Mleko o poranku….

                     

…czyli co robić, gdy  nagle człowiek w środku nocy się budzi.

To była bardzo niedobra dla mnie noc. Nie wiem czemu, może było mi trochę duszno, bo

kilka razy się obudziłam, ale przecież okno miałam otwarta całą noc, mam nadal otwarte.

W każdym bądź razie wstałam już ( prawie wyspana, ale nieco ziewająca) o 4 rana i…..

najpierw wiadomo, tup tup do łazienki, a potem do…komputera.

Straszne jednak jest uzależnienie od komputera, ale co innego o 5 rano robić?

Oczywiście puściłam też sobie TVN -24, ale o tej porze są powtórki z poprzedniego dnia, więc

kilka programów zmuszona byłam po raz wtóry oglądnąć.

Około 6 rano nieco zgłodniałam, jasne, dla mnie to już był omalże środek dnia.

Mówię wam, jakie pyszne jest zimne mleko prosto….  nie nie od krowy, ale  z lodówki.

Do tego 1-2 kromki chleba z masłem (a ja używam Ramę zamiast masła) i śniadanie

już gotowe,

Żadne sery czy nie daj Boże o tej porze dnia wędlinki.

Widocznie mój wrzodzik znów się odzywa i mleka wzywa, a ja się go słucham..

Coś w tym musi być, skoro rano nie ciągnie mnie na przykład do kawusi.

Tą wypiję, albo nie nieco później.

Dzisiaj ma by piękna ( podobno) niedziela, ostatnia z tych letnich niedziel, potem już

przyjdzie jesienna słota, chociaż pamiętam dwa lata temu przepiękny, słoneczny i bardzo

ciepły październik, więc nic jeszcze nie wiadomo tak do końca, zwłaszcza, że aura

synoptykom uwielbia figle czynić.

Wczorajszy dzień był bardzo polityczny, sporo się działo, zarówno PO jak i SLD miały

swoje kongresy, podczas których namawiali wyborców do głosowania na ich frakcje.

Bardzo podobał mi się spicz premiera, trzeba powiedzieć, że ” ma gadane” i jest

nawet dosyć przekonywujący w tym co mówi.

Oczywiście nie wszystkich zdołał przekonać, co widać było w wpisach na forum onetu

i Gazety Wyborczej, zwłaszcza na tym drugim forum był wysyp nienawistnych, pełnych goryczy

i wściekłości pisolubów, którzy odżegnywali premiera od czci i wiary od złodziei go

wyzywających, ciekawe co i komu Tusk tak naprawdę ukradł?

A oskarżanie PO, jego wodza, ba nawet zwolenników ( do których oczywiście ja niezmiennie

się zaliczam) od rusofobów, komunistów itp jest co najmniej dziwne, ale nie bardzo rozumiem,

dlaczego Oni, czyli zwolennicy Pisu czuja się Prawdziwymi Polakami, odmawiając prawa

do czucia się Polakami pozostałych? Jakie maja ku temu prawo?

Jestem Polką z krwi i kości, nigdy nie byłam i nie będę komunistką, jestem osoba wierzącą,

katoliczką i wcale nie czuję się gorsza, bo Polska jest tak samo moja Ojczyznę.

Tylko ja inaczej niż pisoluby spostrzegam wartości życia w Polsce  , nie dałam się oszołomić

jakimiś pseudo katolickimi fobiami i chciałabym, by nasza Polska była dostatnia, wolna

i..szczęśliwa.

A stałe powracanie do powstań, wojny, Smoleńska i innych tragedii narodowych szczęścia

ludziom nie przyniesie,dlaczego mamy być  ciągle sfrustrowanym narodem, babrającym

się we własnej martyrologii?

Życie mamy jedno i najważniejsze jest, byśmy przeżyli go w miarę spokojnej aurze.

