Kobieta upadła

Schody,schody schody…..

ruchome……

Straszna przygoda mnie dzisiaj spotkała w Tesco.

Pojechałam tam (na szczęście) z Magdą.

Jedziemy schodami ruchomymi w górę,trzymam wózek,dojeżdżam już do góry,mam wypchać wózek, a tu blokada.

Pcham,pcham ,wózek ani drgnie,a wręcz przeciwnie, pcha mnie do tyłu z niemiłosierną siłą.

Oczywiście nie wytrzymałam konkurencji i runęłam do tyłu jak długa.

Na szczęście za mną jechało dwóch panów,którzy podskoczyli i mnie podnieśli,bo wózek już zaczał się cofać i z trudem Magda go wypchała z tej nieszczęśnej taśmy schodów.

A gdybym tam była sama,tak jak kiedyś????

Strach pomyśleć nawet.

Przecież takie schody powinny mieć jakieś zabezpieczenienie,możliwość wyłączenia ich w takiej sytuacji…

Każdemu może przecież to się zdarzyć!!!!

Byłam tak roztrzęsiona,że nie kupiłam kilku rzeczy,które planowałam.

No cóż,prędko do Tesco pewnie nie pojadę….

Mam złe wspomnienia

nie ma jak w niedzielę

I chociaż pogoda jakaś niemrawa,to jednak niedziela jest fajnym dniem.

Lubię ją też i dla mojego serialu "Na dobre i na złe",bo chociaż nieco przesłodzony,bo gdzie w takich czasach ,które teraz istnieją, są  tacy wspaniali ludzie, jak w szpitalu w Leśnej Górze,ale ma tak sympatyczną obsadę i porusza problemy "życiowe" bliskie każdemu z nas.

No i sama czuję te "szpitalne klimaty", jeszcze trochę wspomnień po mojej pracy w szpitalu pozostało…..

W naszym  szpital u też panowały raczej rodzinne stosunki……

Wogóle mam trochę za mało czasu,by oglądaćTVP,ograniczam więc się  do oglądania  trzech seriali :własnie"Na dobre i na złe"."Klan" i oczywiście "M-jak miłość".

Te dwa ostatnie nagrywam sobie na video,jako,ze najczęściej są w czasie,gdy pracuję,oglądam więc je sobie w wolnej chwili-czasami jako "maraton seriali".

Sobota i niedziela wiec pozostaje mi do oglądania TVP,ale wtedy tyle różnych rzeczy mam do zrobienia….

Wczoraj ogladnęłam na moim nowo założonym DVD "Dziennik Bridgest Jones- w pogoni za rozumem"

No i proszę,dziewczyna przebojowa i chociaż nieco "pulchna" raczej na brak męskiego towarzystwa narzekać nie może.

Ech..życie..też kiedys miałam te 32 lata…