to była bardzo miła sobota

TO BYŁA NAPRAWDĘ BARDZO MIŁA SOBOTA.

W miłym towarzystwie  bardzo pyszny obiadek,przygotowqany przez Majkę,winko i rozmowy, rozmowy…

Powrót trochę był "śliski",nie ,bynamniej nie przez nadużycie winka,ale niestety śnieg sypie,a ulice są owszem posypywane,ale od czasu do czasu,czyli chyba raz na dobę.

No i dobrze, że wracałam z Mariuszem autobusem,po drodze wsiadła taka hałaśliwa grupa młodych mężczyzn,kórych się obawiałam.

Tylko czekałam,aż zaczną jakąś awanturę,jechałam jak mysz pod miotłą przerażona.

Na szczęście wysiedli przystanek przedemną,ufff, ale odetchnęłam z ulgą.

Ale i tak,mimo tej koszmarnej podróży powrotnej miło wczorajszy dzień wspominam. 

Jak w rodzinie

  Wczoraj odbyło się spotkanie byłej załogi  byłego Szpitala Kolejowego

Nawet nie przypuszczałam,że łączy nas taka wielka więź.

Powitaniom i toastom nie było końca.

Wszyscy serdecznie się wycałowali na przywitanie,każdy pytał,co u Ciebie.

Obojętnie, czy to pielęgniarka,czy lekarz….

Bardzo ładnie dr.T.powiedział : Może udało im się zniszczyć szpital jako instytucję,ale nie udało im się zniszczyć więzi panujących między nami.

Zabawa była przednia,każdy prawie tańczył ze sobą (oczywiście,ze Panów mniej było,ale Panie też ze sobą potrafią się wspaniale bawić),a potem zbiorowo; były przeróżne węże i pociągi pomiędzy stolikami,dużo śmiechu i wesołości.

Nasz ostatni dyrektor( nie liczę oczywiście tego od likwidacji) dr.Piotr.S przyszedł nieco później.

Został przywitany spontanicznie,na stojąco, wszyscy wydali wielki okrzyk OOO,potem hip hip hurra na jego cześć,a na koniec odśpiewaliśmu mu 100 lat.

Należało mu się,on do końca uparcie walczył o los naszego szpitala,narażając własną skórę, w bezpardonowej walce z bezdusznością Urzędu Marszałkowskiego.

Oczywiście wszyscy doszli do wniosku,że jest to dopiero początek naszych tradycyjnych spotkań ,szczególnie,że Dom Kolejarza z wielką sympatią chce przygarnąć do siebie wszystkich byłych pracowników szpitala kolejowego na następnych takich imprezach.

No i już zapadł wyrok-w styczniu robimy spotkanie karnawałowe.

Ciekawe,czy też będzie takie wspaniałe,jak wczorajszy dzień??

No,ale to wszystko już do histroii przeszło.

Nowy dzień,nowe wyzwania,teraz idę na Żabiniec,a potem jadę do Majki na obiad i spotkanie w bardziej kameralnym gronie.

I kto to powiedział,że życie nie jest ciekawe???   

SZCZEGÓLNIE,ŻE ZNOWU ZIMA ZAWITAŁA DO KRAKOWA!!!!

Idę

No to się pięknie wystroiłam,wypachniłam i idę na tą imprezkę.

Chociaż pogoda za oknem taka,że nawet psa żal wypuszczać.

Ale od czego jest taxi?

W końcu cięzko pracuję na luksus,więc sobie dzisiaj mogę na to pozwolić.

A co…

JAK SZALEĆ ,TO SZALEĆ NA CAŁEGO !!!!

Oszczędzać będę jak przyjdzie na to czas,a bieda mnie zmusi…..

Dzisiaj pozwalam sobie na szaleńswwa przeróżne.

Nie,nie,nie myślę o alkoholu,ale nie zarzekam sie,jak będzie jakiś toast ,

to i owszem na  pewno jakiś wypiję kieliszeczek.

Hm,tylko okazuje się,że z taksówkami nie tak łatwo.

Pomyśleć,ze kiedyś stali i czekali na klietnta a dzisiaj?

Wróciły stare czasy,nie chcą korporacje przyjmować zgłoszeń…..

ŚWIAT SIĘ WALI !!!

No cóż robić,uszy po sobie i…czekam.

KIEDYŚ TAM W KOŃCU PRZECIEŻ DOJADĘ.   

przedświątecznie?????