Głównie dotyczy to właśnie młodzieży i nieco starszych od nich młodych ludzi, oni powinni

cieszyć się teraźniejszością, a nie wracać ciągle do smutnej przeszłości.

My, nieco starsze pokolenie to wszystko już przeżywaliśmy, dlaczego mamy następnemu

pokoleniu podobne piekło szykować?.

Nie znaczy to wcale, że należy całkowicie zapomnieć, że kiedyś Polska przeżywała koszmarne

lata, ale nie można tego ciągle roztrząsać.

I z ta konkluzja kończę dzisiejszy wpis, życząc miłej i spokojnej niedzieli, pełnej słońca

i rodzinnego ciepła.

powrót maluszka

                                  

Dzisiaj przyszedł z naprawy  mój maluszek – laptopik.

Właściwie nie tyle  był zepsuty, co okropnie zawirusowany i zaśmiecony.

No cóż, raz na jakiś czas trzeba oddać taki sprzęt w ręce fachowca.

A że to kosztuje? wiadomo, nic za darmo.

Pani z biura poinformowała mnie, że gdyby jeszcze mulił ( a nie powinien), to mam go raz

jeszcze donieść, bo chyba coś tam jeszcze trzeba by było przy nim zrobić.

Tak, mulić nie powinien, wszak kosztowało mnie to całe 80 zł, czyli całkiem nie mało.

Ale cóż wart jest sprzęt, na którym pracować nie można?  trzeba było się zdecydować.

Dzisiaj 10 września – wiadomo – dzień hucpy na krakowskim Przedmieściu.

Jeszcze o tym nie informowano szeroka rzeszę ( na szczęście coraz mniej się o tym i pisze i

jeszcze mniej pokazuje), ale  Pan Prezes znów pokłony prezydentowi Komorowskiemu

złożył ( jak co miesiąc) i kwiaty złożył pod Pałacem, tak odnotował Onet i Gazeta Wyborcza

Dziwne to, ale chyba przez te 17 miesię,cy do wszystkich dziwactw pana prezesa zdążyliśmy

się przyzwyczaić.

Nawet to, że chce np Michnika uczyć demokracji no i o tym, że nasze państwo pod rządami PO

jest całkiem niedemokratyczne, bo sądy śmią go np oskarżać o kłamstwa.

Dziwny sposób pojmowania demokracji ma pan prezesi nie daj Panie Boże, byśmy się o tym

przekonali.

A co poza tym?

Podobno ten weekend ma być ostatnim pięknym letnim weekendem, potem czeka nas tylko

( krótka) jesień i długa bardzo zima, już o niej dziennikarze napomykają.

Rozumiem,, że o zimie mówili by np, kreatorzy mody, to byłoby zrozumiałe, ale czemu

dziennikarze nas już straszą – nie rozumiem.

No to cieszmy się się tą końcówką lata – jest ciepło i lekko słonecznie, słonko ma się podobno

pokazać dopiero w późniejszych godzinach.

 

dzień po dniu

   

Dzisiaj piątek, koniec tygodnia, jak to cieszy ( zwłaszcza leniuchów)

A do wyborów coraz bliżej, już tylko miesiąc.

Dzisiaj następna debata telewizyjna, oczywiście bez Pisu, bo oni czuja się

najważniejsi, są ponad wszystko i byle jaka debata ich wcale nie interesuje.

Błąd panie Kaczyński, sami się w narożniku ustawiacie, bo w państwie demokratycznym

opozycja się pokazuje, a nie chowa po kątach.

Ale, no właśnie, ale czy mamy naprawdę demokratyczne pastwo? Według Kaczyńskiego nie,

ponieważ znów wczoraj, jak już pisałam przegrał następną rozprawę i oczywiscie podważył

niezawisłość sądu. Pewnie według niego  niektórym wybrańcom można pleść co im na język

ślina przyniesie, ale oczywiście tylko to się tyczy jednej słusznej partii (de javu??), ale

 gdy ktoś z innych partii podejmie jakąkolwiek krytykę jest to oczywiście ohydne i  pełne

nienawiści plucie na opozycję.

