dostałam awizo, czyli……..

 ……  czyli zachowałam się całkiem jak Jarosław Kaczyński,  po prostu go nie odebrałam.
Z tym, że moje awizo nie wzywa mnie do żadnych opat, kar itp, (taką przynajmniej mam nadzieję!) które mam ponosić, najprawdopodobniej może to być wysyłka bluzki, którą zamówiłam.
W czym problem??????? Ano jest problem.
Wychodząc dwa dni temu z domu spotkałam na mojej drodze owego listonosza. To chyba jakaś klątwa z niebios była, pamiętacie, że kilka dni temu w moim blogu z listonosza akurat się nabijałam. No i masz babo placek, właśnie dwa dni temu na niego wpadłam, a przystojniaczek nawet był, nie powiem, tylko, że dla mnie troszkę za młody. Trochę się nawet dziwiłam, że go spotkałam, bo dotąd widziałam w okolicy tylko panie listonoszki, ale…….
Ale wracając do meritum sprawy. Nie wiem czemu przyszło mi wtedy do głowy, czy nie spytać się, czy nie ma dla mnie jakiejś korespondencji, no, ale w sumie głupio tak na drodze zaczepiać  całkiem niemajonego człowieka, zwłaszcza mężczyzny, jeszcze by sobie może  coś niestosownego o mnie pomyłaś? Dawniej byłam śmielsza, no bo i młodsza, a poza tym, zawsze tych swoich listonoszy znałam, a tu niestety ktoś obcy i to jeszcze kila kamienic dalej od mojej go zobaczyłam…
W każdym bądź razie, gdy po powrocie do domu zaglądnęłam do mojej skrzynki pocztowej, a robię to teraz z dziką przyjemnością codziennie, odkąd mamy nowe skrzynki, patrzę i oczom nie wierzę…….. jest awizo.
A niech go, pomyślałam sobie i na wszelki wypadek sprawdziłam, gdzie mam przesyłkę odebrać.
No i moje złe domysły niestety się sprawdziły, list polecony jest do odebrania w placówce pocztowej na ul Królewskiej, czyli dosyć spory kawałek ode mnie.
Przyznam się, że zaklęłam brzydko pod nosem, bo akurat ten urząd pocztowy całkiem nie jest mi po drodze donikąd. A w dodatku w tej chwili z powodu remontu ul Królewskiej dojazd, ba, nawet dojście do niego są bardzo utrudnione.
Dojechać nie ma czym, bo wszystkie boczne uliczki od Królewskiej są po blokowane, tramwaje (ani autobusy) oczywiście tamtędy nie jeżdżą, a jak już pisałam, cała ulica Królewska wcale jak królewska nie wygląda, raczej w tej chwili powinna nazywać się Księżycowa, tyle na niej dziur, wykopków, gruzu, piachu i nie wiadomo czego jeszcze, jakby to był obraz z Księżyca, a nie z krakowskiej ulicy.
No cóż, remont swoimi prawami się cieszy i zmienić tego nie można.
Tylko że nie dość, że nie lubię długich spacerów (ostatnio kręgosłup dołożył się do moich bólów i też daje mi w kość), nie dość, że trasa tam jest mi całkiem nie po drodze, to jeszcze trzeba chodzić po górkach dolinkach, co przy moim kaprawym chodzeniu jest bardzo niewygodne i dla mnie niebezpieczne, bo przecież łatwo tymi nogami o dziury się potykam i potem muszę zostać upadłą kobieta, już nie mówiąc, że nowych bóli tylko takim upadkiem sobie dopytam.
Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje, co ja biedaczka w takim wypadku mam zrobić?
swoją drogą powinno być jakieś wyjście w podobnej sytuacji dla osób samotnych i niepełnosprawnych, który nie mogą wychodzić samotnie z domu na takie długie przymusowe spacery. Ktoś powie, skoro niepełnosprawny, to czemu akurat nie był wtedy w domu? Ano mógł nie usłyszeć, mógł spać, albo mógł na przykład wtedy z kimś pojechać do lekarza,  rożne są przecież przypadłości życiowe.
Oczywiście mnie aż tak ten problem nie dotyczy, bo jednak trochę chodzę i  jakoś jednak będę musiała tam dotrzeć i przesyłkę odebrać, a gdy się okaże, że to nie jest wcale przysłana oczekiwana bluzka, a tylko  jakieś wezwanie na przykład do sądu czy innego urzędu, od razu szlag ze złości mnie trafi na miejscu.
A co do Jarosława…….no cóż, zapracowany chłopina jest okrutnie i po prostu nie było go w domu, gdy listonosz awizo zostawiał. 
Głupie tłumaczenie pani Beato Mazurek, bo przecież gdyby wtedy Jarosław  był w domu, to listonosz nie zostawił by mu awiza, tylko pozostawił by mu przesyłkę listowną, w tym wypadku wezwanie o  zwrot bezprawnie zachachmęconych pieniędzy swojemu krewniakowi, czy komuś tam.
A skoro dostał awizo, to wiadomo, że jest to powiadomienie tylko, że przesyłka czeka na niego (podobnie jak i na mnie) w urzędzie pocztowym i trzeba ją własnoręcznie, albo przez upoważnionego człowieka odebrać i nie ma żadnego wytłumaczenia brakiem czasu, urząd czynny jest prawie 12 godzin i przez ten czas można znaleźć stosowną chwilę na spełnienie obowiązku odebrania jakby nie było państwowe listu.
Skoro na mnie czeka taki obowiązek, to dlaczego pan Kaczyński ma siebie za człowieka ponad prawem, którego nie dotyczą żadne obowiązki na zwyczajnym śmiertelniku spoczywające?
Czyby Jarosław był nieśmiertelny???????
W każdym bądź razie, ja planuję na najbliższy wtorek wizytę w urzędzie pocztowym na Królewskiej w Krakowie, by nie wyglądać podobnie jak ten, na tym zdjęciu powyżej.
Niestety ani dzisiaj, ani w poniedziałek nie zdążę przed pracą tam dotrzeć, jak pisałam już, jest mi całkiem nie po drodze, muszę poświęcić na to nieco dłuższy czas.

Pogoda nam się podobno robi, dzisiaj nawet słonko zaświeciło, a weekend ma już być całkiem wiosenny
Poczekamy, zobaczymy, osobiście się o tym przekonamy!!!!
Jak a razie życzę chociaż przyjemnego  piątku, o resztę weekendu będziemy się martwić dopiero jutro.