Zwierzyniec na wsi

                                         

                                                  26 D D K S C Z

 

Putek to bardzo przyjazny pies.

Nawet zaprzyjaźnil się z koteką Perełką, i królikiem Fredem, niestety tylko jakoś małe kocię nie za bardzo Putka toleruje, na wszelki wypadek fuczy jak całkiem dorosły tygrys, pokazując przy tym wszystkie swoje małe ostre ząbki.Wogóle maluch jest bardzo waleczny,acz nie można powiedzieć, że odważny, ale cóż można żądać od 2-miesięcznego kociaka???

A tak wogóle to życie na wsi jest w lecie całkiem fajne, jeden krok za drzwi i już jesteś na świeżym powietrzu, nie trzeba nawet się specjalnie ubierać ani malować……

sobota na wsi

To była naprawdę bardzo przyjemna i ciepła sobota, spędzona na wsi, wrescie prawie cały dzien na świeżym powietrzu,w miłej, rodzinnej atmosferze.

A wiecorem oczywiście obowiązkowy grill.No i na telefon wyczekwiany w końcu się doczekałam.Czyli jednym słowem cierpliwość popłaca

SPEŁNIONE MARZENIE

                                                              

              27 D D K S C  Z  

Zupełnie prze przypadek, chcący, niechcący znalazłam się jednak na wsi.I wcale nie żałuję, bo tu naprawdę odpocząć trochę można,tylko, że czuję się nieco…natrętem.

Ale w końcu od czego ma się rodzinę                                        

jak u Mickiewicza

 

……wtenczas wszyscy siedli i chołodziec litewski milcząc żwawo jedli………….

Hm, pychotka, też bym chciała być w Gdańsku i takie pyszności zajadać.

Ale cóż, tymczasem ja siedzę w Krakowie i chłodzę się wiatraczkiem, z nieba żar się leje, ale całkiem nieźle mi się dzieje.

Grunt, że pomyślne wiadomości znad morza do mnie dotarły, reszta jest…milczeniem ( tęsknotą???)

Hę………

PÓŁDNIA….

 

                                                                  28 D D K S C Z

  

 

Troche dziwny znów dzień pracy, tylko popołudniu, no chyba, ze mnie za jakąś godzinę na sile ściągną do żabek,wtedy powiem, że mam pecha, ponieważ jestem pod telefonem.

Dzisiaj następny gorący dzień.

I tęskny dzień, bo Kaziutek pojechał daleko, daleko ,bo aż nad morze i pewno nie prędko stamtąd wróci.

Trudno, potęsknię trochę ( może i on trochę też???)

Pocieszające jest to, że przed nami znów dwa nastepne dni odpoczynku, juz pełne, bez pracy na pól gwizdka.

A jednak jestem leniuchem !!!!

świąteczny dzień

                              

                                                   29 D D K S C Z

    

DZISIAJ WIELKIE ŚWIĘTO  – BOŻE CIAŁO

A jakie plany na dzisiaj??

Na pewno w Procesji udziału brać nie będę , przez to moje kolano zresztą, które wczoraj gdzieś poraziło mój nerw i prawie wogóle na prawą nogę chodzić nie mogę, mimo zabiegów….

Czuję,że bez tej athroskopii jednak się nie obejdzie, tylko nie teraz, w lecie, bo te upały i unieruchomienie w domu byłyby chyba bardzo dotkliwe.

Więc nie bardzo do  żadnych dłuższych wędrówek dzisiaj sie nie nadaję.

Bez sensu jest też siedzieć przy komputerze, ale jak juz pisałam  opiekuję się moimi trzema wioskami w Plemionach ( a czasami z doskoku i czwarta wioskę Marcysi, która wyjechała, a niestety ktoś uparł się zniszczyć jej wioske, więc dopilnować ktoś tego musi).

Rozzuchwaliłam się w tej grze bardzo i dzisiaj przeprowadziłam aż dwa nowe napady, ciekawe, czy zdobędę jakiś łup, czy raczej łupnia w moje wojsko hihi.

Kilka dni nie przeglądałam też mojej poczty mailowej i uzbierało sie tam ponad ( bagatelka) 170 listów do przeglądniecia – zupełnie nie wiem, jak mam się za to zabrać, ta ilość mnie poraża.