Jak dzieci, słowo daje jak dzieci….. a przecież taka partia winna jawić się jako poważna

frakcja, która chce rządzić.

Tylko jeszcze nawet nie wiedzą jak rządzić, bo mówienie mamy program, ale nie pokażemy

jest co najmniej dziecinne.

Zresztą to akurat tyczy się pozostałych partii, też jakoś za bardzo programem się nie chwalą,

ale chwała im za to, że przynajmniej w debacie chcą brać udział, zawsze można

się jakiś mglistych chociaż poglądów podowiadywać od nich.

Tylko, czy po wyborach  n a p e w n o  będą w życie wcielane?

Chociaż jesteśmy już przygotowani do tego, że  politycy obiecują, obiecują, a realia

są całkiem inne.

Pożyjemy, zobaczymy, ale według mnie Pis jednak nie wygra, mimo, że pani Staniszkis jest

omalże pewna tego zwycięstwa i nawet skrytykowała panią Gilowską, że wybrała jednak

Radę Pieniężną niż wahające się Pis.

Lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu pani Jadziu S., a to, ze pani akurat jest wielką

fanką Jarosława, nie oznacza, że inni myślą podobnie, niektórzy realnie przewidują, jak

wyglądał by ten rząd przez Pis utworzony – same kłótnie już na początku jego formowania,

albowiem w tej chwili nie ma partii, z  którą Pis mógłby wejść w koalicję, a na samodzielne

rządzenie na pewno szans nie mają.Zresztą już to przerabialiśmy i partie widzą, jak

koalicja z Jarosławem wygląda, on nawet dla koalicjantów szacunku nie ma.

Przepadnij maro nieczysta, nawet nie biorę pod uwagę, że Pis mógłby  premierostwo

objąć – to byłby koszmar dla Polski.

Jest jak jest, raz lepiej, raz gorzej, ale przynajmniej spokojniej lepiej dla nas,

żeby się to nie zmieniło, eksperymenty już raz były, teraz mogą być tylko gorsze.

Niech na całym świecie wojna, byle nasza wieś dostatnia (???), byle nasza wieś spokojna.

Życzę wszystkim miłych wrażeń podczas dzisiejszej debaty, zapowiada się całkiem

sensownie, tym bardziej, że będzie prowadzona przez panią Monikę Olejnik.

Pogoda nam się „spsiła”

  

Czy z tego powodu jesteście smutni?

Ja nie, chociaż wolałabym, żeby deszczyk jednak nie padał.

Ale moje serce troszkę teraz po odpoczywa, może tętno mi nieco spadnie, chociaż dzisiaj

rano znów miałam puls = 100, za dużo.

O co właściwie temu sercu chodzi? – nie mam pojęcia.

Mamy nowe strajki, teraz rodzice przedszkolaków strajkują przeciwko naliczaniu im

dodatkowych opłat za godziny ponad te obligacyjne.

No i właśnie, tutaj mam mieszane uczucia.

Z jednej strony rzeczywiście opłaty za przedszkolaków nie są małe, zwłaszcza, gdy ktoś

ma 2-3 maluchów w domu.

Ale każdy kto pracuje chce, aby mu za nadgodziny płacili, tak jest z lekarzami, pielęgniarkami

i nie tylko, dlaczego wiec panie przedszkolanki mają siedzieć w pracy poza swoimi godzinami

pracy za darmo? Jakoś nikt nie rozpatruje tej sprawy ze strony przedszkolanek, wygląda

na to, że pracujący tam personel jest bez serca i chce wycisnąć jak cytrynę  tych biednych

rodziców. Wydaje mi się, że sprawa nie jest do rozwiązania przez personel, ale przez

stosowne zmiany w szkolnictwie, któremu przedszkole też podlega.

