak to dobrze, że dzisiaj znów mamy środę

I chyba wszyscy czytający mój blog wiedzą dlaczego tak napisałam.
Oczywiście, dzisiaj znów  jest dzień mojego spotkania w blogu z Ulką.
Uleczko, serdecznie Cię pozdrawiam z niemożebnie gorącego Krakowa, jest taki upał, że z tego gorąca  prawie mi się mózg lasuje.
Ale nie na tyle, żebym o Tobie dzisiaj zapomniała 🙂 Co to, to nie.
Może i trochę Ci zazdroszczę, ze jesteś teraz na łonie natury, poza miejskim kurzem i oparami samochodów i zapachów  rozklejającego się od bardzo wysokiej temperatury asfaltu. Ale bądź tam szczęśliwa, pośród łąk, lasów i szemrzących potoczków. Życzę Ci jeszcze więcej miłych spacerków z Olą – Żabą, świeżego powiewu wiaterku i przede wszystkim dobrego humorku, który na ogół i tak nigdy Cię nie opuszcza. Życzę Ci samych pogodnych i wesołych dni.

Jestem już umówiona z Magdą na weekendowy wypad do Modlnicy, bardzo się z tego cieszę, bo w sobotę ma przyjść apogeum wysokich temperatur, może być nawet do 40 stopni. Co prawda cały czas wieje mi wiatraczek, ale przy tak wysokiej temperaturze nie przynosi bardzo zbawiennych skutków, albowiem raczej nie chłodzi, a miesza to gorące powietrze, ale dobre i to, bez niego na pewno bym w domu nie wytrzymała.
Na szczęście to już ostatnie podrygi takiej letniej kanikuły, od poniedziałku ma przyjść normalne polskie lato, z temperaturami, do których nasze organizmy są już przyzwyczajone.

Nie dawno skończył się w naszym mieszkaniu remont hydrauliczny, dzisiaj zacznie się nowy, tym razem będą wymieniane wszystkie przewody elektryczne, co też będzie pewnie wiązało się z kuciem i  ogólnym zamętem. Ale przeżyłam tamten remont (też zresztą jak pamiętam w kanikule), przeżyję i następny. Najgorsze jednak jest to, że związane jest to z wyłączeniem elektryki, a więc i z brakiem dostępu do internetu. To znaczy mogę sobie laptop podłączyć do rutera w telefonie, ale już ten czas używania będzie bardzo ograniczony zarówno ilością posiadanych kilobajtów w telefonie, jak i ograniczone rozładowującą się baterią w laptopie. Już wczoraj załadowałam baterię na full, zobaczymy na ile starczy, najwyżej będę doładowywała laptop u sąsiadów :-).
Dlatego dzisiejszy wpis zamieszczam tak wcześnie, zanim panowie jeszcze zaczną majstrować przy elektryce.
Nie mam pojęcia, jak długo ten remont będzie trwał, ale ponieważ mieszkanie jest dość spore, myślę, że zajmie to nawet kilka dni,
Chociaż może tak zrobią, że gdy będą wychodzić, podłączą nam elektrykę na trochę, nie wiem sama. Najgorszy problem jest z tym, co zrobić z jedzeniem z zamrażarki, przecież, gdy wyłączą prąd, wyłączy się też zamrażarka i wszystko co w niej jest po prostu się rozmrozi i  będzie nadawało się tylko do wyrzucenia. Muszę przemyśleć ten temat.
A na razie patrzę za okno, gdzie budzi się kolejny, gorący dzień lata. Dzisiaj znów temperatura da się nam we znaki, pewnie szczególnie mnie, bo właśnie uświadomiłam sobie, że z braku prądu mój wiatraczek też nie będzie działał i będę musiała dusić się we własnym sosie, miła perspektywa, co? Ale jakoś ten dzień trzeba przeżyć, jutrzejszy będzie dla mnie jeszcze bardziej nieprzyjemny, pełen fałszywych uśmiechów nowego prezydenta, może i dobrze, że nie będę miała dostępu do telewizji????? Zresztą i tak pewnie bym żadnej z tych transmisji nie oglądała, nie cierpię obłudy!!!
Dzisiaj wpisałam komentarz na Face pod zdjęciem tego człowieka z fałszywym, przyklejonym wymuszonym  uśmiechem : Czy te oczy mogą kłamać? raczej TAK, czy on obietnice może złamać ?  – a to na pewno, mamy to, jak w szwajcarskim banku.
Ale to dopiero albo i już jutro, jakoś z czasem trzeba będzie się z tym pogodzić i poczekać na lepsze czasy.

