jest! jest!!!! już jest!!!!!!

ONA….WIOSNA…

Ta wyśniona, wymarzona.
Przynajmniej przeze mnie!!!!!

Wczoraj idąc do pracy wypatrywałam jej w moim Parku.
Już widać jej zalążki, już rosną malutkie roślinki, ale jeszcze nie bardzo do fotografowania się nadają, nikną wciąż jeszcze  w ziemi.
Ale przechodziłam przez skwerek niedaleko już mojej przychodni i…..zamarłam.
Sami zobaczcie, nie mogłam tych malutkich listków nie sfotografować.
Zdjęcie jest lekko poruszone, ale to nieznośny  wczoraj miotał tymi malutkimi listeczkami, a niewielki deszczyk je lekko rosił. Pewnie po takiej ,za dwa, trzy dni będą jeszcze bardziej wiosennie wokoło..
Ale wyraźnie robi się już zielono, miód na moje serce.

A chce się żyć !!!!!!

Przyznam, że wyszłam wczoraj z domu  dużo wcześniej, niż planowałam, a to z powodu przeczytanego w Gazecie Krakowskiej artykułu o rozszerzeniu remontu ulic opodal mojego domu. Byłam przerażona, gdy przeczytałam,że z powodu rozszerzenia tego remontu tworzą się ogromne korki, w którym stoją nie tylko auta, ale także i autobusy.
Na szczęście Aleje są wciąż jeszcze przejezdne, być może, że po interwencji władz Krakowa, bo rano podobno i tam było spore zamieszanie, szczególnie w rejonie skrzyżowania Alei Słowackiego  z ulicą Karmelicką i Królewską. Ale jeszcze wszystko przed nami, bo tuż po Wielkanocy niestety Aleje w tym rejonie będą zwężone do jednego pasa i pewnie wtedy będę musiała wychodzić co najmniej 2 godziny przed czasem, żeby na odpowiednia. godzinę trafić.
I ani taksówki, ani Taxify, które teraz od kilku dni nazywa się BOLD, nie pomogą.
Nie wyobrażam wprost sobie tego, jak to będzie wyglądało, bo przecież Aleje są jedną z najgłówniejszych arterii Krakowa, wiodących z południa na północ miasta, bardzo często są i tak  bardzo silnie zakorkowane, zwłaszcza między 7 a 8 rano a potem około 16 popołudniu , gdy ludzie po pracy do domu wracają, a jeszcze gdy zwężą każdą nitkę Alei, będzie tam prawdziwy Armageddon. No ale remont trzeba dokończyć i będziemy z nim jeszcze dobrych kilka miesięcy się męczyć.
Najgorsze jest to, ze teraz przymierzają się do remontu innej głównej ulicy, ulicy  Krakowskiej, który tez ma trwać kilka miesięcy i dojazd do Krakowskiego  Kazimierza będzie bardzo mocno również będzie bardzo mocno utrudniony.
Można tylko współczuć mieszkańcom tej dzielnicy, bo mieszkańcy Bronowic już trochę do rozkopanej ulicy Królewskiej i w związku z tym z licznymi utrudnieniami w objazdach zdążyli się przyzwyczaić, ale i tak wczorajszy dzień dla mieszkańców Bronowic okazał się koszmarem, zastępcze  autobusy stały w bardzo długich  korkach, więc wiele osób ratowało się drogą per pedes.
No ale też nie każdy może pokonywać takie dystanse,spacerując na przykład obładowany zakupami.
Więc są dwa wyjścia, albo używać musisz własnego auta, co też nie jest całkiem dobrym rozwiązaniem, bo dojazd przez objazdy i przez korki staje się naprawdę wielkim problemem, albo….siedzisz w domu i czekasz do września, gdy ten cały bałagan się skończy.
No chyba, że jednak w Magistracie znajda się jacyś mędrcy, którzy coś ciekawego i zdecydowanie pomocnego dla mieszkańców wymyślą. 
Bo niestety u nas w Polsce jest tak, że ktoś wymyśla remont w jakimś  terenie miasta (a najlepiej od razu w kilku miejscach na raz, by jeszcze bardziej wszystko zaplątać), a potem dopiero się wymyśla metody, w jaki sposób ewentualnie zabezpieczać ruch mieszkańcom.
Aż strach pomyśleć, co będzie się działo, gdy w Krakowie przystąpią do zmian w  najbardziej chyba newralgicznym miejscu Krakowa, czyli w rejonie Nowego Kleparza, To akurat jest miejsce, które jak najbardziej nadaje się na wprowadzenie tam nowoczesnych zmian, bezkolizyjnej jazdy, ale zarazem jest  to chyba jeden z najbardziej ruchliwych terenów, oczywiście tamtędy przechodzi główna arteria Aleje, ale nie tylko , naprawdę jest to splot wielkich i małych ulic, które są bardzo obciążone sporym  ruchem.  Chyba ten, kto kiedyś plac Nowy Kleparz budował nie przypuszczał, że w niedługim czasie będzie tam panował prawdziwy komunikacyjny nieład.
Już wiele razy przymierano się do tego remontu, jednak daje się ten problem jest zbyt kłopotliwy,  w ostatniej chwili problem znów upada i jest odstawiany do lamusa..
Ale niestety przyjdzie kiedyś pewnie i czas na poczciwy Krakowski Kleparz, bo coraz większy ruch w tym rejonie i niesamowite wręcz korki sprawiają, że przejazd tamtędy robi się  czasami naprawdę kłopotliwy, a czasami i wręcz niemożliwy. 
Zresztą we wczorajszym wydaniu Gazety Krakowskiej również zamieszczona była wzmianka o  kłopotach  komunikacyjnych, panujących w tym rejonie.
Byleby tylko Unia nas nie odrzuciła, bo  gdy nas zablokuje i nie wyasygnuje dla Polski pieniędzy, może być krucho z remontami  i to nie tylko w Krakowie, ale w całej  Polsce.
A niestety obecna polityka powoduje to, że Unia ma sporo zastrzeżeń, głównie własnie finansowych.
Czyli łatwo nie będzie, ale gdy już to wszystko wyremontują i będzie ślicznie i wygodnie….zaczną jakiś nowy remont, gdzieś znów zrujnują jakąś ulicę i pokrzyżują spokojne życie części mieszkańców Krakowa. I tak już  będzie chyba zawsze…….  Już drogowcy o to na pewno się postarają.
Ale trzeba być dobrej myśli, wszystko co złe kiedyś się kończy.
Pamiętam, jak niecierpliwie  czekałam na koniec remontu mojego Parku, jak tęsknie przez okno wyglądałam,  pilnie obserwując, co oni w tym parku wyczyniają.
No i co? Park mamy już pięknie odrestaurowany, teraz jest remont ulic w pobliżu parku i znów nowy w związku z tym zamęt koło mojego miejsca zamieszkania powstał ,  ale ………… 
Bedze dobrze!!!!.

Szczególnie, że od rana słoneczko już pięknie na niebie świeci, temperatura rośnie z godziny na godzinę, a VIP dzisiaj opuszcza mury szpitalne, by dalszemu leczeniu poddać się już w domowych pieleszach, pod czują pieką lekarza pierwszego kontaktu. 
Przynajmniej te okropne codzienne kroplówki będą mu opuszczone.

Optymistycznie więc spoglądam na ten wtorkowy dzionek, a  pełnię mojego optymizmu i dobrych, pozytywnych myśli przelewam tutaj, na moim blogu, dla Wszystkich przemiłych moich Czytelników.
Wspaniałego, pełnego wiosny wtorku życzę.