złapał katar Katarzynę. (Ewelinę) …. Apisk……

A psik

Noc się zbliża,jutro do pracy trzeba iść,a ja nadal kichająca jestem…..

No cóż, leczony katar trwa tydzień ,a nie leczony aż 7 dni.

Przecież od tego się nie umiera….

To co najważniejsze odleżałam grzecznie.

Ale wyspałam się już na zapas na następny tydzień.

Teraz mogę pomyśleć o pracy….

jako ten Łazarz

I leżę sobie jako ten Łazarz w łóżeczku,popijam herbatkę ze soczkiem malinowym,zażywam Apap i…

wcale a wcale nie jest mi dobrze.

Bo od długiego leżenia tylko lędzwie bolą……

Katar zapycha nos,kicham,kaszlę,w głowie się mąci …..

buuu,chcę byc już zdrowa.

A jednak dzisiejszą niedzielę tez poświęcę na intensywne leczenie.

Jutro wszak poniedziałek i całkiem zdrowa muszę startowac w nową pracę.

No własnie, już wiem na czym ma polegać moja praca w "rybkach"

Porzucę poprostu dział gastronomi i zajmę się windykacją.

A w tym dziale będę panią swojej pracy, i ja jakoś ten dział muszę rozbudować.

Może to i lepiej?

I znów czuję się tam….potrzebna. 

Miła wiadomość.