Życzę przyjemnej środy nie tylko Uli, ale nam wszystkim. Niech się Wam dzisiaj darzy.

jeszcze zobaczymy, czyli głos rozsądku

Jeszcze tylko dwa dni normalności, pojutrze świat stanie (niestety) na głowie i to za przyzwoleniem około 30 procent Polaków.
A co będzie w październiku? Skóra cierpnie na mojej całej postaci, od stóp do głów.  Już są tego symptomy, coraz bardziej zresztą jawne.
A może okaże się, że to tylko zły sen??
Tylko dlaczego niektórzy nie zauważają buty i wręcz chamskich odzywek wśród tych, którzy przebierają nóżkami do władzy?
Dajemy im znów przyzwolenie? Tylko co z tego wyniknie? Komu zrobimy na złość? Sobie samym, niestety.
Ech, polityka, ale jak się nią nie przejmować, gdy coraz bardziej słowa buty i pychy padają z ust PIS-u?
Polacy, nie widzicie tego??? Naprawdę??????
Wczoraj przeczytałam na Face : Ryszard Nowak z Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą zawiadomił prokuraturę o znieważeniu Jarosława Kaczyńskiego przez Tomasza Lisa. Lis powiedział o Kaczyńskim, że „dokonał perfidnego zamachu na Polskę i wspólnotę Polaków”.

Dziwne, a gdy Kaczyński ( i nie tylko on) powiedział, że Komorowski i Tusk mają krew na rękach, bo brali udział w spisku przeciwko L.Kaczyńskiemu i  bezpośrednio byli zamieszani w zamach na prezydenta Kaczyńskiego, to nie było obrażanie prezydenta i premiera? Rzucane kalumnie były całkowicie bezpodstawne, nie mieli na to żadnego dowodu. A wszystkie prawicowe media, które pisały same kłamstwa na temat  prezydenta Komorowskiego i obrzucali go błotem (powinnam napisać słowo na g, ale się miarkuję), to nie było obrażanie władzy?
Zaiste, Pis i praworządne media wyznają filozofię Kalego: jak Kali ukraść to dobrze, jak Kalemu ukraść to źle.
Czemu to tym uwielbiającym  wręcz bałwochwalczo Pis  ludziom  jakoś nie przeszkadza? Czemu im radośnie przyklaskują? Mają tak zlasowane  i wyprane mózgi, że tego, co oczywiste nie widzą? Dają sobą pomiatać i pozwalają, by ich tak bezkarnie prowadzić, jak barany na rzeź???
Dają swoim przyzwoleniem tylko  powody do radości Pisowi i powody, że są pogardliwie nazywani ciemnym (głupim) ludem. Na pewno Kaczyński wraz z wierchuszką śmieją się z nich w kułak: ale mamy durnowaty elektorat, wszystko im można wmówić, nawet, że białe nie jest białe, a czarne nie jest czarne, uwierzą!!!! Kaczyński jest za inteligentny (jednak) na to, żeby nie wiedzieć, że to jest tylko jedna metoda, by dorwał się do władzy, kłamstwa i kalumnie. I co najgorsze świetnie mu to wychodzi, zresztą przy pomocy niestety Kościoła Katolickiego, które przy okazji też chce własną pieczeń na tym ogniu upiec. Ale to już całkiem inna historia, niestety Kościół Katolicki też okazuje się być wrogiem Polski. Są zresztą tak samo zakłamani i obłudni jak ta partia, którą popierają dla własnych korzyści.
A niech mnie wsadzą nawet do ciupy (mam nadzieję, ze na cebulę i na papierosy będę mogła liczyć), ale zdania nie zmienię.
Kiedyś, dawno temu, za czasów komuny  ułożyłam taką piosenkę z refrenem „teraz rządzi świata marność, lecz zwycięży solidarność, zapanuje praworządność, spokój ład” Niby się sprawdziło, (no Solidarność nieco potem spisiała), komuna, która wydawała się być nie do pokonania, padła, dlaczego i teraz ma nie być podobnie?
„Teraz rządzą pisoludy, ale  pójdą wnet do budy, znormalnieje znów od nowa Polski stan”.
Oni szafują słowami  BÓG, HONOR, OJCZYZNA, tylko, że niestety to są słowa bez jakiegokolwiek pokrycia, to tylko puste frazesy, które przykrywają słowa :”nareszcie zrobimy porządek w Polsce i wszyscy będą żyć pod nasze dyktando”. A że to nie jest już demokracja? kogo go obchodzi. W Polsce będzie od października  obowiązywał pisio – zamordyzm, pod dyktando Wielkiego (małego) Wodza Jarosława, który zbawiać chce nas od…no właśnie od czego, lub od kogo?
I o tym przekonamy się już po 6 sierpnia, gdy „prezydent wszystkich Polaków” będzie brał czynny udział w kampanii wyborczej i  agitować będzie do głosowania tylko  na PIS , a potem jeszcze możemy to zobaczyć w październiku (oby nie), gdy Polska obudzi się w całkiem zapyziałym ciemnogrodzie, a także gdzie zemsta i i prześladowania będą na porządku codziennym. Już to przerabialiśmy w 2005- 2007, gdy całe rządzenie przez Pis sprowadzało się do  szukania haków na przeciwników, a nawet i koalicjantów, których chcieli się z rządów pozbyć,tropienia „układów,” poprzez włączanie różnych prowokacji i wsadzanie za to do aresztów wydobywczych.
Czemu niby teraz miałoby być inaczej??????
Póki czas, daję to pod rozwagę.
Kaczyński nie jeden raz, w zależności od własnych potrzeb zmieniał swój image na chwilę, by znów potem powrócić do swojej wrednej i mściwej natury, nie dawajcie się nabierać. Każdy wilk w owczej skórze zawsze pozostanie wilkiem!!!!!
Tylko, żebym potem nie musiała tu napisać : A NIE MÓWIŁAM!!!!!”

