Nocny gość

Hihi,to nie to,co ktokolwiek mogłby sobie z tytułu wykonceptować,że oto jakiś nieznajomy kochanek odwiedzia mnie w nocy.

Nic z tych rzeczy ( niestety????)

To tylko Monika po papierosa wpada w trakcie nocy i dziwuje się,że mam taki lekki sen,że natychmiast się przebudzam,chociaż trzeba przyznać,że zachowuje się niezwykle cicho.

Kiedyś bomba wybuchająca z wielkim hukiem nie potrafiłaby  mnie obudzić,teraz to juz śpię jak ta mysz pod miotłą.

Najmniejszy ruch mnie budzi……

Skutek tego taki,że już o 3.20 na nogach byłam,gotowa do rozpoczęcia  normalnego dnia.

Koszmar.

Bo co tu robić o tak wczesnej godzinie???

Te senne zawirowania są jednak okropnie męczące.

Ale widać przez to moje choróbsko odespałam już swoje,mam zapasy…….

Posurfuję sobie chwilkę więc po internecie i….

 zrobi się pora wymarszu do pracy.

Pewnikiem właśnie wtedy zacznie mnie sen morzyć,co robić,jak człowiek to jedna przewrotność??

Nie śpi gdy może,a śpiący jest wtedy,jak już pora na trzeźwy realizm.

Nie narzekać !!!!

Nowy oto wstał tydzień.

A do świąt coraz blizej.

No i tej następnej nocy św.Mikołaj już chodzi?

Muszę czuwać,może i mi jakiś prezent przyniesie???   (byłam bardzo grzeczna proszę św.Mikołaja)

Ps z tą grzecznością to chyba z lekka przesadzilam,znowu zrobiłam sobie wagary.

A psik