Nawet pewne kroki poczyniłam w tym kierunku, ale nie na tyle wielkie, żeby sprawa ruszyła naprzód.
Owszem, "zaklepałam" sobie termin w Rzeszowie na 25 lipca na wstepną konsultację, ale teraz szukam coś blizej, czyli w Krakowie.
Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Dzisiaj był trzynasty, więc jednak zakręcony dzień.
Pogoda była dosyc dziwna, rano ponuro, potem słonko, potem przyszła burza, po której znów świecilo słońce, kolejna porcja deszczu, a już pod sam zmierzch i padał deszcz i świecilo zarazem słońce,
Przypomniala mi się odrazu wyliczanka z lat dziecinnych " deszczyk pada, słońce świeci Baba Jaga masło kleci, ukleciła, postawiła, przyszła świnia, wywaliła"
Oczywiscie nie mogło obejść się bez trzynastkowej zawieruchy, tym razen na Żabińcu zamiana dyżurów wprowadziła chaos, z trudem to opanowałam, jedna osoba chce się zamienić, a poruszone są w tym conajmniej cztery osoby do zamiany, aby wszystko "grało".
A grać musi !
TATA GRAĆ??????
