urodzinowy prezent

 

 

Z okazji urodzin mojego bloga kupilam sobie nową komórkę  Nokię 6080 praz żelazko Braun.

Tyż piknie. 🙂

i jeszcze coś na osłodę:

Zadowolony Jasiu wpada do klasy i mówi:
– Proszę pani, a ja mam małego braciszka!
Nauczycielka pyta:
– A do kogo jest podobny?
– Z oczek do mamy… – mówi Jasiu.
– Z noska do taty, a z głosu do syreny policyjnej!
Nauczyciel pyta:
– Jasiu, ile miałeś lat w ostatnie urodziny?
– 7.
– A ile będziesz miał w następne?
– 9.
– Siadaj, pała!
– Niech to szlag, pała w urodziny?
Ten ostatni kawał to z okazji zakończenia roku szkolnego.
To sobie teraz dzieciaczki pohulają !!!!!!

Blogowa rocznica

                                          


                                                        14 D D K S C Z


 


DZISIAJ MIJA TRZECIA ROCZNICA ZAŁOŻENIA MOJEGO BLOGU !!!!!!


Tak, tak, 22 czerwca 2004r mój blog zaistniał na stronie Gazety.


Co prawda blog zaczęłam pisać ciut wcześniej, ale po kilku dniach w jakiś dziwny sposób znikł z mojej strony i właśnie we wtorek, 22 czerwca 2004 dokonałam pierwszego wpisu na moim obecnym blogu i jakoś szczęśliwie nadal go piszę , mam nadzieję, że będę mogła go prowadzić nadal, przez długie lata.


Cieszy mnie on bardzo, chociaż ostatnio koleżanka powiedziała, że jest to rodzaj osobistego pamiętnika i nie każdy powinien mieć w niego wgląd, ale nie piszę w nim chyba nic niestosownego, co mogłoby mi w jakis sposób zaszkodzić.


Ot, takie codzienne moje spostrzeżenia, rozmyślania, drobne kłopoty  i radości……..


I cieszy mnie, że mam coraz więcej „czytelników”, co prawda popularność mego „pamiętnika” raz rośnie, raz spada, ale i tak w porównaniu z jego początkami wyraźnie ma tendencje wzrostowe.


A teraz już dosyć zachwytów nad sobą, pora realnie pomyśleć o pracy, wszak właśnie nowy , pełen wyzwań dzień za oknem stoi.


W końcu trzeba na tą nową komórkę zapracować, nieprawdaż?


 

BUBEL

Właśnie oddałam bubla w prezencie Orangowi.

Lepiej nie mieć komórki, niż mieć taką, która wprowadza człowieka w stresy.

A ta ostatnio nie tylko, że wieszała się włączaniu – ekran powitalny albo nie pokazywał się wogóle, albo pokazywał się po dłuzszej chwili, to od kilku dni wieszała się już całkowicie, pokazywała co chwilę komunikaty typu "KARTA SIM NIE GOTOWA"," WŁÓŻ KARTĘ SIM", "BRAK DOSTĘPU", "DOSTĘP OGRANICZONY"  itp.

Wybrałam się więc dzisiaj do Salonu Orangu, tego głównego w Krakowie, z reklamacją i co?

Okazuje się, że nie mogą przyjąć do naprawy mojego aparatu, bo kupowałam go w innej placówce, która jest nota bene czynna w godzinach całkowicie dla mnie niedostępnych, a zresztą  i tak nie chcieli mi tam dać aparatu zastępczego ( kiedyś, korzystając z wolnego dnia tam się wybrałam no i nic nie załatwiłam- trudno brać urlop,aby załatwić reklamację, prawda?)

Nerwy mnie w tym salonie poniosły ( przyznaję !), poprosilam o wyjęcie mojej karty sim, po czym aparat zostawilam na stole i sobie poszłam precz.

Myślałam, przyznam naiwnie, że skoro pójdę do  g ł ó w n e g o  w Krakowie Salonu, potrafią w jakiś sposób pomóc mi w mojej interwencji , w końcu są najważniejszym przedstawicielem firmy Orange na nasze miasto, cóż, widać nawet w takiej firmie wyznają zasadę " państwo w państwie".