Chyba tylko piosenki świąteczne  w radio  przypominają,że Święta tuż,tuż.

Pogoda bynajmniej jest jak najbardziej listopadowa,zimny i przejmujący wiatr i deszcz.

Wczoraj,podczas pracowitego dnia na moment wyszłam przed przychodnię i….

……zaczęłam się zastanawiać,czy to oby napewno grudzień?

Zimna mżawka zupełnie nie przedświątecznie wpływa na humor człowieka.

Ale co tam pogoda.

Dzisiaj będzie ciepło w duszy chociaż  ( no,mam taką nadzieję),bo dzisiaj ma być to spotkanie w Domu Kolejarza z byłymi pracownikami Szpitala Kolejowego.

Powinnam się cieszyć,powinnam się cieszyć,powinnam się cieszyć…..

Ano, zobaczymy,

Dzisiaj jakieś wątpliwości mnie dopadły. (Matko,tyle osób naraz???)

Ale oczywiście,że pójdę.

Ale to dopiero popołudniu.

Póki co, gnam do moich rybek.

PS. No i dognałam,brr,ale zimno,deszcz pada,zacina,auta chlapią………

kiedy ta wiosna będzie??????

moje poranne dywagacje nad sensem życia

Gdzie jest sens tego wszystkiego????

Pobudka-noc jeszcze-kawa-wpis-pośpieszne wyjście w ciemną jeszcze  noc-praca-druga praca-powrót nocną już porą do domu-mało czasu na cokolwiek-sen.

Ciągle wydaje mi się,że życie ucieka mi coraz szybciej i szybciej,

Ale co mianowicie miałabym takiego robić,żeby ten sens życia znaleźć?

Jedna wódka?druga…trzecia….?

Jedno piwo,drugie,trzecie?

To dopiero bezsens.

Jestem ciągle wsród ludzi i robię to,co lubię,czyli …się sprawdzam w życiu.

Jeden ucieka w alkoholizm,drugi w praco holizm.

Ja wybrałam to drugie i dobrze jest,chociaż czasami przyznaję,jestem okropnie zmęczona.

No jeszcze jest trzecia i bardzo cenna alternatywa-RODZINA,ja moją mam niestety daleko od siebie……

Ale ten nadchodzący najbliższy czas wypełniony będę miała po brzegi.

W piątek idę na spotkanie byłych pracowników Szpitala Kolejowego,odbędzie się on już nie na terenie szpitala,a w Klubie Kolejarza.

Miło będzie oglądać te same gębusie,z którymi niedawno jeszcze łączyły mnie stosunki służbowe,teraz juz całkiem odbędzie się to spotkanie na stopie czysto towarzyskiej.

W sobotę idę na proszony obiadek do Majki,znowu spotkam się z miłymi osobami,Majką Maćkiem i Mariuszem.

 " Jestem tu…..co ja tutaj robię"

W następną środę wigilijne spotkanie pracowników przychodni na Żabińcu i  z pozostałych filii naszej rodzinnej firmy.

To spotkanie w miłej atmosferze odbedzie się oczywiście w lokalu.

(Dadzą przy okazję premię,czy nie???? -chyba jednak nie,bo akurat teraz masę pieniędzy pochłonie nowa lampa do tomografu komputerowego-że też akurat tuż przed świętami musiała się zepsuć !!!!!)

No ,a w przyszłą sobotę jest już prawdziwa WIGILIA.

Dla mnie prawdopodobnie aż dwie Wigilie,bo jedna będzie na nowym mieszkanku Magdy( nie wiem,kiedyś mnie zapraszała,czy to dalej aktualne???),a druga w Modlnicy ,tym razem u Eli i Maćka.

Ale będzie wesoło,będa rodzice Maćka,rodzice Eli,siostra Eli z dziećmi,Maćki z dziećmi, no i ja.

W sumie 13 osób,coś tych Apostołów będzie o jednego za dużo???

Ale przy okazji będą potrójne imieniny : dwie Ewy-siostra Eli  to Ewa no i ja oraz jeden Adam -mój szwagier.

Czyli wszystkiego będzie w nadmiarze.

A to znak,że dobrze się dzieje.

A póki co robi się coraz później i muszę za niedługo wymarsz poranny do pracy robić.

