Świat, a raczej Polska do góry nogami na głowie stoi, Polacy klaszczą wesoło w łapki i oczekują 500 plus, czy 11000 zł, kt ore juzteraz  zamieniło się w niecałe 88 zł i….cieszą się, cieszą się, oczekują cudu. który nie nadejdzie.

POLACY, OPAMIĘTAJCIE SIĘ, NAJWYŻSZA NA TO PORA !!!!

potem będzie jeszcze gorzej…………

A dzisiaj wstała nieco dziwna sobota, ni to słoneczna, ni pochmurna, wcale nie za ciepła,  ot taka byle jaka.
Przedwiośnie zawsze mnie męczy, działa na mnie deprymująco, ale obecne jeszcze bardziej, przyznam, że nie cierpię wizyt w szpitalu.
Nie skarżę się, że chodzę tam omalże codziennie, tak jest prawidłowo, tak być powinno. I nie mam wcale żadnych zastrzeżeń co do leżącego tam chorego VIP-a, ale sam budynek, te sale szpitalne  wyprowadzają mnie z psychicznej równowagi.
Jak to różnie  można szpital spostrzegać. Co innego, gdy się w takim budynku pracuje i jest się w nim tylko przez kilka godzin, co innego, gdy tam leżysz jako chory człowiek, a jeszcze co innego, gdy przychodzisz w odwiedziny, co prawda wiadomo  że za chwilę już pójdziesz  do domu, ale jednak czujesz pewne znużenie i zmęczenie tą szpitalną atmosferą, tymi białymi salami, jękami chorych,  ogólnym harmiderem, który zawsze tam panuje.
Więc życzę Wam Wszystkim sporo zdrowia, abyście nie musieli poddawać się szpitalnemu reżimowi, ani Wy, ani Wasi  najbliżsi, bo świat w domowych pieleszach jest jednak o wiele piękniejszy i weselszy.
BYLEBYŚMY TYLKO ZDROWI BYLI!!!