Co prawda Pani za mna wołała, żebym wzięła  s w ó j  aparat, ale odpowiedziałam, że to śmieć, nie aparat, więc może Pani wyrzucić go do kosza.

I tak zostałam bez aparatu komórkowego i nie za bardzo wiem, co dalej mam robić.

Nie sądzę, żeby Szanowny ORANGE przejął się moja determinacją, więc pozostaje mi kupno nowego aparatu komórkowego, co pewnie i zrobię.

Dodam tylko, że wybrałam na przedłużenie umowy tamten salon  t y l k o  d l a t e g o , że właśnie stamtąd dostałam telefoniczną  taką propozycję, sami mnie namawiali na przedłużenie umowy, nie przypuszczałam, że poprostu nabiorą mnie, wciskając mi jakis zdezelowany eksponat.

Dotychczas nigdy nie miałam kłopotów z przedłużaniem umowy ( też w tej sprawie przedstawiciele firmy do mnie poprzednio już kilka razy dzwonili – przedłużam taką umowę kolejny, n – ty raz), nie przyszło mi do głowy wiec,że skoro zami mnie odnaleźli i ofertę złożyli będę ponosiła brzemienne tego skutki.

Dla mnie Orange, to Orange, jedna firma, która powinna w jakis sposób liczyć się ze swoim klientem, ( i to długoletnik klientem) , a nie rozdrabniać się w szczególach…….

Już poczyniłam pewne kroki w wyszukiwaniu odpowiedniego dla mnie egzemplarza, a że wybór spory, decyzja nie należy do łatwych.

Trudno, przez kilka dni bedę musiała się jakoś obejść bez tego "wynalazku", a potem się zobaczy.

ciężki dzień

Oj bardzo ciężki, durno, parno i cholernie wilgotno,

Pot z czoła obficie się leje, bo i bieganiny troszkę.

Co prawda jest klimatyzacja w przychodni ( no proszę, w końcu XXI wiek), ale przyznam, że taki sztuczny wiatr wcale mnie nie satysfakcjonuje!.

Nawet moja komórka zastrajkowała na ten upał i..nie dziala, ciągle krzyczy: włóż kartę SIM, a przecież ona jest w środku.

Boże, co za bubel  w tym Orangu mi sprzedali, zgroza !

A jak mam humorek nie tęgi  (z przepracowania!) to sobie go pięknymi kwiatkami poprawię O!!!

 

L A T O

                           15 D D K S C Z

LATO, LATO WSZĘDZIE,

ZWARIOWAŁO, OSZALAŁO MOJE SERCE…..

 

przyjdzie dzisiaj……..lato…….

Czwartkowy poranek, cichy i spokojny, nic jeszcze nie zapowiada burz i nawałnic, które niebawem mają nadciagnąć nad Kraków.

A przedemną jeszcze ( razem z dzisiejszym dniem) aż trzy dni pracy….

Wczoraj, po konsultacji z Muchomorem doszłyśmy do wniosku, ze spotkanie czatusiów, aczkolwiek w bardzo okrojonej formie, jednak się odbędzie.

Trudno, kto nie chce do nas dojechać nie wie, co traci…….

A ja wybieram się do…nie, nie do Warszawy, pod Kancelarię Premiera, gdzie protestują pielęgniarki, walcząc o godziwe warunki pracy i płacy dla pracowników służby zdrowia, ja jadę na wieś, do moich rybek, chociaż całą duszą jestem z protestującymi w stolicy.Z uwagą sledzę wszystkie napływające spod Kancelarii wiadomości i zadziwia mnie całkowite lekceważenie problemów protestujących przez władze państwa.

No cóż, mamy to, co sami przecież chcieliśmy, sami  wybrali…..

coraz większy znak zapytania

 


                                        16 D D K S C Z ??????



Wszystko wskazuje na to, że jednak powinnam skończyć w dniu dzisiejszym odliczanie.


Impreza raczej nie odbędzie się, a ja mam mieszane uczucia.