Znowu czeka mnie zimowy  spacerek po wsi (skończyły się dobre czasy,gdy podwożono mnie pod same drzwi rybiej firmy).

No to lecę…Pa     

TRZYNASTEGO,WSZYSTKO ZDARZYĆ SIĘ MOŻE

Wcale nie tak najgorzej,jak na 13-tego…

Najpierw udało mi sie przekopiować ważne dokumenty dla Pana Dyrektora.

Niby nic,ale strony były podwójnie zapisane  i każdą stronę musiałam odpowiednio skopiować,też podwójnie i nie pomylić ich kierunków-gdzie góra,gdzie dół.

No,nawet dobrze mi to poszło,chociaż robiłam to samodzielnie  po raz pierwszy,dobrze,że kiedys podpatrywałam dziewczyny,które na moim komputerze kopiowały swoje dokumenty.

Puchłam z dumy,a jak już chwilę poźniej  samodzielnie rozmawiałam z naszym nowym klientem i wszystko załatwiłam znakomicie tak się roztelepałam z nerwów…

Cóż z tego,skoro już chyba kogoś przyjmują na moje miejsce.

Polubiłam tą garmażerię,te wszystkie rybki,homary i krewetki,a teraz będę pewnie znowu musiała się przekwalifikować i polubić fakturki.

To się nazywa elastyczność w pracy.

Dzisiaj uwierzyłam na nowo w swoje możliwości,bylebym tylko za bardzo nie przesadziła z tymi możliwościami,bo znowu obudzę sie z ręką w nocniku.

A POTEM BĘDZIE PŁACZ I ZGRZYTANIE ZĘBÓW.

MESJASZ

George Frideric Handel (1685-1759)

GENIALNY KOMPOZYTOR.

Nawet ja,całkowicie i zdecydowanie antymelomanka byłam  wczoraj zachwycona

Jego Oratorium "Mesjasz",

No i ta atmosfera panująca w filharmoni.

Wszystkie miejsca były wypełnione po brzegi,były nawet wypełnione miejsca" stojące".

Wykonanie było w wykonaniu Orkiestry i Chóru Krakowskiej Filharmoni pod dyrekcją krakowskiego dyrygenta KAZIMIERZA

KORDA.

A wykonanie "Hallelujah" przyjęte było przez wszystkich na stojąco i nagrodzone gromkimi brawami.

"Alleluja, dla Pana Boga Wszechmocnie panującego, Alleluja ! Królestwo tego świata stało się Królestwem naszego Pana i Chrystusa; i On będzie panował na wieki, Alleluja;  KRÓL KRÓLÓW,  I PAN PANÓW; i będzie panował na wieki, Alleluja !"

Naprawdę niesamowite  jest to duchowe przeżycie.

Ja podczas tego koncertu na nowo odkrywałam piękno muzyki i wgłebiałam się w swoją duszę.

Okazuje się,że można siebie na nowo odnależć,właśnie poprzez muzykę poważną,ale trzeba starannie się wsłuchiwać w jej tony.

A jak to jest w dodatku  jeszcze takie wspaniałe arcydzieło…….

normalny dzień

Obeszło się bez prezentu (zabrakło słoników na szczęście),

 i bez imprezy…….

Złożyłam życzenia i tyle.

WYSTARCZTY!!!!

A życie we firmie toczyło się jak w normalny dzień.

No,chyba,że potem "naczalstwo" sobie poimprezowało,ale to juz nie moja sprawa,

Oczywiście po przyjściu do domu filmu "Ojcien panny młodej" nie odlądnęłam,bo…..zasnęłam,jak zwykle.

Dzisiaj idę do Filharmowni z Aśką, na Heandla.

Oj nie wiem,czy mam odpowiedni do tego humor.

Narazie jestem na " NIE".

Okropnie mi się kręci w głowie,jakbym była po alkoholu,a nie jestem przecież.

Ale jest dopiero 7-ma rano.

Do późnego popołudnia pewno wszystko się zmieni………….

Albo i  nie.

Imieniny Wiesława

No i mam kłopot.

Nie chcę się wyrywać z jakimś prezentem,ale kurcze, lubię tego Wieśka z pracy.

Nie myślę oczywiście o jakimś wielkim prezencie,ale nie wiem czy wypada nawet jakąs drobnostkę dać np.słonika na szczęście???

Troche zmałpuję prezent,bo taki dałam Sabince,ale…

To tylko drobiazg….niezobowiązujący….

