Smutno mi

 

Popłakałam się wczoraj trochę.

Jakoś bardzo zapadła mi ta awantura w serce.

A pewnie ktoś by powiedział: zostaw nie ma się czym przejmować.

Chyba jednak jestem zbyt wrażliwa.

A może przewrażliwiona??

Najbardziej ubodła mnie chyba ta aluzja do mojej niesprawności.

Dzisiaj obudziłam sie z bólem głowy i…..

z dużą wątpliwością,czy jest sens mojej dalszej  pracy na Żabińcu???

Nie chcę zbyt pochopnie podejmować decyzji.

Muszę wszystko dobrze rozpatrzyć.

A swoją drogą jak pozory mylą.

W życiu nie spodziewałam się  takiej przykrości właśnie  od Łukasza.

No cóż, pieniądze człowieka zmieniają…….

A ja jestem TYLKO  ubogą krewną.   

NERWY!!!!

Praca to tylko nerwy,nerwy,nerwy   ( tym razem u żabek)

Niedługo będe winna nawet za  niedobrych pacjentów !!!!

Ale mnie Łukasz dzisiaj wkurzył.

Tak to jest,jak się samemu nie pilnuje  swoich papierów,potem na kimś swoje frustracje trzeba wylać.

ALE DLACZEGO NA MNIE?????????     

A może ja poprostu do nieczego się nie nadaję?

" Stara,gruba,nieruchawa"-to prawda…………….

Ale nigdy nie wiadomo, kiedy człowiek stanie się mniej sprawny ,Łukaszku!!!!!!

Oby Ciebie to  nigdy nie spotkało :(((

Też kiedyś nie będziesz miał tych swoich trzydziestu paru lat

A wtedy…kto wie….

Postanowienie

Dzisiaj dzielnie postanowiłam  iść do pracy.

Dosyć lenistwa!!!

Jeszcze kicham,jeszcze kaszlę i nos przytkany,ale od czego jest zbawienne działanie antybiotyku??

Przed chwilą wyglądnęłam przez okno.

Jest mokro,pada delikatny śnieżek,niestety z deszczem.

Dziwna to niby-zima.

Ale bynajmniej nie jestem za wielkimi śnieżycami.

Wolałabym,żeby już nic z tego nieba nie padało.

I tym malkonenckim stwierdzeniem zakańczam mój poranny wpis.

Pora się zbierać do  normalnego życia.

św.Mikołaj

Mieszka w Laponi i tej nocy i tego dnia jeżdzi po świecie,żeby wzystkich obdarzyć swoimi prezentami.

A jakie ja mam życzenie do św Mikołaja?

Tylko jedno,ale napewno nie do spełnienia,więc pozostawię go w swoim umyśle.

Może jest za duże do spełnienia,może niemożliwe do spełnienia…..

Może…….

Ech,gdzie minęły te beztroskie,dziecinne lata,gdy człowiek  z bijącym sercem oczekiwał wizyty  św.Mikołaja????

Ps.Mamo,a św,Mikołaj miał takie same buty,jakie nosi wujek Zbyszek…..

Nocny gość

Hihi,to nie to,co ktokolwiek mogłby sobie z tytułu wykonceptować,że oto jakiś nieznajomy kochanek odwiedzia mnie w nocy.

Nic z tych rzeczy ( niestety????)

To tylko Monika po papierosa wpada w trakcie nocy i dziwuje się,że mam taki lekki sen,że natychmiast się przebudzam,chociaż trzeba przyznać,że zachowuje się niezwykle cicho.

Kiedyś bomba wybuchająca z wielkim hukiem nie potrafiłaby  mnie obudzić,teraz to juz śpię jak ta mysz pod miotłą.

Najmniejszy ruch mnie budzi……

Skutek tego taki,że już o 3.20 na nogach byłam,gotowa do rozpoczęcia  normalnego dnia.

Koszmar.

Bo co tu robić o tak wczesnej godzinie???

Te senne zawirowania są jednak okropnie męczące.

Ale widać przez to moje choróbsko odespałam już swoje,mam zapasy…….

Posurfuję sobie chwilkę więc po internecie i….

 zrobi się pora wymarszu do pracy.

Pewnikiem właśnie wtedy zacznie mnie sen morzyć,co robić,jak człowiek to jedna przewrotność??

Nie śpi gdy może,a śpiący jest wtedy,jak już pora na trzeźwy realizm.

Nie narzekać !!!!

Nowy oto wstał tydzień.

