jak u Mickiewicza

 

……wtenczas wszyscy siedli i chołodziec litewski milcząc żwawo jedli………….

Hm, pychotka, też bym chciała być w Gdańsku i takie pyszności zajadać.

Ale cóż, tymczasem ja siedzę w Krakowie i chłodzę się wiatraczkiem, z nieba żar się leje, ale całkiem nieźle mi się dzieje.

Grunt, że pomyślne wiadomości znad morza do mnie dotarły, reszta jest…milczeniem ( tęsknotą???)

Hę………

PÓŁDNIA….

 

                                                                  28 D D K S C Z

  

 

Troche dziwny znów dzień pracy, tylko popołudniu, no chyba, ze mnie za jakąś godzinę na sile ściągną do żabek,wtedy powiem, że mam pecha, ponieważ jestem pod telefonem.

Dzisiaj następny gorący dzień.

I tęskny dzień, bo Kaziutek pojechał daleko, daleko ,bo aż nad morze i pewno nie prędko stamtąd wróci.

Trudno, potęsknię trochę ( może i on trochę też???)

Pocieszające jest to, że przed nami znów dwa nastepne dni odpoczynku, juz pełne, bez pracy na pól gwizdka.

A jednak jestem leniuchem !!!!