Przedszkolanki też powinna obowiązywać tylko ośmiogodzinny dzień pracy, czyli skoro

zaczynają pracę o 7 rano, powinny o 15 już  z pracy wychodzić, dlaczego tak nie jest?

Ano pewnie  dlatego, że zbyt mało osób jest zatrudnionych i dyrekcja nie może zapewnić

bezpiecznej opieki maluchów dłużej, niż urzęduje  przedszkole.

Czy oprócz tego, że jest to akurat świetny temat na wyborczą kiełbasę problem zostanie

rozwiązany?

Akurat teraz jest konferencja prezesa Kaczyńskiego ( ciekawe, co on wie o przedszkolach???),

kilka dni temu na ten temat wypowiadał się Grzegorz Napieralski.

Kaczyński w swojej konferencji otoczył się wianuszkiem dzieciaczków, coś tam pomlaskał,

stwierdził, że nie ma odpowiednich dokumentów ( tu Hofman mu podpowiedział, że pewnie

mu te  dokumenty  dzieciaczki pochowały), odpowiedział na kilka pytań, na które za bardzo

nie wiedział co ma odpowiedzieć , zahaczyli go o panią Gilowską, a to przecież niezbyt

chlubny temat dla Jarosława, skoro kilka dni temu był pewny, że ta pani weźmie udział w

konferencji z ramienia PIsu a okazało sie całkiem inaczej, czyli Kaczyński został po prostu

przez Zytę wystrychnięty na dudka.

Na końcu konferencji Kaczyński powiedział, że  sprawa, którą założyli jemu Ludowcy jest

kabaretem, ciekawe, co powie o kabarecie, gdy przerżnie dzisiaj sprawę, bo jednak

powiedzenie, że PSL głosował za miękkimi narkotykami jest bardzo mocno naciągany.

Ale widać Kaczynskiemu wydaje sie, że wolno mu wszystko, a to absolutnie wszystko

powiedzieć o drugich, nie koniecznie prawdziwie, ON JEST PONAD WSZYSTKO I PONAD

WSZYSTKICH. Mój Boże, czy naprawdę Polacy zasługują na taki arogancki rząd?.

A tak w ogóle, to świetnie tą konferencje określili dziennikarze TVN – 24 , to pan

Kaczyński zrobił właśnie dzisiaj z tej konferencji  kabaret , otaczając się dziećmi ( po co mu te

dzieci były, nie wiadomo, chyba tylko po to, by mu w  tych jego ważne dokumentach

pomieszać ), nieudolnie odpowiadając na pytania dziennikarzy, po prostu

był śmieszny, tylko  wierny sługa Hofman czuwał i w odpowiednim momencie przerwał

konferencje, aby tej śmieszności Jarosławowi już zaoszczędzić.

Nawet pan Hofman przestrzegał ł dziennikarzy o co wolno, a o co nie wolno pytać Jego

Wysokość. Ot co znaczy wierność, ciekawe, czy po wyborach też tak wspierał będzie swojego

poległego szefa, czy raczej  jeszcze wbije mu dodatkową  szpilę, by się jeszcze wyżej wybić.

Bo Hofman to jest człowiek pokroju ” zrobię wszystko, aby władzę zdobyć, nawet po

trupie własnego dotychczasowego szefa.”

Zawsze gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze, a tych wiadomo, że nie ma

zarówno w naszych kieszeniach ani w kieszeniach przeciętnego Polaka.

Tylko dziwne, że akurat te wszystkie problemy podnoszone są tuż przed wyborami, czyżby

wcześniej podobnych problemów nie było?

Wczoraj zdarzyła sie w Rosji następna tragiczna samolotowa tragedia, w której zginęli

między innymi hokeiści z Klubu Lokomotiv Jarosław

Straszna tragedia, tylu wspaniałych  młodych sportowców straciło życie!!

Idę już do pracy, mam nadzieję, że będzie to dla mnie i nie tylko dla miły dzień.

