czwartkowe popołudnie

 

 

Zmieniły się nieco plany na jutro, tzn. rano będę pracować w przychodni, a popołudniu u rybek, a potem…balanga, a jednak, nie ominie mnie.

Dzisiaj pogoda nieco zelżyła, deszczyk fajny kropi, oddychać można pełną piersią ( w rzewczywistości i i w przenośni).

Lubię takie wieczory, zwłaszcza gdy następują po wielu dusznych dniach.

I dzisiaj deszczu nie odczarowuję , niech sobie kropi dzisiaj, byleby jutro sobie odpuscił, bo jutro świętujemy !!!!

ach te maki….

 

                                                                   22 D D K S C Z

 

Łąki na wsi są tak bardzo kolorowe, ale te fioletowe maki są poprostu przecudne.

Dzisiejszy dzień w Kalmarze powinien też być spokojny, chociaż czuć pewne napięcie przed jutrzejszą imprezą – 40- sto lecie szefa czyli Marcina.

Wczoraj wnoszono już do kochni wszelakie wspaniałe wiktualy, pęta kiełbas, żeberka, karczki i inne mięsiwa, które nasz nieoceniony kucharz Wiesio wczoraj peklował i przygotowywał na jutrzejszą ( ? ) ucztę. Dobrze, że  nie byłam  tam wczoraj popołudniu , bo ślinka pewno znów by leciała, a żołądek z głodu obracał się wokół własnej osi.

Przyznaję, jestem łakomczuchem , a widoki takich smakołyków niestety nie sprzyja odchudzaniu.

Zresztą, co mi tam ,jaka się taka urodziłam, taka umrę.

Coraz bardziej widzę, że to całe moje odchudzanie to walka z wiatrakami – ciągle są jakieś pokusy, którym trudno się oprzeć, a to jakieś barbecue, a to czyjeś urodziny, a w końcu i sama letnia pogoda kusi na ochłodzenie sie jakimiś lodami.

Tylko szkoda już tego, co osiagnęłam, stąd mam wewnętrzne opory.

Trzeba znależć tzw, złoty środek, tzn na codzień pozostaję przy swojej diecie, a od czasu do czasu, ale naprawdę przy specjalnych okazjach, pozwalać sobie będę na pewne ustępstwa.Ale tylko p e w n y m !!!

Niestety słodyczom stanowczo dalej mówię S T O P !!! ( a lody ????)

Zresztą prawdopodobnie i tak nie będe na Marcinowym jubileuszu, albowiem oczywiście jak zwyklę…pracuję, w piątek do 19 przecież będe na Żabińcu……

No właśnie, apropos pracy, to już najwyzsza pora zacząć się pomału zbierać do niej, bo przed wyjsciem sporo mam jeszcze do zrobienia wokól siebie.

No to cześć.