UFF jak gorąco

                                               

                                                            12 D D K S C Z

Niedziela dopiero się zaczyna, a tu taki zaduch…..

JAK TU PRZYJDZIE WYTRZYMAĆ DO WIECZORA???

Szczególnie, że mój wiatraczek kaput całkowicie.

Właściwie to szkoda, ze nie udało mi się przenieść tego spotkania na wrzesień- wczoraj spotkałysmy się z Muchomorkiem na spacerku, Jaś co prawda spał smacznie, ale po chwili obudził się i tak żałośnie płakał, że Basia musiała szybciutko z nim do domu iść – no i znowu nic nie ustaliłyśmy w sprawie spotkania.

Oj, na żywioł w tym roku pójdzie, na żywioł, za mało już czasu mamy na cokolwiek a i zapału do pracy obydwie tez nie mamy, ja ciągle zajęta pracami , Basia zajęta pielęgnowaniem wnuka,

oj czarno to jakos widzę……

Ale najważniejsze nie załamywać rąk i ratować co się da, a nasze krakowskie spotkania zawsze słynęły z niesamowitego przygotowania i przez to świetnej zabawy.

Tym razem musi być podobnie, aby żal było tym, co do nas nie przyjadą……

No to do roboty, trzeba zabaw fajnych parę znależć, wierszy kilka ułożyć……

Wszak dzisiaj mam sporo wolnego czasu.