Nowy nabytek

                

Znów zainwestowałam wczoraj w swoje zdrowie,

To znaczy dokładnie mówiąc zostałam zmuszona do zainwestowania, bowiem Tereska

 kupiła i przyniosła mi aparat do mierzenia ciśnienia i pulsu, no i teraz na pewno będę zdrowa,

bo co chwilę to ciśnienie mierzę. Ot, co nowe, cieszy.

Fakt, ostatnio moje serce ” oszalało” i biło jakbym nie wiem na przykład nowego 

przystojnego bruneta w życiu spotkała, tętno miałam pomiędzy 94 a 100, czyli bardzo duże za

duże.. No to jak to jest? tętno spore,a bruneta brak, a zresztą do czego on by mi był

potrzebnym, ha ha, no chyba do pójścia do kina, czy teatru od czasu do czasu, bo „mój VIP”

raczej tylko chodzi albo na prezentacje, albo do…. Tesco

Ale dzisiaj zrobiłam sobie wszelkie pomiary, cukru, który znów jest cholernie duży, oj trzeba

dietę porządną wdrożyć no i ciśnienia i pulsu, ciśnienie niskie, nawet całkiem niskie, a puls

nareszcie w normie.

No, ale z tą dietą trzeba pomyśleć, bo może dlatego jestem ostatnio taka ” zmęczona” –

wszystko na pogodę zwalałam, ale chyba nie tu jest pies pogrzebany.

Hm, dieta, już mnie ciarki przechodzą, gdy sobie o niej pomyślę.Lubię smacznie zjeść, nie

cierpię mdławych gotowanych jarzyn i mięsa, ale boczuś już dawno temu przecież

odstawiłam….

Wędlinki z Kurczaka i indyka też są nijakie w smaku, a jak długo można ciągnąć na białym

serku?

Biedna jestem, oj biedna, ale znów trzeba o sobie poważnie pomyśleć, bo może się to

dla mnie nieciekawie skończyć.

Co prawda wczoraj mogłam się jeszcze pasjonować meczem, ale dobrze, że tego nie

zrobiłam, bo co prawda Polacy w meczu z Niemcami nawet 2:1 prowadzili, cóż, skoro w

ostatniej sekundzie dali sobie wbić gola.

Niestety niemiecka drużyna gra do ostatniej sekundy, nasza już widać za wcześnie

zachłysnęła się zwycięstwem i po nosie dostała.

A dzisiaj  trener pan  Smuda pocieszał co prawda, że przegraliśmy z 3 drużyną świata – marna

to pociecha, jesteśmy po prostu beznadziejni i nawet nie wyobrażam sobie, co się będzie

działo w Mistrzostwach Świata, szkoda, ze tam w ogóle występować będziemy, bo tylko

wstyd Polsce przyniesiemy.

No to raz coś innego skrytykowałam, niż politykę, która nadal jest beznadziejna, chociaż

Kaczynski głośno krzyczy, że tylko 2 punkty dzielą ich od PO, nie wiem, jaki to własny sondaż

przeprowadzają, chyba w Radio Maryja, albo w Naszym Dzienniku, bo ostatni sondaż

 przeprowadzony przez  to: TNS OBOP głosi, że PO ma  46 procent poparcia, Pis tylko 29, a co

ciekawe ostatnio wzrosło poparcie dla Ruchu Poparcia Palikota aż do 3 procent, co nie

znaczy jeszcze, że weszliby do Sejmu, ale kto wie, kto wie.

Na razie politykę odstawiam do kąta i zbieram się do pracy, pogoda na razie nadal zapowiada

się słonecznie, i bardzo dobrze, bo deszczów nie cierpię, kości wtedy wszystkie bolą……

Miłej środy wszystkim życzę.

P.S. Pamiętasz Madziu te piękne różyczki ???

 

Pan Prezydent dzwonił na domowy telefon

              

No właśnie, na domowy telefon, tylko do kogo, skoro Jarosław był u matki w szpitalu?

