rodzinny dylemat

Robiłam dzisiaj zdjęcie klatki piersiowej pacjentce, która juz miała skierowanie do Domu Starców.

Przyszła ze swoja synową, tak wyglądało przynajmniej, sądząc z oschłości, jaką okazywała jej ta młoda osoba.

Przykro mi się zrobiło.

W pewnym sensie ta   młoda kobieta pomagała swojej teściowej rozbierać się, ubierać,ale widac było  na

jej twarzy chęć jak najszybszego pozbycia się   niewygodnej dla niej osoby z domu.

Tak jak wystawia się niepotrzebny mebel, tak odstawia się teściową do domu starców i sprawa załatwiona.

Może ją raz, albo razy tam nawet odwiedzą, ale ile obowiązków spadnie młodym z głowy???

A ta biedna, stara kobieta , oddzielona od najbliższych, najpewniej  w krótkim czasie przeniesie się do tego innego, lepszego świata, bo już wszystko, co miała zrobić w zyciu, dokonała, już nic  jej przecież nie pozostało.

Może jestem niesprawiedliwa, nie znam wszystkich motywów poczynań tej rodziny.

Może rzeczywiście ich matka to stara, schorowana osoba, której nie są w stanie zapewnić odpowiednich warunków zyciowych?????

Może rzeczywiście oboje pracują i nie mogą dużo czasu poświęcić??

Ale jednak straszne jest to, że ta stara, zmęczona juz życiem kobieta, byla taka pogodzona ze swoim losem, taka smutna, chociaz łagodność malowała się na jej twarzy.

Jak manekin poddawała się wszystkim zabiegon, bez najmniejszego oporu, taka obojętna…….

Straszne są takie życiowe dylematy, gdy człowiek staje się nagle nikomu nie potrzebny, a z drugiej strony przeszkadza.

Obym nie doczekała…..

plan na wieczór

Mimo, że nie byłam dzisiaj na tej  planecie 581-c , głowę mam taką, jakbym własnie stamtąd wróciła.

Nie wiem, co tego przyczyną  jest.

Czy tak dużo wpisów ( no trochę ich było),  czy może ciśnienie do kitu.

Zawsze na coś trzeba winę zrzucić.

A dzisiaj czeka mnie jeszcze robienie tiramisu.

Ale tym razem nie dla Pana K.  😦

Trudno, musi obejść się ze smakiem.

Nie mogę napisać nic więcej o tym moim zamierzeniu, bo zaraz niektórzy nazwą mnie LIZUSEM

A ja poprostu tylko lubię niespodzianki robić.

I już !!!!!

Mam nadzieję, że ktoś jutro to doceni i się ucieszy.

Ot tak, bez  żadnych podtekstów to robię.

Już taka poprostu jestem….i się nie zmienię………

kosmiczna odyseja


To drzewo takie piękne, jakby malutkie płateczki śniegu go pokryły.


Ale przy tym takie bardzo wiosenne.


Uwielbiam te kolory wiosny.


Ostatnio odnaleziono nową planetę, którą nazwano planetą  581 c.


Jest ona oddalona od naszej poczciwej ziemi  „tylko” 20,5 lat świetlnych i prawdopodobnie ma klimat najbardziej zbliżony do naszego, ziemskiego.


Co prawda nie można jeszcze było ustalić typu otaczającej jej atmosfery, ale najprawdopodobniej panują tam temperatury pomiędzy 0 – 40 stopni Celsjusza.


Jeden problem to to, że 581 c  ma bardzo małą orbitę, po której się porusza i rok świetlny wynosi tam tylko 13 dni.


Okropie szybko by się człowiek na takiej planecie starzał, ale za to jaki byłby długowieczny……


Kto wie, może niedługo przeniosą część naszego życia na ową planetę, np. będziemy jeździć tam na wspaniałe, egzotyczne wakacje….


Albo rano, zamiast do własnego auta, będziemy wsiadać do własnej rakiety i pojedziemy do swojego biura na 581c????


Na szczęście ja tych czasów nie doczekam, mam lęk wysokości i boję się podróży samolotowych, a co dopiero takich kosmicznych wypraw.


Wsiadam więc do poczciwego autobusu lini 164 zaraz  i jadę do swojej przychodni na poczciwy i całkiem ładny Żabiniec.


Stanowczo o wiele bliżej…….


I podróż nie jest taka męcząca…..


PS.A swoją drogą ciekawe, jak wyglądałaby wiosna na takiej 581c?????