A do świąt coraz blizej.

No i tej następnej nocy św.Mikołaj już chodzi?

Muszę czuwać,może i mi jakiś prezent przyniesie???   (byłam bardzo grzeczna proszę św.Mikołaja)

Ps z tą grzecznością to chyba z lekka przesadzilam,znowu zrobiłam sobie wagary.

A psik

jako ten Łazarz

I leżę sobie jako ten Łazarz w łóżeczku,popijam herbatkę ze soczkiem malinowym,zażywam Apap i…

wcale a wcale nie jest mi dobrze.

Bo od długiego leżenia tylko lędzwie bolą……

Katar zapycha nos,kicham,kaszlę,w głowie się mąci …..

buuu,chcę byc już zdrowa.

A jednak dzisiejszą niedzielę tez poświęcę na intensywne leczenie.

Jutro wszak poniedziałek i całkiem zdrowa muszę startowac w nową pracę.

No własnie, już wiem na czym ma polegać moja praca w "rybkach"

Porzucę poprostu dział gastronomi i zajmę się windykacją.

A w tym dziale będę panią swojej pracy, i ja jakoś ten dział muszę rozbudować.

Może to i lepiej?

I znów czuję się tam….potrzebna. 

Miła wiadomość.

Pierścień Atlantów

Ma podobno przynosić szczęście,chronić od skutków komunikacyjnych wypadków,no i noszony na odpowiednim palcu chroni mózg,płuca jelita,nerki,serce.

Nigdy do tej pory o takim nie słyszałam,ale skoro wczoraj dostałam go od Aśki , jako wygraną w jakimś konkursie ,zaczęłam więc go nosić.

Trochę mi przeszkadza na palcu,jako,że żadnej biżuterii nie używam raczej,ale mogę się ewentualnie poświęcić.

Aśka co prawda nosi go "koło siebie",czyli w torebce,ale czy ja wiem,czy on "na odległość" też działa????

Niby twierdzi,że kilka razy ją ochronił od wypadku ,ale…

No dobra,mam go na palcu i juź,ewentualnie będę nosiła tylko na jednym,czyli na tym,na którym się nosi pierścionki zazwyczaj.

Bo nie wyobrażam sobie,jak można nosić pierścionek np. na kciuku???

(wtedy działa na mózg podobno,hmmmm,może głupią  przez to nie zostanę???)

Póki co ,jestem narazie piekielnie przeziębiona,fachowo nazywa się to zapalenie górnych dróg oddechowych.

I chętnie poleżałabym sobie w ciepłym łożeczku,ale niestety dzisiaj moja kolej na sobotni dyżur w przychodni.

A potem jeszcze wybieramy się z Aśką na Targi zdrowia,urody i niezwykłości.

Oczywiście, o ile będę miała na to siłę,bo to choróbsko coraz bardziej mnie "pożera"

Nawet papierosy jakos mniej mi smakują…..

Dosyć kapryszenia.

Do pracy marsz.     

ŻNIWA

Czasami ma się odczucie,że sprawa o której komuś opowiadasz nie dotyczy nas,chociaż właśnie dotyczy

Tak właśnie odczuwałam to wczoraj,gdy chwaliłam się swoją pierwszą emeryturą.

Ja i na emeryturze ???

Niemożliwe.

Nadal jestem piękna,młoda,silna,pełna werwy życiowej…..

Tylko,że to się juz nie wróci.

Jest czas siewów  i czas żniw.

Ja już pomału muszę zacząć zbierać plony swojego życia.

W każdym wymiarze,te pozytywne ( np.różne doświadczenia życiowe),czy te mniej pozytywne(wszelakie dolegliwości zdrowotne).

I muszę się z tym pogodzić,czy mi się to podoba, czy nie.

A wcale mi się nie podoba,że wkraczam w tzw jesień życia,bo ciało może mdłe,ale dusza ciągle młoda pozostaje…….

Dobrze chociaż,że mam tą dodatkową pracę,nie wyobrażam sobie nudnego siedzenia w domu i snucia się bez sensu z kąta w kąt.

A teraz już rozumiem to,co kiedyś powiedziała mi Majka,gdy też na emeryturę przeszła.

Że ma odczucie,że już nic ciekawego w życiu jej nie spotka.

Ja też tak zaczynam odczuwać.

Więc uciekam w pracę,żeby chociaż na chwilę ten czas zatrzymać……

STĄD AŻ DO NIESKOŃCZONOŚCI……