Coś mi to pachnie nieładnie….

Wczoraj raz jeszcze upubliczniono stenogramy z kabiny pilotów, już te odczytane przez

naszych, polskich specjalistów.Wielkich rewelacji tam nie było oczywiście, ale zdecydowanie

po żadnym zamachu ostatnie sekundy nie świadczyły, raczej opisywały tragedię źle 

przeprowadzonych  ostatnich sekund lotu, chyba raz jeszcze pokazują jednak winę załogi,

która niestety nie podjęła do ostatnich minut samodzielnej  decyzji odejścia na inne lotnisko,

 czy na lądowanie,  która została owszem przekazana, ale nie została zarejestrowana.

Jedno jest pewne: to była straszna tragedia, która nie powinna była się zdarzyć.

Zmiana tematu : czy wczorajszy dzień był już ostatnim dniem tropikalnych upałów?

Myślałam, że już dnia następnego nie doczekam, serce biło, jak oszalało, tętno 100/ minutę…

żeby to chociaż z powodu jakiegoś przystojniaczka, nie, chociaż przyznać muszę, że

 Bardzo Ważna Osoba wczoraj mnie nawiedziła i przyniosła mi jabłuszka i..zdążyła popsuć mi

telewizor, nagle stał się czarno biały.Ile musiałam się namęczyć, żeby  mu, czyli

telewizorowi barwy znów przywrócić, a co najważniejsze Bardzo Ważna Osoba na mnie się

na koniec obraziła, no tak to chyba normalne –  podobno bardzo niesympatycznie, jako gościa

go potraktowałam, fakt, nieco się wściekłam, gdy telewizor zaczął działać nie tak jak należy,

wybuchowa jestem, ale gdy nagle miałam wizję popsutego telewizora każdy by się

zdenerwował, no nie?.

Trudno, może jakiś obiadek zrobię i zaproszę Bardzo Ważną Osobę i go tym ułaskawię? Bo

podobno do serca mężczyzny tylko przez żołądek.

Ale na to mam jeszcze kilka dni do podjęcia odpowiednich decyzji.

Bo może znów plany mi się zmienią i…….

Na szczęście dzisiaj nieco chłodniej, już przez noc jakoś ochłonęłam i do pracy mogę  się

zbierać.

Miłego wtorku.

P.S. Pani Beata Kempa  dała swoje poparcie Staruchowi, kibolowi, który na którymś tam

meczu pobił kilka osób.

BRAWO PRAWO BRAWO SPRAWIEDLIWOŚĆ !!!

Ale nas ciekawa Polska czeka, gdy PIS di władzy dojdzie!!!

Ciii, bo się wyda

 

A co?? To jeszcze tajemnica, na razie  wszystko jest w trakcie planów.

Dzisiaj zaczynam normalny, pracowity tydzień, bo po urlopie właściwie tylko dwa dni

pracowałam i już miałam weekend, jak juz pisałam bardzo, bardzo udany.

Od dzisiaj do normalnego dnia trzeba wracać, już trzeba pomału o wyjściu pomyśleć, chociaż

                                

przede mną jeszcze troszkę czasu.

Nie wiem czemu, ale zawsze się denerwuję, gdy idę na popołudniu i nerwowo na zegarek

spoglądam. Inaczej jest, gdy będę miała poranna zmianę, wtedy wstaję i wiem, że zaraz

wychodzę.

A to czekanie na godzinę 12,30 po prostu mnie wykańcza nerwowo, ani za coś mądrego się

zabrać, bo czas, czas, czas…..

Na szczęście pogoda jeszcze jest normalna, gorzej, gdy spadnie deszcz, bo znów będę

miała nieśmiertelne problemy z obuwiem. Nie ma wygodnego obuwia, mogę chodzić tylko

w klapkach, albo w botkach Ale podobno w tym roku śnieg ma się już w październiku pokazać.

