O N A

Pola wiosną  Claude Monet

Przyszła wczoraj wieczorem,około 19.30.

Przyszła i zaszyła się skutecznie gdzieś w pustych koronach drzew.

Przyszła i mami nas obietnicami,które schowane sa gdzieś głęboko pod ziemią,pod skorupą pozostałego śniegu,

Przyszła i chłodzi nas zimnym powiewem wiatru.

Przyszła i straszy szarocią skłębionego nieba,przez które gdzie niegdzie przebijają się nieśmiało promyczki słońca tak delikatne,że nie mogą jeszcze ogrzać naszego spragnionego ciała.

O  N  A   –  W  I  O  S  N  A

Przyszła cichutko,bez rozgłosu i przycupnęła sobie koło nas.

Rozbrzmiewa porannym śpiewem ptaków,bo coraz wcześniej jasność ogarnia naszą rzeczywistośc,coraz dłużej ta jasność trwa,do co raz późniejszych godzin….

I raduje nas,bo chociaż narazie gości tylko w kalendarzu,gości już i w naszych sercach.

I teraz z tęsknotą będę wypatrywała pierwszch,malutkich pączków na krzakach,będę patrzyła,jak nieśmiało rozrasta się w zieleni

 i w  żółci pierwszych kwiatów forsycji

Będę czekała….

z niecierpliwoscią……

Bo to moja naukochańsza pora roku.

ONA – WIOSNA