ach ta wiosna

 

Właściwie to co ja mam z tej wiosny??

Chyba tylko to, że oko cieszy, gdy spaceruję po wsi.

Ale to jest tylko mgnienie oka, resztę przesiedzę w budynku.

Oj, pojechałabym sobie gdzieś tam daleko i porządnie wypoczęła……

Narazie moja wiosna to sen, praca, sen, praca itd…….

I nic się chyba w najbliższym czasie nie zmieni.

Z wyboru !!!!

dłuuuugi czwartek

Marzenia czasem się spełniają.

Ale tylko te, które są przewidywalne.

Jak np. nadejście wiosny.

Jest coraz cieplej ( ale całkowicie jeszcze z kurtka zimową nie pożegnałam się, ranki bywają chłodnawe jednak),

jest ślicznie i kolorowo.

Wprost bajecznie- zielone listki, zółte forsycje i białe od kwiecia owocowe drzewka.

Aż szkoda, że w sobotę  też będę pracowała.

No tak, niektórzy pracują, inni się integrują w Zakopanem – mnie nie zaproszono.

Ale i tak  nie mogłabym jechać, w sobotę muszę być w przychodni, bo przyjeżdża doktór " od kręgosłupów".

Znaczy się jeszcze przedemną nieco pracowitych dni.

Dopiero jestem na półmetku tygodnia.

Odbiję sobie to wszystko w następny weekend.