No i jak typowy Polak narzekam : za gorąco źle, zimno i śnieg- jeszcze gorzej.

Trzeba się jednak zmobilizować i uelastycznić, bo inaczej źle ze mną będzie….

Ciii, bo się wyda : mam plan, nawet dwa plany, ale lepiej o nich teraz nie wspominać, bo

na pewno wtedy na panewce się spalą.

Na razie rzeczy martwe znów są przeciwko mnie: teraz zaś ładowarka do komórki się zbiesiła,

nie łączy, ale coś tam poprzekręcałam, pozmieniałam, chuchnęłam i…

Może mam  w sobie jakąś anty pozytywną energię???

ciii., bo się wyda…..

Gzieżeś to bywał czarny baranie, czarny baranie…

                            

……. w Modlnicy, w Modlnicy mój mości Panie.

Ale mi tam było dobrze.

Pozostawiłam zasmrodzony Kraków na dwa i pół dnia i  „byczyłam się ” na wsi.

Ale bez bicia  przyznam się, że bardzo dobrego drinka nawet sobie wypiłam  Cin-Cin ze

spraitem.

Pogoda dopisała, humor też, towarzystwo jak zwykle przednie.

Trochę choroba Jaśka przyćmiła mój spokój, ale już po podaniu mu antybiotyku

temperatura nie tylko, ze spadła, ale więcej się na szczęście nie pokazała.

 

Jasiek jest pierwszakiem, więc z dumą pokazywał swój tornister, piórnik no

 i książki do nauki podstawowej i z j. polskiego i z matematyk:i i książki i ćwiczenia, więc

będzie miał co do tego swojego towarzystwa włożyć, na szczęście nie musi dźwigać, bo

któreś z rodziców do szkoły go  autem podwiezie.

Już jutro Jasiek ma aż 4 lekcje, ale Magda mówiła, że każda lekcja podzielona jest

na dwie części, połowę siedzą w ławkach i się uczą, a drugą  połowę na dywanie i się

na nim bawią.

Słusznie, bo trudno chyba takim maluchom 45 minut bez przerwy byłoby wysiedzieć

w ławkach, chociaż my kiedyś tak musieliśmy. Na szczęście dla dzieci, unijne normy nawet w

naukę dzieci sie wtrąciły i są przodem nie do nauczycieli, tylko do dzieci, a nauczyciele muszą

nauczyć się inaczej z maluchami- uczniami się obchodzić. I to mi się akurat bardzo podoba.

Nawet szkoła Jaśka, wybudowana już teraz, niedawno jest obwarunkowana unijnymi

przepisami, frontem do ucznia. Nauka w takiej szkole to czysta przyjemność,

Zresztą nie widziałam, żeby Jasiek był zestresowany, był już w szkole i w czwartek i w piątek

i wcale się jej nie boi.

Ale wszystko co dobre się kiedyś kończy,musiałam do krakowa powrócić  ;poczekam na

następny weekend i odpoczynek, a może kiedyś znów mnie do Modlnicy zaproszą……

Mają się tam niebawem urodzić kocięta, będę miała co uwieczniać 🙂

Mój Tata

                                                   

Mój Tata był Wspaniałym Człowiekiem.

Mój Tata był naprawdę wielkim erudytą, Nie tylko był wspaniałym lekarzem,  krajowym

specjalistą radiologii, on znał się naprawdę na wszystkim

Jego zainteresowania były wszechstronne, prócz medycyny znał świetnie problemy

przyrodnicze, zoologiczne, świetnie znał historię, czytał wiele książek.

Był człowiekiem o bardzo wysokim poziomie intelektualnym, ale przy tym nie był wcale

pozbawiony dobrego humoru, wręcz bywał duszą towarzystwa, wszyscy słuchali go

z zapartym tchem i nie raz  zaśmiewali się z jego opowiadań.

