zasadnicza różnica

Czym się różni karaś od karpia?

No różnica jest zasadnicza, tylko w katalogu, na moje nieszczęście , tak blisko siebie są, czym wprowadzają mnie w dodatkowe stresy.

Ale na szczęście wszystko się wyjaśniło.

A żeby nie było mi tak lekko, po przyjściu do domu czekał na  mnie  w skrzynce pocztowej rachunek telefoniczny TELE-2  i dodatkowo podwyżka ( co prawda niewielka, ale zawsze) za ubezpieczenie.

Nie ma nic gorszego, niż rachunki do zapłacenia , które są odbierane w poniedziałek wieczorem.

Ale takie jest życie ( oczywiscie niesprawiedliwe), jednym sypie pieniądze z rękawa, a innym odbiera od ust.

to na pocieszenie wkleje sobie kwiatka :

 

zaplątany tydzień

                          

                                        18 D  D K S  C  Z

 

 

No dobrze, zgadzam się, zaczynamy znów tydzień, tzn długi tydzień i okropnie dla mnie pomieszany tydzień, co dwa dni inaczej pracuję : poniedziałek i wtorek rano u żabek, popołudniu u rybek, środa, czwartek rano u rybek, popoludniu u żabek, piątek rano u żabek popoludnu u rybek i uwieńczenie tygodnia, czyli sobota (dodatkowa zapłata za zdjęcia??) w sobotę u żabek.

A w przyszłym tygodniu przechodzę na inną zmianę, czyli cały tydzień popołudniu u rybek.

Uff, poplątanie z pomieszaniem, a wszystko to  jest zasługą mojego kolegi Jarka, którego grafik w podstawowej pracy nagle został zamieniony, a że jestem elastyczna w grupie m u s i a ł a m  się dostosować, a przyznam, że wcale mi się to nie podoba, bo nieco komplikuje mi to moje układy w pracy u rybek ( miałam ułatwione dojazdy i rano i wieczorem – teraz muszę kombinować od nowa)

Ale cóż mam robić, ja mały pionek w wielkiej machinie????

Muszę sobie tylko odpowiedni grafik wywiesić nad łóżkiem, żeby mi się każdego dnia nie plątało, o której godzinie  mam wstać i gdzie mam jechać.

Trochę to jest denerwujące,ale pewne urozmaicenie tygodnia doda mu rumieńców – zawsze jakieś dobre strony w złej passie można ( a nawet powinno się) dojrzeć, prawda????

Ten tydzień będzie niestety męczący, jeżeli chodzi o pogodę, zapowiadają i upały i burze, znów urozmaicenie, tylko te burze nieco mnie przerażają, bo jak mnie złapie taka w drodze z lub do kalmara, to co ja zrobię na tej pustej szosie, chyba skoki pomiędzy piorunami uskuteczniać będę??

A teraz już dosyć utyskiwania na marny los i pora zabierać się do życia normalnego, trzeba trochę pozarabiać na te codzienne wydatki i  tą dziurę budżetową jakoś załatać.

Miłego tygodnia moi mili i milego ( a nie szewskiego) poniedziałku zatem życzę wszystkim i……znikam

 

PS.Ja to mam skoki, teraz z 814 miejsca  rankingu na blogu skoczyłam na 639 ciekawe, czy to był skok kangura????