Moje noce……

Może i obiecująco  brzmi tytuł mego wpisu ,ale nic tam niestosownego nie będzie ( blog nie jest dostępny dla osób powyżej 18-stu lat- hihi)

Czasami bywają spokojne,prześpię je całe i całkiem wypoczęta rano wstaję,gotowa do pracy.

Czasami bywają takie, jak ta ostatnia,poprostu koszmarna,co godzinę się budzę,wstaję do toalety,wstaję na papierosa,cała spocona..

Chyba będę musiała jakis lufcik w oknie na noc sobie zostawiać,bo kaloryfery grzeją jak oszalałe,nie można się ich dotknąć,takie są gorące,a nie mam możliwości ich przykręcenia…

Nie muszę chyba pisać o skutkach takiej nocy,wstałam taka zmęczona,jakbym wogóle nie spała,głowa ciężka jak z ołowiu,a przedemną bardzo długi dzień pracy.

I co gorsze żadnego widoku na porządny wypoczynek w sobotę czy w niedzielę-w sobotę niestety pracuję,(a będzie ruch w przychodni,bo ……

zanosi się na jakieś szkolenie,więc sporo osób będzie mi się tam kręciło),a w niedzielę….uroczystość rodzinna-chrzciny Jaśka,więc też będę cały dzień na nogach.

Nie,nie narzekam,bo spotkanie z Jaśkiem,no i z rodziną to czysta przyjemność,tylko,że nieco męcząca….

A potem znów przedemną tydzień z wcześniejszym wstawaniem,przed godziną 5-tą rano….( jadę na 7-mą do Kalmara)

Tak więc długo sobie poczekam na błogie lenistwo ……

A tak naprawdę to chyba sobie w trumnie odpocznę,bo narazie na nic ciągle ,już zwyczajowo, nie mam czasu.

Ba,żebym chociaż jakiegoś majątku się dorobiła,nic z tego,pieniądze przelatują mi między palcami,ciągle jakieś wydatki i wydatki.

A zresztą,pieniądze są po to,żeby je wydawać.

Dobrze,ze narazie je mam…

Nie duże,ale zawsze mogę sobie czasami jakiś kaprysik spełnić – a potem żałuję oczywiście,po co wydałam te pieniądze.

No cóż ,trudno jest zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko.

Coś za coś.

No to idę zarobić na to ciasteczko ( czytaj boczuś).

HIHI.

Miłego dnia.