ach ta służba zdrowia

Wczoraj mój VIP wylądował w szpitalu.
Niestety wcale nie potraktowali go tam jak Vipa, bo musiał odsiedzieć na SOR – ze swoje 9 godzin, zanim na oddział kardiologiczny go przyjęli.
Na całe szczęście nie był sam, była z nim jego bratanica, ale powiedzcie mi, jak można tyle godzin ciężko chorego, ledwie oddychającego człowieka trzymać na korytarzu, skoro od razu powiedzieli mu, że będzie przyjęty na kardiologię Owszem, robili mu kilka razy w między czasie EKG i pobierali krew do badania, ale przecież wszystkie te badania można było zrobić już podczas jego leżenia.
A tu ledwie oddychający, z wodą w płucach człowiek, musi się tyle godzin męczyć, żeby dostać wreszcie łóżko, na którym może odpocząć.
No mam wątpliwości, czy przez takie długie oczekiwanie w koszmarnych warunkach, miał się poczuć lepiej?, mniej chory?
A wszystko to przez co najmniej dziwne procedury, panujące na SOR-ze, tylko ja się pytam, gdzie w tym wszystkim jest empatia dla chorego człowieka?
I chociaż sama jestem pracownikiem Służby Zdrowia, muszę stwierdzić, że cała ta służba jest o du…ę rozbić
Pewnie, że nie można wszystkich medycznych  pracowników od czci i wiary odżegnywać, ale……..
Szpitale wyraźnie nie zdają swojego egzaminu i chociaż nie wiem co by powiedział nowy pan minister zdrowia, wcale nie jest w tej materii dobra zmiana.
I teraz bardzo żałuję, że gdy Kaziu był u mnie w niedzielę i już źle się poczuł,  nie wezwałam karetki pogotowia, pewnie byłby szybciej przez to  do szpitala przyjęty, bo jakoś znów dziwne procedury uznają, że pacjent przywieziony z miasta karetką jest przyjmowany poza kolejnością, czyli o wiele szybciej, niż ten, który przyszedł na własnych, nawet bardzo słabych nogach, więc może sobie  na korytarzu czekać i dogorywać. 
No tak, ale zasugerowałam się tym, że nazajutrz miał on zamówioną wizytę u kardiologa, na którą zresztą też czekał ponad dwa tygodnie, tylko, że pomiędzy jego ostatnią wizytą u internisty w przychodni, a tą wizytą u kardiologa, stan zdrowia  się wyraźnie pogorszył.
Myślę zresztą, że internista z przychodni też pokpił sprawę, bo  mimo, że sam stwierdził : pan jest bardzo chory, jednak  skierowania do szpitala nie wystawił, kazał czekać na wizytę kardiologiczną.
No i lecz się tu człowieku w naszej Kochanej Ojczyźnie, gdzie służba zdrowia rządzi nieudolny minister i jeszcze mniej udolna  instytucja nazywana Narodowym Funduszem Zdrowia.
Jaki fundusz zdrowia ?- pytam, powinni nazywać się Funduszem Wielkiej Umieralności, zwłaszcza osób starszych, na których pewnie nie warto już wydawać pieniędzy, mimo, że oni te ciągle się ze swoich biednych emerytur opłacają.
A jaki jest stan naszej służby zdrowia, najlepiej chyba określa ten powyższy mój obrazek. Wszędzie tylko limity na leczenie, brak łóżek, które są likwidowane tylko dlatego, że jest coraz mniej personelu medycznego, brak pieniędzy na leki dla chorych…. jednym słowem polski koszmar, polskie medyczne piekiełko.
Polska jest dobra dla ludzi młodych, zdrowych, silnych, ludzie słabsi, chorowici, a już na pewno staruszkowie powinni zrobić państwu łaskę i szybko umierać, by nie potrzebnie  nie zajmować miejsca innym i nie trwonić na nich pieniędzy które można na przykład wydać na następne spotkania integracyjne pracowników NFZ….jakie to smutne i jakie to prawdziwe .
Ale tak niestety jest, dopiero co niedawno można było przeczytać, jak wspaniale pracownicy któregoś oddziału NFZ zabawiali się na takim integracyjnym spotkaniu, oczywiście za jakie pieniądze? za pieniądze podatników, czyli za pieniądze twoje, moje i tych umierających na korytarzach starszych pacjentów.
Musiałam dzisiaj zamieścić ten tekst, bo przyznam, że jestem zbulwersowana  takim traktowaniem chorych  ludzi, zbulwersowana  tą panująca znieczulicą i niemocą pozornie dobrej zmiany.
Nie można powiedzieć, że za poprzedniej rządzącej ekipy było wspaniale, ale chyba tak źle, jak jest obecnie nie było nigdy, a wiem to na pewni, wszak sama przecież ponad 20 lat pracowałam własnie w szpitalu.
A teraz tylko takie prawdziwe VIP-y jak Jarosław Kaczyński mają prawo do godnego chorowania, niestety. Jego na oddziale hołubią. omalże na rękach noszą, pielęgniarki i lekarzy ma na skinienie małym palcem….. jednym słowem, ma chyba w tym szpitalu lepiej, niż u siebie w domu, bo wszyscy tylko koło niego skaczą i rąbek nieba mu przychylają. Ale nie każdy może być VIP-em Kaczyńskim.
No cóż, ja jednak zdecydowanie wolę swojego własnego VIP-a, chociaż nie koniecznie leżącego w szpitalu.
Ale dzisiaj na pewno go w tym szpitalu  odwiedzę i to nie tylko dlatego, że  podczas gdy ja leżałam w szpitalu Kazik też mnie codziennie odwiedzał.
Wszak ponad 40 – letnia znajomość do czegoś zobowiązuje.

A zima jeszcze nie do końca odpuściła, wczoraj w Krakowie  w okolicach padał śnieg, a jak widziałam na zdjęciu zamieszczonym przez Jacka na Facebooku, cała Modlnica zatopiona była w śniegowej powale, nawet zastanawiałam się, czy to na pewno Modlnica, czy może Zakopane?
Ale to już chyba ostatnie zimowe podrygi zimowe. Wiosna naprawdę jest już tuż, tuż, ja to już „czuję w kościach „

Miłego wtorku