Schody,schody schody…..
ruchome……
Straszna przygoda mnie dzisiaj spotkała w Tesco.
Pojechałam tam (na szczęście) z Magdą.
Jedziemy schodami ruchomymi w górę,trzymam wózek,dojeżdżam już do góry,mam wypchać wózek, a tu blokada.
Pcham,pcham ,wózek ani drgnie,a wręcz przeciwnie, pcha mnie do tyłu z niemiłosierną siłą.
Oczywiście nie wytrzymałam konkurencji i runęłam do tyłu jak długa.
Na szczęście za mną jechało dwóch panów,którzy podskoczyli i mnie podnieśli,bo wózek już zaczał się cofać i z trudem Magda go wypchała z tej nieszczęśnej taśmy schodów.
A gdybym tam była sama,tak jak kiedyś????
Strach pomyśleć nawet.
Przecież takie schody powinny mieć jakieś zabezpieczenienie,możliwość wyłączenia ich w takiej sytuacji…
Każdemu może przecież to się zdarzyć!!!!
Byłam tak roztrzęsiona,że nie kupiłam kilku rzeczy,które planowałam.
No cóż,prędko do Tesco pewnie nie pojadę….


