dmuchana ryba

 

 

Wiedziałam, że dzisiaj u rybek ciężko będzie, ale żebym musiała biednemu szczupakowi pod ogon dmuchać, żeby opowiednie rozmiary i kilogramy przybrał, to niewiedziałam.

Oj Rafał, Rafał, zejdź na ziemię.

Rafał to jeden z naszych nieco nowszych przestawicieli.

Został nim jakieś 2 miesiące temu i barrrrdzo się stara.

I chwała mu za to, ale nie może żądać rzeczy niemożliwych.

Mamy taką rybę, jaką mamy i nic się  zmienić nie da.

A co on tam komuś naobiecywał, to już jego sprawa.

Kiedyś jeszcze za te obiecanki naleje mu się za kołnierz, oj naleje….

Bo wszystko trzeba z rozmysłem robić.

A zresztą nawet w hurtowni może czegoś zabraknąć, albo może byc niekoniecznie dokładnie takie samo, jak sobie klient zażyczy.

I chociaż nasza firma przodem do klienta  się ustawia, to jednak czasami nie wszystkie wymysły spełnić można.

Ja już  się tego nauczyłam – wszak tu niedługo już mi 2 lata minie.

I nie jedno widziałam i nie jedno słyszałam  :-))

A co najwaqżniejsze nie jedno przeżyłam i nieraz popłakałam gorzkimi  łzami…….

Ale przecież na błędach człowiek się uczy.

Wszystkiego po kolei zresztą.

PRACY TEŻ !!!!!!!!!!!!!!!!!

 

optymistycznie mimo wszystko….


A wiosna szaleje, szaleje.


Aż kusi biegać z tym aparatem, tyle piękna na tym świecie.


Tylko szkoda,że tak mało mam na to czasu.


Ale już niedługo tyle wolnego będzie przed  nami i tyle okazji do fotografowania, same rodzinne imprezy mnie czekają przecież.


Najbardziej cieszy mnie, że może w końcu się wyśpię, w ostatni weekend nie udało mi się, szczególnie z soboty na niedzielę, gdyż aż do czwartej rano gralismy w karty.


Oj to już nie te czasy, gdy nieprzespana porządnie noc nie pozostawiała ani śladu……


Znów narzekam……. a obiecałam sobie, że mój blog będzie radosny !!


Toteż radośnie idę sobie dzisiaj do pracy  –  u rybek będzie jej dzisiaj sporo, ponieważ Gabrysia, moja zmienniczka, dzisiaj ma urlop, czeka mnie podwójna zatem praca.


Ale wcale się tego nie boję, dam sobie radę, zdolniacha jestem !!!


Zresztą  planuję przyjść tam godzinę wcześniej, niż zazwyczaj, no i mogę zawsze wypić te 5 kaw na pokrzepienie ducha i ciała .


Szczególnie, że będzie dzisiaj okropnie spokojnie, wszystkie szefy wyjechaly sobie na rybne targi do Hamburga, nikomu  nie będę przeszkadzać i radio będę mogła mieć włączone na full..


Przecież przyjemniej słuchać fajnych audycji, niż tego biurowego ple ple ple..


Sama radość !!!!!


No to uciekam….