kilka łupni

Ale dzisiaj mi się nie działo w moich plemieniach, dostalam kilka łupni i to aż na dwóch światach.

Taka jedna sąsiadka na szóstym świecie w przeciągu pól godziny zdążyła mnie "odwiedzić" coś 5 razy i przyznam, że nieco mi łupu odebrała,a niech jej tam.

Trochę nie miałam czasu tam zaglądać (wszak pracuję!),więc dlatego takie komsekwencje poniosłam.

Potemb bylo już lepiej, bo pozbyłam się na czas  surowców do przyjaciela, ale  i tak ich nie dostalam spowrotem, ale przynajmniej wrogowi nie oddałam.

Może jak zobaczy, że nie ma co łupić wreszcie odemnie się odczepi???

Kurcze, nie umiem przegrywać, kosztowało mnie to wiele nerwów, chociaż przecież to tylko gra.

No cóż, w pewnym wieku nie powinno się porywac z motyką na słońce!!!

Malwy

  

   

I jak tu się takimi nie zauroczyć????

Sielski iście widok.

Rosną u sąsiadki , ma ich cały ogród, w wielu kolorach.

Wczoraj zakradłam się , ale tylko na obrzeże ogrodu sąsiadki, z duszą na ramieniu, bo mają dużego  psa, który lata luzem i porobiłam kilka zdjęć malw, będę je  tu kolejno dodawała.

Trudno, "zawód reportera" wymaga czasami nawet ryzyka narażenia uszczerbku na zdrowiu ( myślę o ewentualnym pogryzieniu ) – na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Dzisiaj też pójdę do pracy zaopatrzona w mój aparat fotograficzny, napewno znów znajdę jakieś śliczne obiekty do  utrwalenia.

Oglądałam wczoraj swoje pierwsze zdjęcia i te obecne – porównanie wypadło na korzyść tych ostatnich, cóż, nieustanny trening  czyni mistrza….

A teraz pora zamknąć już  internetowe drzwi i popatrzyć nieco realniej na świat, nowy , prawcowity dzień właśnie się zaczął….