Dobra, zmieniam temat.
Dawno nie chwaliłam się moimi postępami w chudnięciu. Otóż wczoraj się zważyłam i…ważę już „tylko” 96,5 kg.
Czyli definitywnie „setka” została pokonana, chociaż to wciąż jest to barrrrrdzo dużo.
Ale jakby nie patrząc od zeszłego roku „ubyło” mi już 40 kg, a od operacji, przeprowadzonej w kwietniu ubyło mi już 28 kilogramów.
Samej ciężko jest mi uwierzyć w ten mój sukces.
Fakt, że muszę się wciąż pilnować, ale nie jest to  aż takie trudne, bo gdy zjem ciut za dużo, albo „nieodpowiednio” coś kłapnę zębem, od razu mam odzew od moich kiszek i to bardzo przykry odzew.
Niedawno przeczytałam, że uczeni wynaleźli jeszcze jeden smak, smak tłuszczu. Właśnie on i smak na słodycze są winne nadwadze.
Na szczęście nie ciągnie mnie do żadnych smażonych potraw, nawet nie ciągnie mnie do słodyczy, zdecydowanie wolę owoce i jarzyny.
Szczególnie na topie są teraz u mnie borówki (czarne jagody), które niestety też pomału się kończą, maliny, a z jarzyn głównie pomidory, z tym, że wolę je spożywać w całości jak jabłko, niż pokrojone w plastry.
Ale nie chcę też i zbyt szybko chudnąć, bo już skóra zaczyna mi „wisieć” i na buzi i na rękach, nogach a także i na brzuchu.
Daję więc sobie czas do grudnia, aby  zdecydowanie przekroczyć w dół tą wagę 90 kg, a jeżeli uda mi się ciut wcześniej, to tym lepiej dla mojego samopoczucia.
Gdy zbliżałam się do setki, przyrzekłam sobie nagrodę w postaci nowej sukienki (w sumie kupiłam 2 sukienki i bluzę), a teraz obiecałam sobie, że gdy przekroczę tą upragnioną dziewięćdziesiątkę, kupię sobie porcję ulubionych lodów miętowych z czekoladą Grycana. Też fajna nagroda, bo jakieś dwa swetry i tak kupić będę musiała!. Raz na długi czas na taki luksus mogę sobie pozwolić (oczywiście w odpowiedniej porcji)
A co potem? Ano będę „walczyła” nadal, aż do skutku, chociaż jeszcze nie mam dokładnie dolnej granicy wyznaczonej, więc tylko powiem :”ile się da”
Sprawdziłam też swoje BMI: wyliczone moje BMI to 35,26 – oznacza(niestety) II stopień otyłości (otyłość kliniczna). Dla mojego wzrostu 165cm prawidłowa waga wynosi pomiędzy 51 a 67 kg. Takiej wagi to raczej nie osiągnę, ale też już mam dobry wynik, bo moje BMI z zeszłego roku oznaczało otyłość  III stopnia, czyli otyłość skrajną (BMI wynosiło wtedy 50.69)
Może nie powinnam aż tak jaśnie i wyraziście tego pisać (no nie ma się czym aż tak bardzo chwalić), ale to jest tylko jasny dowód na to, jak bardzo opłacało się zrobić ten krok, by poddać się tej operacji.
Bez tego nigdy sama nie osiągnęłabym celu, a i tak jeszcze ciągle mam na to szansę, by było jeszcze lepiej.
Więc jeżeli ktoś ma podobne  kłopoty jak ja, szczerze namawiam, aby rozważył taką możliwość i poddał się tej operacji.
A nuż komuś pomogę podjąć taką decyzję? Naprawdę, najgorsze jest te kilka dni po operacji (ból, który można uśmierzyć lekarstwami), a potem czas kleików (brrrr, trzęsę się na ich wspomnienie, ale wtedy nawet mi smakowały), aż do czasu do powrotu do normalnego (no prawie normalnego) jedzenia, ale potem sam organizm ma tą wspaniałą zaletę, że sam reguluje co wolno, a czego nie wolno jeść (zmiana smaków) i w jakich ilościach.

