BUBEL

Właśnie oddałam bubla w prezencie Orangowi.

Lepiej nie mieć komórki, niż mieć taką, która wprowadza człowieka w stresy.

A ta ostatnio nie tylko, że wieszała się włączaniu – ekran powitalny albo nie pokazywał się wogóle, albo pokazywał się po dłuzszej chwili, to od kilku dni wieszała się już całkowicie, pokazywała co chwilę komunikaty typu "KARTA SIM NIE GOTOWA"," WŁÓŻ KARTĘ SIM", "BRAK DOSTĘPU", "DOSTĘP OGRANICZONY"  itp.

Wybrałam się więc dzisiaj do Salonu Orangu, tego głównego w Krakowie, z reklamacją i co?

Okazuje się, że nie mogą przyjąć do naprawy mojego aparatu, bo kupowałam go w innej placówce, która jest nota bene czynna w godzinach całkowicie dla mnie niedostępnych, a zresztą  i tak nie chcieli mi tam dać aparatu zastępczego ( kiedyś, korzystając z wolnego dnia tam się wybrałam no i nic nie załatwiłam- trudno brać urlop,aby załatwić reklamację, prawda?)

Nerwy mnie w tym salonie poniosły ( przyznaję !), poprosilam o wyjęcie mojej karty sim, po czym aparat zostawilam na stole i sobie poszłam precz.

Myślałam, przyznam naiwnie, że skoro pójdę do  g ł ó w n e g o  w Krakowie Salonu, potrafią w jakiś sposób pomóc mi w mojej interwencji , w końcu są najważniejszym przedstawicielem firmy Orange na nasze miasto, cóż, widać nawet w takiej firmie wyznają zasadę " państwo w państwie".

Co prawda Pani za mna wołała, żebym wzięła  s w ó j  aparat, ale odpowiedziałam, że to śmieć, nie aparat, więc może Pani wyrzucić go do kosza.

I tak zostałam bez aparatu komórkowego i nie za bardzo wiem, co dalej mam robić.

Nie sądzę, żeby Szanowny ORANGE przejął się moja determinacją, więc pozostaje mi kupno nowego aparatu komórkowego, co pewnie i zrobię.

Dodam tylko, że wybrałam na przedłużenie umowy tamten salon  t y l k o  d l a t e g o , że właśnie stamtąd dostałam telefoniczną  taką propozycję, sami mnie namawiali na przedłużenie umowy, nie przypuszczałam, że poprostu nabiorą mnie, wciskając mi jakis zdezelowany eksponat.

Dotychczas nigdy nie miałam kłopotów z przedłużaniem umowy ( też w tej sprawie przedstawiciele firmy do mnie poprzednio już kilka razy dzwonili – przedłużam taką umowę kolejny, n – ty raz), nie przyszło mi do głowy wiec,że skoro zami mnie odnaleźli i ofertę złożyli będę ponosiła brzemienne tego skutki.

Dla mnie Orange, to Orange, jedna firma, która powinna w jakis sposób liczyć się ze swoim klientem, ( i to długoletnik klientem) , a nie rozdrabniać się w szczególach…….

Już poczyniłam pewne kroki w wyszukiwaniu odpowiedniego dla mnie egzemplarza, a że wybór spory, decyzja nie należy do łatwych.

Trudno, przez kilka dni bedę musiała się jakoś obejść bez tego "wynalazku", a potem się zobaczy.

ciężki dzień

Oj bardzo ciężki, durno, parno i cholernie wilgotno,

Pot z czoła obficie się leje, bo i bieganiny troszkę.

Co prawda jest klimatyzacja w przychodni ( no proszę, w końcu XXI wiek), ale przyznam, że taki sztuczny wiatr wcale mnie nie satysfakcjonuje!.

Nawet moja komórka zastrajkowała na ten upał i..nie dziala, ciągle krzyczy: włóż kartę SIM, a przecież ona jest w środku.

Boże, co za bubel  w tym Orangu mi sprzedali, zgroza !

A jak mam humorek nie tęgi  (z przepracowania!) to sobie go pięknymi kwiatkami poprawię O!!!

 

L A T O

                           15 D D K S C Z

LATO, LATO WSZĘDZIE,

ZWARIOWAŁO, OSZALAŁO MOJE SERCE…..

 

przyjdzie dzisiaj……..lato…….

Czwartkowy poranek, cichy i spokojny, nic jeszcze nie zapowiada burz i nawałnic, które niebawem mają nadciagnąć nad Kraków.

A przedemną jeszcze ( razem z dzisiejszym dniem) aż trzy dni pracy….

Wczoraj, po konsultacji z Muchomorem doszłyśmy do wniosku, ze spotkanie czatusiów, aczkolwiek w bardzo okrojonej formie, jednak się odbędzie.

Trudno, kto nie chce do nas dojechać nie wie, co traci…….

A ja wybieram się do…nie, nie do Warszawy, pod Kancelarię Premiera, gdzie protestują pielęgniarki, walcząc o godziwe warunki pracy i płacy dla pracowników służby zdrowia, ja jadę na wieś, do moich rybek, chociaż całą duszą jestem z protestującymi w stolicy.Z uwagą sledzę wszystkie napływające spod Kancelarii wiadomości i zadziwia mnie całkowite lekceważenie problemów protestujących przez władze państwa.

No cóż, mamy to, co sami przecież chcieliśmy, sami  wybrali…..