PRZED NOCĄ……

UFF KONIEC BARDZO PRACOWITEGO DNIA !!!

Bardzo brzydkiego dnia.

Leje jak z cebra.

Jak na filmie "Deszczowa piosenka"

Dobrze,że miałam zapewniony powrotny  transport pod sam dom dzisiaj,bo nie wiem,czy nie skończyło by się to katarem.

Parasol na dzisiejszą ulewę to za mało.

Zwłaszcza, jak z parasola pod wpływem wiatru robi się nagle…spadochron.

Tak było właśnie w południe,jak szłam do Kalmara.

I jeszcze te kałuże, rozbryzgiwane przez przejeżdżające auta…

No nic,niech tam sobie pada za oknem,na szczęście mnie jest sucho i ciepło i zaraz sobie pójdę do łóżeczka słodko spać.

Może jutro będzie lepiej??????

DOBRANOC   

ku wieczności…



Ale leci ten czas.


Dopiero co pisałam,że jest środa,środek tygodnia,a już mamy następny taki dzień.


Następny i następny i następny i……..


Pędzimy ku wieczności i nawet pewnie sami nie pojmujemy,jak szybko ją osiągniemy…


To po co te wszystkie wysiłki,postanowienia,


zobowiązania,jak i tak wszystko niebawem to się skończy???


Pesymizm dopadł mnie dzisiaj rano pod prysznicem,pewnie i pogoda, jakaś taka łzawa ma na to wpływ….


No i tak,znów kolejno najpierw Żabiniec,potem Kalmar,za tydzień odwrotnie…monotonia.


Ale dalej wytrwam…….


W tym pędzie ku wieczności,w tych codziennych trudach,zobowiązaniach i postanowieniach……wytrwam.


We mnie duch ochoczy,chociaż ciało mdłe…


Pędzę,poddaję się zawirowaniom kosmicznym i gnam.


Miłego dnia.