Może zostało to mu z czasów harcerskich, gdy był drużynowym dlatego zawsze

miał dobry kontakt i z młodzieżą i z ludźmi starszymi, Zawsze traktował ludzi bardzo

poważnie, tak samo jego stosunek do własnej pracy i do pacjentów  był bardzo serio.

Podczas wojny był zaangażowany w konspiracyjną działalność medyczną ( między innymi

 wraz z kolegą, też lekarzem radiologiem) usunął i schował wszystkie aparaty radiologiczne

w krakowskiej Lecznicy, gdy Niemcy wkraczali do tej lecznicy, było to bardzo niebezpieczne

działanie, obydwoje narażali się na wywózkę do Oświęcimia, ale aparaturę przed Niemcami

udało im się uratować ).

Jak pisałam Tata miał wspaniały kontakt z młodzieżą, szczególnie, że jako specjalista

krajowy  „wyuczył” wielu przyszłych radiologów, jednak mimo serdeczności, jaką

darzył ludzi, zawsze wszyscy mieli przed nim wielki respekt.

Nawet w krakowskiej Szkole Techników Radiologii, gdzie wykładał, cieszył się.chyba

największą estymą, świetnie umiał przekazać słuchaczom swoją wiedzę, zawsze uważał,

że stawianie dwój na egzaminie jest porażką nauczyciela, ponieważ znaczy to, że niczego

nie potrafił nauczyć, dlatego na ogół każdy u niego egzamin zdawał pozytywnie.

Po prostu tak długo pytał i przy tym raz jeszcze tłumaczył, aż delikwent wychodził chociażby

z tą maną trójczyną .

Mój Tata był zdecydowanie najlepszym Tatą na świecie, bardzo blisko związany

ze swoją żoną, która niestety bardzo szybko  odeszła z tego świata zawsze cierpliwie

starał się zastępować  Jej miejsce. Był niezwykle rodzinny, dla niego Jego Mama, która

 żyła 93 lata i którą przeżył tylko dwa lata była dla Niego Wszystkim, ale też

zawsze był bardzo pomocny i dla swoich sióstr, braci, dla rodziny Jego żony,.

Miał niezwykle dobre i duże  serce, którym obdarzał tych, którzy koło niego byli.

Kochały Go dzieci, kochały wnuki.

Dzisiaj mija 37 lat od Jego śmieci, od dnia, gdy świat mój się zawalił o siódmej rano

 gdy przyszedł do mojego pokoju ze słowami” Ewa, to już jest koniec, ja umieram”.

On czuł swoją śmierć i pomimo, że ja i brat, a potem lekarze, którzy przyjechali „erką” i zaczęli

go reanimować, a potem na syrenie jechali z Nim do szpitala, robiliśmy wszystko,

niestety nie udało się Go uratować.

Gdy wróciłam ze szpitala do domu, na popielniczce tkwił jeszcze niedopalony przez Niego

papieros, ostatni w jego życiu…….

Tato, ciągle wracam myślami do tych smutnych dni, ale wspominam też i te  miłe, które razem

24 lata przeżywaliśmy. Te wycieczki przyrodnicze , czy po Krakowie, podczas których tyle się

nauczyłam, nasze wyjazdy nad morze, w góry, czy wspólne biesiady w restauracjach, tak

bardzo je lubiłeś.. byłeś wielkim smakoszem.

To Ty w końcu pokazałeś mi dwukrotnie Paryż, który bardzo kochałeś i który znałeś tak

samo dobrze jak Kraków.

Wiele, wiele wspomnień pozostało z tamtych dobrych lat, dzisiaj sama już zbliżam się

 pomału do wieku, w którym umarłeś i chciałabym też pozostawić po sobie miłe wspomnienia,

aby po latach ktoś gdzieś napisał : Mieliśmy kiedyś taką kochaną ciocię Ewę…..

 

                                                

                                              

 Świeć Panie nad Jego duszą.