Z jednej strony cieszyłam się na to nasze spotkanie, a z drugiej, moje zmęczenie ostatnio całkowicie mnie przerosło i z wielkim niepokojem patrzyłam na to, ile tych przygotowań przedemną.


No i chyba sprawa się rozwiązała – wczoraj, w przedostatni dzień zgłoszeń, odebrałam po przyściu co prawda 25 emaili, ale A N I  J E D E N   z nich nie był odpowiedzią na zaproszenie, było tylko jedno zapytanie, czy impreza dojdzie do skutku.


Dzisiaj ostatni dzień zgłoszeń, dzisiaj wszystko ostatecznie musi sie wyjaśnić. Poczekam.


To teraz już wiem, dlaczego zabrakło mi tego zwyczajnego animuszu, który przy ostatnich dwóch spotkaniach towarzyszył mi na wiele miesięcy przed spotkaniem, widac czułam klęskę……..


A że czas pędzi nieubłaganie naprzód, ten poranny niestety też, już przyszła na mnie pora zabierać się za kolejny dzień.


Za oknem kolejny, piękny dzień, trzeba zobaczyć, co tam na wsi u rybek nowego słychać.

grasz w zielone???

 

                                          17 D D K S C Z

 

 

Pamiętacie kiedyś taką grę w zielone??

Wystarczyło mieć tylko w ręce cokolwiek zielonego, żeby nie zostać przez osobę współgrającą zaskoczonym, inaczej trzeba było dać fanta.

A teraz wokoł tak pięknie i zielono….

Aż chciałoby się nawet zaśpiewać : ZIELONO MI…..

Nie całkiem mi zielono, a gram w  Plemiona, a nie w zielone, wczoraj przypłacilam to nocnym czuwaniem, zostałam zaatakowana na jednym z moich światów i musiałam podejmować pewne strategiczne kroki i czekać.Na szczęście skończyło się to moja obroną, czyli zero strat, ale ktoś niezłego stracha mi napędził.

Skutkiem jest moje dzisiejsze całkowite niewyspanie i…wypalenie wczoraj nadmiernej ilości papierosów.

Dzisiaj musiałam myszkować po swoich schowkach, gdzie mam zawsze na czarną godzinę zakumuflowane papierosy, sęk w tym, że  mam wspólnika do moich żelaznych zapasów, w potaci Moniki, która wszystkie moje tajemne schowki odkrywa i zapasy stamtąd wyprowadza.

Zaglądam dzisiaj do mojego najbardziej tajnego schowka ( hihi, tak mi się zdawało), wyciągam stamtąd paczkę papierosów, ale one niestety już są mocno naruszone. Muszę dzisiaj zapasy uzupełnić i zmienić schowek.

Tylko gdzie mam tego  nowego schowka szukać??????

No proszę, całe życie to walka  i strategia, jak w grze Plemiona, z tym, że w grze schowek jest nieosiągalny przez wroga, w mojej domowej grze, niestety wszystkie po kolei schowki zostały spądrowane, a łupy ( w postaci papierosów i kawy) wyprowadzone…….

Taki jest skutek mieszkania z rodziną….., a tej sie podobno nie wybiera…….

No to co? GRASZ W ZIELONE??????

 

zasadnicza różnica

Czym się różni karaś od karpia?

No różnica jest zasadnicza, tylko w katalogu, na moje nieszczęście , tak blisko siebie są, czym wprowadzają mnie w dodatkowe stresy.

Ale na szczęście wszystko się wyjaśniło.

A żeby nie było mi tak lekko, po przyjściu do domu czekał na  mnie  w skrzynce pocztowej rachunek telefoniczny TELE-2  i dodatkowo podwyżka ( co prawda niewielka, ale zawsze) za ubezpieczenie.

Nie ma nic gorszego, niż rachunki do zapłacenia , które są odbierane w poniedziałek wieczorem.

Ale takie jest życie ( oczywiscie niesprawiedliwe), jednym sypie pieniądze z rękawa, a innym odbiera od ust.

to na pocieszenie wkleje sobie kwiatka :