no i co?

Znów mamy poniedziałek. 
Kolejny początek nowego tygodnia, nowych wyzwań, czegoś, co się zacznie, a może nie skończy….
Ale zawsze w poniedziałek człowiek wstaje z nadzieją, że ten tydzień będzie lepszy, przyniesie więcej radości niż przeszły.
Chociaż końcówka zeszłego tygodnia nie była wcale zła.
Zwłaszcza niedziela okazała się dniem pięknie wiosennym, radującym nasze serca.
Co prawda nie miałam zbyt wiele czasu na spacerki, bowiem musiałam chorego nawiedzić w szpitalu  chwilę czasu z nim tam spędzić, ale nie narzekam, zawsze przecież obowiązek jakiś spełniłam.
Jak to było? głodnego nakarmić, spragnionych napoić, chorych nawiedzać????
Więc nakarmiłam mojego chorego mandarynkami, napoiłam pysznym soczkiem i dość sporo przy nim posiedziałam, aby towarzystwa mu dopełnić .
Bo właściwie w takim szpitalu dość smutno jest, szczególnie, że Kazik leży na sali kardiologicznej, więc nie ma na niej dostępu do telewizora, na co podobno nawet nie narzeka, bo twierdzi, że przynajmniej oczy od tego ciągłego migotania mu odpoczną.
W sumie laptop mógłby mieć przy sobie, bo nawet w szpitalu jest ogólny dostęp do WiFi, ale od tego też trzeba czasami odpocząć.
Zresztą to już nie potrwa wcale długo, bo według ostatnich wieści, już jutro na szczęście wychodzi do dom, czyli można powiedzieć, że VIP mi ozdrowiał 🙂
A co do diety szpitalnej…to trzeba powiedzieć, że nie była ona wcale taka zła, jak się na ogół pisze o podłym karmieniu chorych.
Kazik sobie chwalił pyszne obiadki ( no pewnie, że nie takie wspaniałe jak moje, ale też mu smakowały), a i śniadania i kolacje bardzo często w szynkę były  zaopatrzone, ba, nawet pomidorka dawali do szyneczki. 
A swoją drogą, wczoraj tak właśnie z Kaziem rozmawialiśmy o tym, że właściwie każdy chory powinien ponosić jakąś niewielką opłatę za wyżywienie w szpitalu. Przecież każdy i tak codziennie musi wydawać pieniądze na jedzenie, niby dlaczego tu  koszt wyżywienia pomniejszać ma koszt leczenia pacjenta? Zostałoby wtedy więcej pieniędzy na leki, a wiemy, że szpitale bardzo narzekają na brak na to funduszy.
Oczywiście koszty wyżywienia nie musiałyby być wielkie, dla tych najbiedniejszych nawet darmowe, dla innych według obliczeń ponoszonych kosztów, dla tych którzy chcą zjeść bardziej ekskluzywnie, stawka mogłaby być większa….
Ja wiem, że Polacy przyzwyczaili się, że służba zdrowia jest w Polsce za darmo, co wcale nie do końca jest prawdą.
Na przykład każdy jadący do sanatorium musi zapłacić za część hotelową i jakoś wydaje się to całkiem oczywiste.
Gdyby każdy płacił za swój pobyt w szpitalu 10- 15 zł, na pewno warunki szpitalne bardzo by się poprawiły, a na pewno taką sumę codziennie na jedzenie  i tak wydawać każdy  przecież musi.
Pomyślcie, ile pieniędzy, które mogłyby być wydawane stricte na leczenie, zaoszczędziłby taki  szpital.
Może piszę herezje, nie wiem, ale wydaje mi się, że to też byłoby słuszne, zresztą podobnie, gdyby każdy za wizytę u lekarza pierwszego kontaktu też płacił jakąś symboliczną kwotę. Może mniej byłoby wtedy tych namolnych pacjentów, którzy codziennie z nudów muszą odwiedzać lekarza, odbierając tym możliwość wizyty naprawdę chorego człowieka???
No dobrze, powie ktoś, że przecież ze składek zdrowotnych opłacamy swoje leczenie, ale to też do końca prawdą nie jest. Wszyscy wiemy, że gros tych pieniędzy jest po prostu marnotrawione przez różne instytucje pośredniczące w naszym leczeniu, jak na przykład NFZ czy ZUS, a rozdział tych pieniędzy, które pozostają też do końca nie jest należycie rozliczany. 
Wszyscy narzekamy na Służbę Zdrowia, ale jej zły stan spowodowany jest wieloletnimi zaniedbaniami wadliwie prowadzoną zdrowotną polityką.
Część pieniędzy zjada ministerstw zdrowia, które utrzymuje całą masę urzędników, począwszy od ministra, wiceministrów, sekretarzy i nie wiadomo kogo jeszcze, a pensje są tak całkiem nie małe, podobnie jest też i z Narodowym Funduszem Zdrowia.
A gdyby tak oddać cały proces lecznictwa w odpowiedzialne ręce jakiegoś Managera, który przy pomocy jednego, najwyżej dwóch urzędników sprawował by pieczę nad naszymi funduszami i dobrze nimi rozporządzał? Ile pieniędzy można by wtedy było zaoszczędzić?????? Oczywiście natychmiast  miałoby to wpływ na lepszą jakość leczenia, zarówno w lecznicach zamkniętych, jak i w przychodniach, nie mówiąc, że znalazłyby się też wtedy fundusze dla nie dowartościowanych materialnie ich pracowników, szczególnie pielęgniarek, których praca jest naprawdę bardzo odpowiedzialna, a niestety wciąż niedoceniana. 
Ech, to tylko takie moje mrzonki, ale dopóki Służba Zdrowia nie będzie naprawdę porządnie zreformowana, my wszyscy chorzy będziemy niestety ponosić złe konsekwencje niedokładnego leczenia.
I to wcale nie dlatego, że mamy złych lekarzy, czy złe pielęgniarki i inny personel medyczny, po prostu służba zdrowia popadła w jakiś marazm, z którym naprawdę trudno walczyć nawet wspaniałemu personelowi.
I myślę, że wszyscy czytający te moje słowa akurat ze mną się zgodzą.

Nowy tydzień, nowe zadania, nowe zmartwienia, a może radości.
Życzę, by ten tydzień minął wszystkim jednak przyjemnie, bo przecież już nawet zielone pąki na drzewach się pokazują………