No i dzisiaj powinnam nieco pomyśleć o naszej imprezie, jakiś plan ułożyć, aby Muchomorkowi przedstawić.

Już się na mnie denerwuje, że wszystko na nią przerzucam, tak wcale nie jest moja Basiu Kochana, ale ostatnio naprawdę mam za mało czasu dla siebie.Może w te parę wolniejszych dni uda mi się wszystko nadrobić, o ile nie wpadną mi inne szalone plany, a ja lubię takie szaleństwa.

No to zaczynam myśleć….

 

miłe popołudnie

Była szarlotka na gorąco z lodami bakaliowymi i wspaniała kawa oczywiście Nescaffe Gold.

Były pyszne wiosenne kanapeczki na chlebusiu słonecznikowym i herbata w nowym dzbanku.

Była wizyta Kazia.

Było bardzo miło.

Czyli można spędzić miłe popołudnie, w samym środku tygodnia, niekoniecznie na pracy…..

a za miesišc….

 


                                                      30 D D K S C Z


       


TYLKO miesiąc…….. niewiele.


Trzeba ostro zabrać się do roboty, teraz kilka dni będę miała nieco wolniejszych, może więc wytężę swoją główkę i będę wymyślała…


Zazwyczaj o tej porze (tzn. miesiąc przed spotkaniem) wszystko mieliśmy przygotowane, teraz jakoś nie bardzo na to jest czas, a i Muchomor zajętą głowę ma Jasiem, nie mamy nawet czasu spotkać sie i porządnie na temat pogadać.Dobrze, że istnieje gg i telefon, ale to jednak nie to samo.


Trudno, tym razem oprawa artystyczna będzie skromniejsza……


Dzisiejszy dzień będzie krótszy  dla mojej pracowniczej kariery, jak już pisałam, dzisiaj popołudniu nie idę do moich rybek.


A  wczoraj, stojąc sobie na balkoniku przed firmą i paląc papieroska pomyślałam sobie (przewrotnie) „dzień bez Kalmara, to dzień stracony”


Ale tak naprawdę to trochę odsapu całkiem mi się przyda.


Ta dziwna pogoda daje mi się we znaki i chociaż nie chodzę ostatnio wcale późno spać, wstaję rano zamulona, z bólem głowy…..


No to będę sobie trochę odpoczywała – należy mi się to w końcu !!!


 


 

próżne starania

                             

                                                          31 D D K S C Z

Gdyby nie wiem jak człowiek się starał, zawsze na łeb i szyję leci.

Tak jak ja w rankingu blogów, znów niżej, oj zdecydowanie  niżej  i dobrze, widać, że interes się kręci…..

Raz na wozie, raz podwozem – SAMO ŻYCIE !!!

Wczorajszy dzień całkiem pozytywnie mi minął, chociaż to był poniedziałek.

No może ten deszcz w powrotnej drodze był całkiem niepotrzebny, ale przynajmniej roślinki bujniej nam wyrosną.

Jestem, okazuje się straszna gapa, bo wysłałam zaproszenie na zjazd czatusiów, napisałam w nim  wszystko: godzinę i miejsce spotkania, kontakt na nocleg, podałam nawet stronę bursy i Alter – Ego, a całkiem zapomniałam podać…datę spotkania.

W dodatku uśmiałam się zdrowo, gdy raz jeszcze przeczytałam, to co tam wysmarowałam, zamiast zjazd czatusiów napisałam zjazd czarusiów haha.

No, może to i fakt, czarusiami w pewnym sensie, przynajmniej na takim zjeździe, jesteśmy.

Wczoraj wszystko musialam poprawiać i raz jeszcze  zaproszenia powysyłać.

Sporo tych zaproszeń wysłałam, ale i tak napewno o wiele mniej gości do nas zjedzie, niż lista wskazuje.

Mam nadzieję, że 20 osób  nam  się uzbiera.

A teraz jeszcze chwilkę pobuszuję po moich wioskach i…zabieram się za ubieranie.

Już całkiem jestem zdeorientowana, jaki strój na dzisiaj wybrać – wygląda na to, że mimo zachmurzenia , dzień będzie należał do raczej ciepłych…..

Może i słonko na chwilkę wyjdzie zza tych chmur i nam poświeci?

No to miłego dnia, idziemy zobaczyć, co nam przyniesie.