w drodze do Kalmara….


Były takie piękne (zwłaszcza ten fioletowy) Nie mogłam się oprzeć, żeby chociaż aparatem z telefonu ich nie uchwycić…….


a tak apropos znów minął jeden dzień.


Znów lało jak z cebra, ale na szczęście tym razem byłam uzbrojona w parasolkę.


To prawda co mówią, parasol noś nawet przy pogodzie 🙂

poniedziałkowe kwiatki

                             

                                                  32 D D K S C Z

I chociaż może dzisiaj pogoda niezbyt optymistycznie nastawia, to mamy przed sobą  poniedziałek, tak kolejny poniedziałek, zapowiadający  czas pracy przed nami ( przedemną napewno).

Dosyć wypoczynku, popracowac trzeba, ale optymistyczne jest  to, że tym razem weekend znowu wcześniej nieco się zaczyna, czyli tydzień trwa defacto tylko trzy dni, potem ewentualnie jeszcze pozostaje piątek, problematyczny , bowiem podobno u żabek zrobili nam wolne, w Kalmarze napewno się nie upiecze…

Nie, nie zrozumcie, że leniem jakimś jestem, ja …uwielbiam pracować, ale czasami i odpoczywać też.

Najchętniej na te kilka dni wyniosłabym się na wieś, co jest zupełnie niemożliwe, miałabym takie krótkie wakacje, ale zawsze niestety jest jakieś ale….

Trudno, spędzę te kilka dni wg, swojego własnego modelu, a na wakacje nieco jeszcze poczekam.

Niestety pobniosłam okropną klęskę w swojej jednej wiosce, całe moje wojsko w czasie napadu poległo, mam spore straty i muszę teraz  przyłożyć się do tworzenia  wojska prawie ze od nowa.

W drugiej wiosce moja wojska też zostały wysłane na wojnę, najchętniej bym je cofnęła, niestety nie jest to możliwe – dotrą tam dopiero jutro i pewno znów nie wrócą…….

I po co mi to było?? no po co?? A wyznawałam do tej pory pokojowe współistnienie w Plemionach i..licho mnie podkusiło.

Bylebym tylko tego wojowniczego nastroju nie przeniosła w swoje realne zycie.

Wczoraj powysyłałam zaproszenia do koleżanek i kolegów  na naszą imprezę, czyli zrobiliśmy następny stumilowy krok w sprawie.

Akurat może dobrze się składa, że będę miała te kilka wolnych dni, będę miała czas na wymyślenie oprawy artystycznej imprezy.

A wszystko musi być jak zwykle na tip – top. Na szczęscie nie jestem w tym temacie odosobniona, jeszcze kilka osób pomyśli, jak rozweselić to całe towarzystwo – ale wszystkie okolicznościowe wierszyki oczywiście, jak co roku, pozostają do ułozenia przezemnie.

A teraz już powracam do chłodnej i ponurej ( za oknem) rzeczywistości i zaczynam się szykować do pracy.

I znów dylemat – jak się ubrać, żeby najpierw nie zmarznąć, a potem nie przegrzać???

Miłego tygodnia moi Kochani i przyjemnego poniedziałku, oby  nieco nam się nieco rozszonecznił  !!!!!

 

Ps. Ale w rankingu blogowym spadłam na łeb, na szyję, dopiero jestem na 746 pozycji, SZOK !!!!