P T Y Ś

A  JA SIĘ NIE DAŁAM !!!!!

JESTEM LEPSZA OD PANA W.

zawsze to mówiłam.

p.Marzena dzisiaj w pracy kusiła pysznymi ptysiami z budyniem……..

Wiesio uległ pokusie,ja dzielnie się trzymałam……..

Wiesio ma jakąś specjalną ,ale dziwną teorię odchudzania.

Twierdzi ,że za miesiąc udowodni mi,że schudł 10 kg nie jedząc tylko kolacji ( ale po drodze wcina kanapki,grysik-słodką chwilkę no i np,ptysia)

Ano zobaczymy,w końcu to jego sprawa,ja tam będe pilnowała własnego nosa.

Ale z doświadczenia wiem,że tylko rezygnacja z kolacji to stanowczo za mało.

Ale "up to You" jak mawia moja Ciocia Jutta.

Każdy robi jak mu wygodniej.

Dzisiaj miałam jednak stanowczo za drogi obiadek -za 14 zł dostałam plasterek duszonej piersi kurczęcia i kilka płatków gotowanej marchewki,kilka kwiatów kalafiora i brokuł.

Ja takie danie przygotowałabym powiedzmy za 5 zł.

Ale za luksus tego,że Ci gotują i pod nos poddają trza niestety płacić.

Muszę jednak zmienić ten mój sposób żywienia się,bo  takie jedzenie jak dzisiaj prędzej odchudzi mój portfel,niż mnie samą.

A NA KONIEC MI POZOSTANĄ TYLKO DZIURAWE KIESZENIE.

najtrudniejszy pierwszy jest krok

A potem już jakoś leci.

Wczoraj nie złamałam się,o nie,nie mogę być gorsza niż pan W.

Nawet gorzka kawa nie jest taka najgorsza.

Ale przyznam,że wieczorem głód mi bardzo

dokuczał,ale  wytrzymałam i się nie dałam.

Postawiłam na rybki,chude mięsko,jarzynki, biały ser,owoce i soki.

Tak więc menu bardzo urozmaicone…..

Żadnej nudy.

Idę walczyć dalej….

A może opracuję  super dietę-cud,kto wie???

DLA  POTOMNYCH……