10 D D K S C Z

Jadę sobie wczoraj rano do pracy, w autobusie jak zwykle tłok, ale na którymś tam kolejnym przystanku udało mi się zająć siedzące miejsce.
Naprzeciwko mnie usiadł pan w słusznym wieku, spojrząłam na niego i wyraz zdziwienia pojawil się w mojej głowie : Jurek?????, w tej samej chwili usłyszałam nie mniej zdziwiony głos Ewa????
Boże, nie widzieliśmy się lekko ponad 35 lat, a może i dłużej, wyprowadził się z mojego pobliźa gdzieś na podkrakowską wieś.
Kiedyś, gdy byłam jeszcze bardzo młoda, podkochiwałam się w tym przystojnym blondynie z lekko kręconymi włosami ………
Nawet pamiętam, że przez niego nabilam sobie niezłego guza na głowie, gdy chciałam zobaczyć, w której bramie mieszka i utkęłam tam na dziurawej wycieraczce, potknęłam się, upadłam, a głową walnęłam w kamienne schody.
Cóż, czas zmienił nasze oblicza, ale doszliśmy do wniosku, że może nie jest jeszcze tak z nami źle, skoro po tak długim niewidzeniu poznaliśmy się bez trudu?.
Miłe są takie niespodziewane spotkania, trochę powspominaliśmy wspólnych znajomych, trochę opowiedzieliśmy, co u nas się pozmieniało i….każdy poszedł w swoją stronę.
Samo życie, może znów za jakieś 20-30 lat na siebie wpadniemy, albo nie, może wtedy będziemy mieć większe kłopoty z rozpoznaniem się???
A czas nieubłaganie ( niestety) leci, do spotkania w Krakowie coraz bliżej i…dalej nic nie wiadomo.A może tak właśnie miało być?
Lato przyniosło nam burzowo- deszczową aurę, z jednej strony jest czym oddychać w tzw międzyczasie, z drugiej trzeba ubierać kalosze i zaopatrywać sie w parasole i zapasowe sweterki ( a kto to wie, jaka temperatura otoczenia bedzie po kolejnej ulewie – zwłaszcza jak na cały dzień wychodzi się z domu ???
Marudzę!!!
(dzisiaj 535 miejsce rankingowe! – awans!)