Niestety, zmiany zwyrodnieniowe moich stóp nie uległy poprawie i nadal bardzo trudno  mi się chodzi, chociaż zdecydowanie bardzo dużo mniej tych kilogramów dźwigam, ale niestety tu nakładają się nie tylko (ale głównie) noszone przez długie lata  ciężary, ale też i tzw pesel, wystarczy do niego popatrzeć i zrozumieć, czemu ostatnio te kłopoty z nogami mi się nasiliły. Inna sprawa, że lato, wbrew pozorom, nie sprzyja moim stopom, gdy temperatury są wysokie, niestety bardziej odczuwam wtedy ich ból, zresztą podobne odczucia mam, gdy ma padać deszcz. Niestety na długie spacery  już się nie nadaję (ból jest tak silny, jakby mi ktoś szpilki wsadzał nie tylko do nóg, ale i do mózgu) i jedyna pomocą może być tylko Nimesil, po zażyciu którego czuję znaczną ulgę, nawet na kilka dni. Ale jak już nie raz pisałam, nie chcę go nadużywać. Może w jesieni (o ile nie będzie deszczowa) nogi trochę mi się”poprawią”

Ale się dzisiaj rozpisałam, chyba nadrobiłam tym wczorajsze lenistwo, którego wyrazem był mój króciutki wpis.
A to pewnie dlatego, że znów jestem po nieprzespanej nocy. Niby sen morzył mnie tak około 2.30, ale ledwo zgasiłam komputer, znów wstałam rześka, jakbym całą noc przespała.
Teraz jest godzina piąta rano i właśnie kończę swój wpis. Przyznam, że jestem okropnie zmęczona tą nocą, jakbym nie wiem jak ciężko pracowała. Może uda mi się te  trzy godziny jako tako przespać? Bo potem będę do niczego przez cały dzień.
A wydawało mi się, że nie będę miała wczoraj  kłopotów z zasypianiem, skoro nie spałam po południu. A tu figa z makiem.
Ciekawe,  pełnia była 2- 3 dni temu, to czemu teraz dopiero zareagowałam.
Nie będę się nad tym zastanawiała dłużej, idę jednak chwilkę pokimać.
Miłego dnia.



leniwie

Pracowita ta pszczółka!!  My na szczęście dzisiaj pracować nie musimy, albowiem niedziela to dzień odpoczynku.
Chociaż są osoby, które nawet w niedzielę pracują, tak jak ja na przykład przed laty.
Nie ważne, świątek, piątek, czy niedziela trzeba było do pracy zasuwać, często nawet na 12 lub najczęściej na 24 godziny.
Ale na szczęście to już przeszłość.
Właśnie ta przeszłość jakoś dziwnie do mnie powraca, bądź to w snach, bądź to we wspomnieniach……. nie rozumiem, co by to miało oznaczać.

