pod wieczór

Minął kolejny dzień, dopiero wtorek.

Dzisiaj okropna ulewa rano zatrzymała mnie w domu ( przyszłam spoźniona przez nią o godzinę do pracy, ale  w końcu po co mają dwie osoby moknąć? , wytarczy, że Jadzia, która otwiera przychodnię zmokła), a wieczorem zła chmura gonila mnie aż pod sam mój dom, gdzie jechał mój autobus, tam za mna chmury pędzily.

Na szczęście dotarłam suchą nogą, tearz nieh już sobie pada,

Po drodze co chwilę mijałam piękne, kolorowe tęcze….śliczny widok.

A ja czekam na Pana Józia, który znów cos przy moim komputerze musi pogrzebać, za długo spokój miałam.

No i nowy wydatek…I jak tu oszczędzać?????

SPOTKANIE PO LATACH

          

           

                             10 D D K S C Z

 

Jadę sobie wczoraj rano do pracy, w autobusie jak zwykle tłok, ale na którymś tam kolejnym przystanku udało mi się zająć siedzące miejsce.

Naprzeciwko mnie usiadł pan w słusznym wieku, spojrząłam na niego i wyraz zdziwienia pojawil się w mojej głowie : Jurek?????, w tej samej chwili usłyszałam nie mniej zdziwiony głos Ewa????

Boże, nie widzieliśmy się lekko ponad 35 lat, a może  i dłużej, wyprowadził się z mojego pobliźa gdzieś na podkrakowską wieś.

Kiedyś, gdy byłam jeszcze bardzo młoda, podkochiwałam się w tym przystojnym blondynie z lekko kręconymi włosami ………

Nawet pamiętam, że przez niego nabilam sobie niezłego guza na głowie, gdy chciałam zobaczyć, w której bramie mieszka i utkęłam tam na dziurawej wycieraczce, potknęłam się, upadłam, a głową walnęłam w kamienne schody.

Cóż, czas zmienił nasze oblicza, ale doszliśmy do wniosku, że może nie jest jeszcze tak z nami źle, skoro po tak długim niewidzeniu poznaliśmy się bez trudu?.

Miłe są takie niespodziewane spotkania, trochę powspominaliśmy wspólnych znajomych, trochę opowiedzieliśmy, co u nas się pozmieniało i….każdy poszedł w swoją stronę.

Samo życie, może znów za jakieś 20-30 lat na siebie wpadniemy, albo nie, może wtedy będziemy mieć większe kłopoty z rozpoznaniem się???

A czas nieubłaganie ( niestety) leci, do spotkania w Krakowie coraz bliżej i…dalej nic nie wiadomo.A może tak właśnie miało być?

Lato przyniosło nam burzowo- deszczową aurę, z jednej strony jest czym oddychać w tzw międzyczasie, z drugiej trzeba ubierać kalosze i zaopatrywać sie w parasole i zapasowe sweterki ( a kto to wie, jaka temperatura otoczenia bedzie po kolejnej ulewie – zwłaszcza jak na cały dzień wychodzi się z domu ???

Marudzę!!!   

 (dzisiaj 535 miejsce rankingowe! – awans!)