A może serduszkowe pierniczki,które tak lubi?

Nie wiem,muszę sie zastanowić,troszkę czasu mam….

Może uda mi się dzisiaj odwiedzić gabinet p.Uli-fryzjerki??

Coś z tą głową muszę znowu zmienić.

Za tydzień impreza szpitalniana,spotkanie (niestety już byłych) pracowników przy przedświątecznej kawusi.

muszę być śliczna………….   mother.gif (4984 bytes)

Mieszkanie….

Nowe Mieszkanie  mojej siostrzenicy Magdy jest poprostu…śliczne.

W nowym budownictwie,a takie nie standartowe………

Naokoło mieszkania duży przedpokój z garderobą,3 sypialnie,salon ( tylko szkoda,że nie z kominkiem),kuchnia,łazienka i osobno wc.

Można jednak ciekawie rozplanować przytulne mieszkanko…….

No, oczywiście ważny jest też wystrój wnętrza.

Pokoje dziewczynek to cacko,starsza-Kamila ma niebieski pokoik z niebieskimi zasłonkami i niebieskimi meblami.

Młodsza Oliwka ma różowy pokoik z białymi mebelkami i zasłonkami białymi w różowe delikatne wzory-wygląda jak typowy pokoik panieński sprzed 100 lat.

Sypialnia młodych praktycznie jeszcze nie skompletowana,stoi narazie w nim komoda

i  łożeczko Jaśka,a na podłodze leży duży materac-chwilowe łoże państwa M.J.K.

za to salon…..

Wspaniały ratafianowy wypoczynek,taki nietuzinkowy w kolorze rudym z podobnymi wspaniałymi poduchami i  duży , okrągły stół  z matową politurą ,stojący na środku,a na około niego bardzo wygodne krzesła tez z ratafianowymi bokami i 2 podobne fotele.

Oczywiście jest  stolik na duży telewizor ( ten ostatni pewnie juz jutro wjedzie do salonu),oraz witrynka,która była onegdaj w moim rodzinnym mieszkaniu,wiec staroć z kryształowymi szybami -cacko.

Na dużym,balkonowym oknie jest biała,gładka  firana a nad nią wzdłuż karniszy wiją się zasłony z rudawo-beżowego i delikatnego tiulu,upuzurowane we fantastyczne zawijasy ,opadając delikatnie po bokach na podłogę.

Balkon narazie ze zwględu na porę roku mało używany,za to na wiosnę będzie tam prawdziwy raj-jest bardzo długi,że omalże można tańczyć na nim,a już napewno zmieści sie tam stolik i fotele, a nad nimi parasol.

(hehe,bedę tam z przyjemnością  wpadała wiosną i w lecie na five o’clock)

Reasumując jestem bardzo mile zaskoczona.

Widziałam" narodziny" tego mieszkania,byłam w różnych etapach jego rozwoju,jeszcze w stanie zupełnie surowym,potem kolejno malowany,w trakcie robienia łazienki,

kuchni…….

Dzisiaj to mieszkanie naprawdę bardzo, a bardzo mi sie podoba.

Może jedyny mankament to dojazd,daleko od przystanku MPK,a droga wyboista,jakby z księżycowego krajobrazu,ale  i to się pewnie zmieni.

No i te koszmarne domki na przeciwko okien,które nie zostały do końca wybudowane,bo …….

….ktoś chciał majątek zbić na ludzkiej naiwności i wybudowali coś tak dziwnego,

co przypomina  raczej dom czarownicy,a nie blok mieszkalny.

Musieli tą budowlę zawiesić i do czasu rozwiązania prawnego te koszmarki muszą czekać na…rozbiórkę.

(pamiętam,gdy pierwszy raz zobaczyłam te "cudowne budowle" na przeciwko dostałam takiego napadu śmiechu,że trudno było mi się potem opanować,a łzy ze śmiechu  gęsto kapały mi po nosie)

Wszyscy domownicy już pomału przyzwyczajają się do nowego życia-ostatnią noc spędzili tam po raz pierwszy.

Nawet Honda-jamnior,wydaje się być bardzo zadowolona ze zmiany swojego pobytu.

I nie dziwię się wcale.

Wszystko co nowe bardzo cieszy   

a jak jest jeszcze piękne???????……..

NIECH WAM TAM SIĘ WSPANIALE MIESZKA KOCHANI !!!!!!!