Wczoraj obchodziliśmy rocznicę wielkiego patriotycznego zrywu, jakim było Powstanie Warszawskie. I nie ważne, czy miało ono sens, czy nie, ale było dowodem, że Polacy w ważnych, patriotycznych chwilach potrafili się jednoczyć i w imię wspólnego dobra, jakim jest Polska, występować.
Teraz jest niestety inaczej, pewnie inne priorytety, albo inne pojęcie patriotyzmu panuje w Polsce. A wyraża się ono gwizdaniem i buczeniem na Cmentarzach,  przy grobach poległych. Nie mogę tego całkowicie zrozumieć, w czym ten „patriotyzm” jest ukryty.
Czy ta bucząca  dzisiejsza młodzież nie potrafi zrozumieć, czym było to powstanie, zresztą z góry skazane na niepowodzenie?
Tam Polacy przelewali krew za wolność Ojczyzny, w której my teraz żyjemy i to obojętnie z jakiej frakcji politycznej jesteśmy.
To jest wciąż ta sama, nasza ukochana i wolna Ojczyzna.
Czy PIS, któremu słowo patriotyzm i Polska nie schodzi z ust nie potrafi opanować swojego chamsko zachowującego się elektoratu?
Podejrzewam, że nawet ich cieszyły te gwizdy dla przeciwników, a potem brawa dla ich partii, czuli się dowartościowani.
Tylko Boże, nie w takiej właśnie chwili. To nic nie ma wspólnego z patriotyzmem, to jest tylko wyraz politycznej indolencji i pychy.
To jest tylko wstyd, który przyniosła Polsce wczorajsza pisowska oprawa tej uroczystości, świat pewno znów zadziwi się tym, co w Polsce się wyrabia,
na pewno odpowiednio skomentuje. Czasami wstydzę się być Polakiem……..
Ale tyle już złych rzeczy przeminęło, przeżyjemy i przeczekamy następne zło, które nad Polska wisi, zadziwia mnie tylko krótkowzroczność Polaków, ale to już całkiem inna historia.

Wracam do tematu : leniwa niedziela. Otóż trzeba dzisiaj nabrać znowu sił na nadchodzący tydzień,  pogoda, jak na razie raczej spacerkowa, więc kto może, pewnie na wędrówki wyrusza, kto nie, niech na łonie przyrody, lub w domowych pieleszach sił sobie nabiera.
I tak wszystkim miłej niedzieli życzę

wspomnienia

Wiele, wiele lat temu, o tej właśnie  porze roku, spędzałam we Władysławowie wczasy z małymi jeszcze wtedy Marcinem i Magdą.
I właśnie 1 sierpnia otrzymałam wiadomość, że oto nasza rodzina się rozrosła, a Marcinowi i Magdzie urodził się brat Maciek. Były z tej okazji specjalne toasty w kawiarni, oczywiście bezalkoholowymi drinkami i były wspaniałe lody jagodowe, których smak do tej pory pamiętam.
A kilka dni później wróciliśmy już do Krakowa, aby podziwiać nowo narodzone dziecię.
Aż dziw pomyśleć, że to dziecię, Maciek, dzisiaj właśnie kończy 38 lat.
Maciek! Tak jak już pisałam Ci na Face, jedno z wielkich Twoich  marzeń się spełniło, Twoja córka dostała się na medycynę.
A jedno spełnione marzenie pociąga za sobą szereg następnych spełnionych marzeń, czego właśnie Ci życzę.
Niech Ci się wiedzie i w Rodzinie i w pracy, miej zawsze koło siebie prawdziwych przyjaciół, na których zawsze możesz liczyć i bądź zawsze taki pogodny i uśmiechnięty jak dotychczas. Zmartwienia są naszym chlebem powszednim, ale te niech raczej  z daleka Cię omijają, nie przysparzając trosk i bólów.
Jednym słowem 100 Lat Maćku, bądź zawsze zdrowy i  szczęśliwy.

Poza tym nic specjalnego się nie dzieje, no może prócz polityki, bo tam zawsze coś wypływa na wierzch, przede wszystkim głupota, ale nie będę tym sobie głowy zawracać. Będzie, co będzie. Nie, moje opcje polityczne ani na grosz się nie zmieniły, ale skoro ktoś na siłę pcha rękę w ogień, by sprawdzić, czy się naprawdę poparzy, to jego własna, prywatna sprawa. Chociaż, w wypadku polityki, będzie ona niestety tyczyła nas wszystkich.
Raz, przy wyborach prezydenckich zrobiliśmy okrutny błąd, może teraz nadejdzie czas, gdy wiele osób swój popełniony błąd zrozumie, a może nie?
Wszystko okaże się przy wyborach w październiku, jaką Polskę przygotujemy sobie na następne cztery lata.
Ale wtedy będzie można powiedzieć: to Polakowi Polakowi ten los zgotował.

Dzisiejsza sobota zapowiada się ciepła i słoneczna, z temperaturą, która mi odpowiada, czyli około 25 stopni. Wystarczy, więcej mi nic do szczęścia nie jest potrzebne.
Gorzej będzie w przyszłym tygodniu, gdy znów kanikuła do nas ma zawitać, ale przynajmniej od kilku dni bezrobotny mój wiatraczek nareszcie sobie trochę popracuje.

Wypada więc mi wszystkim życzyć miłego, radosnego sobotniego odpoczynku, bez stresów i kłopotów, bez rozmyślań o jutrze.
Jutro dopiero nastąpi, wtedy dopiero przyjdzie czas na rozważania i konkluzje.
Trzymajcie się dzisiaj cieplutko.